16

40 000 fałszywych tożsamości. To one nakręcają bałagan w Polsce

Przy okazji takich doniesień warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: na ile nasze wybory są w pełni autonomiczne? Jak wiele zależy od subtelnego wpływu socjotechniki i czy rzeczywiście da się wpływać na sytuację w naszym kraju tylko za pomocą sprytnych kampanii w cyberprzestrzeni? Już samo to, że zadajemy sobie takie pytania jest nieco przerażające.

Wczoraj niczym bumerang powrócił do nas temat manipulacji nastrojami społecznymi za pomocą fałszywych kont. Jak podaje Carl Miller, w opublikowanym w 2017 roku raporcie można wyczytać informacje dotyczące 40 000 fałszywych tożsamości, które były wykorzystywane do manipulacji w trakcie kampanii wyborczych w Polsce. Za te bezpośrednio odpowiada polska firma – internauci natomiast szybko powiązali do odkrycie z aferą dotyczącą kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy, kiedy to dziennikarze Radia ZET oraz Gazety Wyborczej dotarli do dokumentów, które wskazywały na wykorzystywanie fałszywych kont.


Podstawowym wyróżnikiem wspomnianych fałszywych kont jest fakt, iż dysponują one: unikalną tożsamością, unikalnym adresem IP, niewykorzystywanym wcześniej w żadnych usługach (a zatem nie można powiązać fałszywej tożsamości z żadnym innym wytworzonym profilem przez witryny), a także innymi zabiegami, które mają wzbudzić wśród konsumentów treści poczucie, iż są to absolutnie „realne” osoby.

Zobacz także: Za memy do więzienia. To nie Orwell – to Rosja

Badacze z Oksfordu wskazują na niewymieniony z nazwy podmiot, który nazywany jest „konsultantem marketingowym” w zakresie polityki. Przez dekadę firmie udało się stworzyć wspomniane 40 000 unikalnych, fałszywych tożsamości, które zostały użyte w rozmowach dotyczących polityki oraz działań blisko związanych z wyborami w Polsce.

Pewnie interesuje Was to, dla kogo pracowała wspomniana firma

I pewnie to, jak ona w ogóle się nazywa. Badacze z Oksfordu nie wymieniają tego podmiotu z nazwy, istnieje jedynie wzmianka o nim w raporcie a także „scenariusz” jakim kierowali się jej klienci. Zasadniczo jednak chodziło o dystrybuowanie konkretnych treści (np. tych, które dyskryminują oponentów) albo o uczestnictwo w rozmowach w mediach społecznościowych. Nie dziwi więc podejście chociażby użytkowników serwisu Wykop, którzy błyskawicznie wskazali na wyżej wspomniane ustalenia dziennikarzy Radia ZET oraz Gazety Wyborczej, wedle których sztab Andrzeja Dudy korzystał z usług firmy, która zaprzęgała do działań promocyjnych tzw. „boty”.

Link do komentarza z wątkiem politycznych botów

Co więcej, Wykopowicze w powiązanych ze znaleziskiem materiałach zawarli informacje z serwisu Twitteraudit, który analizuje konta pod względem ich koligacji z typami profilów (fałszywe / autentyczne). Zestawiono konta należące do Kancelarii Premiera, Donalda Tuska, Andrzeja Dudy oraz dziennikarza Tomasza Lisa – warto jednak przy tej okazji wspomnieć o tym, że generalnie takie zestawienia nic nam nie mówią. Przede wszystkim – ilościowy udział fałszywych kont wśród obserwujących może wynikać z tego, że oponent wydał polecenie obserwowania niewygodnego profilu po to, aby dyskredytować jego wypowiedzi w mediach społecznościowych. Warto więc analizować aktywność fałszywych kont głównie pod względem ich aktywności (jakie treści komentują, w jaki sposób, jakie treści promują, itp.).

Jest to jednak kolejny, bardzo smutny dowód na to, że nastroje społeczne są sterowane i aby być tutaj absolutnie w porządku wobec wszystkich – najpewniej każda z liczących się w Polsce partii posiłkuje się tego typu praktykami (choć tego w stu procentach nie wiemy). Jednak nie to jest najbardziej przerażające: istnieje możliwość, że aktywność fałszywych kont w internecie związana jest z obecnością w Polsce obcych wpływów, które intencjonalnie mogą wpływać na nastroje społeczne w Polsce po to, aby wygrała „korzystniejsza dla nich” opcja polityczna.

Wychodziłoby więc na to, że w Polsce doszło do sytuacji bardzo podobnej do tego zaobserwowanej w USA, gdzie Rosjanie (a raczej tworzone przez nich profile) aktywnie uczestniczyli w dyskursie politycznym przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. W tym wypadku otwarcie mówi się o tym, że wygrana Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych to dla Rosjan genialny powód do radości.