7

Politycy jednak się uczą… jak psuć internet

Jest to kolejny gościnny wpis Jacka Artymiaka W czasach podobno minionych władza w Rumunii tak bardzo chciała kontrolować obieg informacji, że zarządziła w roku 1983 konfiskatę maszyn do pisania. Chciano w ten sposób ograniczyć nieoficjalny obieg informacji, który mógłby doprowadzić do zmiany władzy. Niestety, chociaż wydaje nam się, że tego rodzaju pomysły złożyliśmy do grobu […]

Jest to kolejny gościnny wpis Jacka Artymiaka
W czasach podobno minionych władza w Rumunii tak bardzo chciała kontrolować obieg informacji, że zarządziła w roku 1983 konfiskatę maszyn do pisania. Chciano w ten sposób ograniczyć nieoficjalny obieg informacji, który mógłby doprowadzić do zmiany władzy. Niestety, chociaż wydaje nam się, że tego rodzaju pomysły złożyliśmy do grobu razem ze sztandardami partii robotniczo-chłopskich, politycy wracają do nich z niezachwianą konsekwencją.

Pomysły by traktować blogi jako prasę lub czasopisma i rejestrować je w sądzie były pierwszymi oznakami tego, że politycy chcą kontynuować stary porządek w nowym świecie. Oprotestowane niedawno plany ustanowienia prawa, które wprowadza w efekcie obowiązek uzyskania koncesji na nadawanie treści audio-wizualnych w internecie jest kolejnym etapem kneblowania internetu.

Internauci podnoszący larum o to, że rząd chce nałożyć kaganiec powinni z rezerwą podchodzić do obietnic składanych przez polityków, którzy obiecują wycofanie przepisów niezgodnych z przepisami unijnymi czy konstytucją, ponieważ do tej pory nie wycofano przepisów pozwalających na podciąganie publikacji blogów pod przepisy prawa prasowego. Bo po co je zmieniać, skoro zawsze mogą się przydać?

Czytając, słuchając i oglądając ludzi, którzy spali kiedyś na styropianie walcząc o wolność nie da się nie słyszeć rechotu historii, bo to rękami wczorajszych bojowników o wolność zakłada się dziś kaganiec na medium, które pozwoliło setkom milionów ludziom na całym świecie realizować swoje prawo do wolności w tak wielu sferach życia.

Nie postrzegam tych pomysłów na złe prawo jako przejawu złej woli polityków. To zapewne tylko brak wiedzy, wyobraźni oraz lęk przed nieznanym, które instynkt samozachowawczy każe autorom uciszyć za pomocą nowych przepisów. Niestety, problemy te politycy i urzędnicy rozwiązują kosztem obywateli i przyszłości kraju. Szkoda.