3

Drukarka zdjęć ze smartfona od Polaroida to gadżet, którego kompletnie nie rozumiem – ale wiem że się sprzeda

Polaroid to marka która po dziś dzień ma miliony wiernych użytkowników na całym świecie. Ich najświeższy projekt, drukarka do smartfona, może i wygląda dziwnie, ale... prawdopodobnie i tak znajdzie swoje grono amatorów.

Moda na retro zdjęcia nie mija — a wręcz przeciwnie. Jeżeli śledzicie rynek aplikacji fotograficznych i wszelkiej maści gadżetów z nimi związanych, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że doskonale widzicie tamtejsze trendy i coraz to nowsze pomysły. Czasami te najmniej smart i najbardziej, nazwijmy to, prymitywne — nie dające użytkownikom zbyt wiele kontroli, okazują się być największym hitem. Instaxy kilka lat później wciąż cieszą się ogromnym powodzeniem, ale przy nowym gadżecie od Polaroida mogą wkrótce okazać się zbyt nudne. Bo oto firma-legenda przedstawia swoją własną drukarkę, która pozwoli na wydruk własnych zdjęć prosto ze smartfona!

Zobacz też: Legendarna marka Polaroid trafia w polskie ręce

Polaroid Originals zapowiada drukarkę, która tworzy idealny duet ze smartfonem

Pierwszy raz o podobnym pomyśle słyszeliśmy ponad siedem lat temu — jednak wygląda na to, że nareszcie drukarka od Polaroid Originals ma szansę trafić do użytkowników. Jak już wiecie — cały projekt opierać się będzie na wzorowej współpracy ze smartfonem i wydrukach tamtejszej biblioteki zdjęć. Zamiast bowiem przesyłać zdjęcie za pomocą jednej z dostępnych bezprzewodowych technologii, drukarka będzie fotografować ekran urządzenia. Smartfon z otwartą fotografią będziemy kłaść na niej niczym na „skanerze”, a następnie urządzenie będzie optymalizować obraz i… drukować w znanej doskonale formie. Sam sprzęt zresztą przywodzi na myśl klasyczne Polaroidy. Ogromny czerwony przycisk, design skąpany w czerni i bieli — to rzecz, którą trudno pomylić z czymkolwiek innym.

Zobacz też: Oto odpowiednik Polaroida na miarę 2017 roku!

Aby jednak zasięgnąć odrobiny XXI wieku, urządzenie doczeka się dedykowanej mu aplikacji. Za jej pomocą będziemy mogli zedytować zdjęcie i wprowadzić ostatnie poprawki przed wydrukiem — w tym m.in. te związane z nasyceniem kolorów czy jasnością fotografii. Fajnie zapowiada się też możliwość zamiany jednego zdjęcia w kolaż, na ktory składać się będzie cały zestaw wydruków. Cały ten pomysł okazuje się ciekawy i intrygujący do czasu, w którym zaczynamy rozmawiać o jego cenie.

Sprzęt ma trafić do sprzedaży w amerykańskich sklepach w przyszłym miesiącu — a dokładniej, 10. października. Można będzie go zamówić online oraz nabyć w wybranych sklepach za sto dolarów. Niby nie jest to jakaś przeraźliwie wysoka suma, ale kiedy dodamy do tego koszta eksploatacji — nagle drukarka od Polaroid Originals jawi mi się jako ciekawy gadżet, z którego większość nabywców będzie korzystać od wielkiego dzwonu. Mimo wszystko jestem przekonany, że znajdzie ona swoje wierne grono odbiorców. Najważniejszym pytaniem jest jednak to, czy kiedykolwiek doczeka się w Polsce oficjalnej dystrybucji?

Zobacz też: Kompletnie nie tęsknię za klasycznym aparatem fotograficznym

Źródło