13

Polowanie na użytkowników RedTube zakończył sąd

Każdej sekundy niespełna 29 tys. osób ogląda filmy pornograficzne w Internecie, a największa strona tego typu – RedTube, została sklasyfikowana w rankingu popularności Alexa na 106 miejscu. Niedawno niemiecka kancelaria prawna powołując się na łamanie praw autorskich chciała zmusić internautów do zapłacenia grzywny. Sąd zadecydował jednak, że jej dzianie może być sprzeczne z prawem. Kto […]

Każdej sekundy niespełna 29 tys. osób ogląda filmy pornograficzne w Internecie, a największa strona tego typu – RedTube, została sklasyfikowana w rankingu popularności Alexa na 106 miejscu. Niedawno niemiecka kancelaria prawna powołując się na łamanie praw autorskich chciała zmusić internautów do zapłacenia grzywny. Sąd zadecydował jednak, że jej dzianie może być sprzeczne z prawem. Kto ma rację?

Pornografia jest zdecydowanie bardzo dużym biznesem. Może nie tak, jak niektórzy twierdzą, bez powoływania się na jakiekolwiek źródła, największym na świecie, ale na pewno znaczącym. Co sekundę na jej internetowe usługi ludzie wydają ponad $3 tys., co w skali roku daje gigantyczną sumę $97 mld. W końcu ktoś postanowił uszczknąć z tej kwoty łatwym sposobem coś dla siebie.

O sprawie stało się głośno na początku tego miesiąca, kiedy media obiegła informacja o listach wysyłanych przez kancelarię Urmann und Kollegen. Działała ona w pełnomocnictwie szwajcarskiej organizacji The Archive, zajmującej się ochroną własności intelektualnej. W tym przypadku nietrudno się domyśleć, że chodzi o porno-filmiki wrzucane na RedTube, bez wiedzy ich autorów.

W listach tych znajdowały wezwania do zapłaty 250 euro, a także informacje o podjęciu dalszych kroków prawnych w razie odmówienia współpracy. Właściciele RedTube postanowili wystąpić w obronie swoich użytkowników, bo przecież pozwy uderzały także pośrednio w nich samych. Jeszcze przed świętami sąd w Kolonii zakazał kancelarii dalszego rozsyłania listów i choć nie jest to jeszcze ostateczny werdykt to Alex Taylor, viceprezes RedTube już uznał to za sukces:

Ta decyzja jest zwycięstwem nie tylko dla użytkowników RedTube, ale także dla każdej osoby, która ogląda wideo streamowane w Internecie. To jasna wiadomość, że zbieranie poufnych danych i naruszenie prywatności internautów dla własnych korzyści finansowych nie będzie tolerowane.

Kwestia praw autorskich do wideo krążącego w sieci nie dotyczy przecież tylko RedTube, ale i znacznie większego i społecznie akceptowanego YouTube. Wyobraźmy sobie sytuację, w której miliony ludzi oglądających jakiś film w serwisie Google’a zostałyby nagle zaatakowane pozwami jakiejś kancelarii. Sprawa jest zresztą bardzo podobna do opisywanego przez nas niedawno „polowania na piratów” Czarnego Czwartku.

Na koniec zostaje jeszcze kwestia uzyskania danych użytkowników. Z posiadanych informacji wynika, że ich przekazanie odbyło się zgodnie z prawem, bo na mocy decyzji sądu. Tu jednak wyraźnie widać, że i instytucje prawne mogą wydawać pochopne decyzje skutkujące ujawnieniem personaliów osób, które zapewne nie chciałyby być kojarzone z serwisem pornograficznym. Założę się, że już teraz szykują one pozew zarówno przeciwko sądowi, jak i The Archive.

Foto