Mieliśmy pokolenie X, było pokolenie Y, a u bram dorosłości do wejścia weń szykują się przedstawiciele kolejnej wyodrębnionej przez badaczy grupy spośród istniejących obecnie generacji. I tak, jak mówi się dużo obecnie o „millenialsach„, tak nie zapominajmy, że od początku XXI wieku rodziły się dzieci nieznające problemu gwałtownego wejścia w powszechne nowe technologie – część […]

Mieliśmy pokolenie X, było pokolenie Y, a u bram dorosłości do wejścia weń szykują się przedstawiciele kolejnej wyodrębnionej przez badaczy grupy spośród istniejących obecnie generacji. I tak, jak mówi się dużo obecnie o „millenialsach„, tak nie zapominajmy, że od początku XXI wieku rodziły się dzieci nieznające problemu gwałtownego wejścia w powszechne nowe technologie – część z tych osób niedługo zacznie podejmować ważne życiowe decyzje.

Postęp to nie tylko coraz wyższe osiągnięcia techniki, puchnące od rdzeni procesora smartfony, wirtualna rzeczywistość, megapiksele w aparacie. Technologie nie pojawiłyby się w takiej, a nie innej formie, gdyby nie ludzie i fakt, że ci się zmieniają. Warto jednak pamiętać również o tym, że technologie również potrafią zmieniać ludzi – jako społeczeństwo informacyjne (rzekłbym, że nawet „superinformacyjne”) mamy dostęp do ogromnej bazy wiedzy, jaką jest Internet. Możemy komunikować się z osobami nawet na drugim końcu świata. Dla bogatszej części świata koszt konsumenckiego wejścia w takie technologie jest tak niewielki, że pod względem wieku – mamy do czynienia z bardzo dużą siłą penetracji nowinek technologicznych. Natomiast wspomniane przeze mnie pokolenie „R” z telefonem w ręce, w epoce Internetu już się urodziło.

street-1026246_1280

Członkowie pokolenia R według raportu Shell Youth Study (którego przeczytanie ciekawym gorąco polecam) to osoby, które nade wszystko hołdują nieco zaniedbanym przez generacje X i Y wartościom. Wśród Was zapewne są osoby należące do jednej lub drugiej generacji z końca alfabetu. Jak często przynosiliście pracę do domu? Jak wiele rozmyślacie o pracy siedząc przy stole z rodziną? No, właśnie. Osoby z pokolenia R oczekują, że będą w stanie pogodzić życie zawodowe z prywatnym tak, aby granica nie była już płynna i te dwa światy się ze sobą przenikały. Z ich rozumowania wynika, że potrzebna jest bardzo wyraźna, trudna do przekroczenia granica. Poszukują przy okazji wysokiego poczucia bezpieczeństwa, nie są nastawieni na indywidualizm – swoją potrzebę stworzenia takowego poczucia opierają na poszukiwaniu równie odpowiedzialnego oraz pozytywnie patrzącego na świat partnera.

Pokolenie „R” to również ludzie o wysokich ambicjach, dobrym mniemaniu o sobie i przeświadczeniu, że wysoki standard życia im się należy. Przy tym dysponują ogromną dozą kreatywności, chęci oraz możliwości do tego, by rewolucjonizować rynek pracy. Przede wszystkim opierają swoje opinie w tym temacie o zdrowe relacje międzyludzkie, są skłonni do ryzyka bardziej niż pokolenia X i Y (nowy świt startupów?), a ponadto są niesamowicie elastyczni – swoją szansę widzą w ciągłym dokształcaniu się i dostosowywaniu się do ciągle zmieniających się warunków. Mało tego – jak my jeszcze żyjemy zaszłościami historycznymi, często odnosimy się do pewnych faktów ze wspomnieniem przeszłości, tak pokolenie „R” ten sposób pojmowania świata odrzuca, patrząc przede wszystkim w przeszłość opierając się na tym, co jest „tu i teraz” i co może być dla nich odpowiednie.

Jeśli chodzi o nowe technologie – pokolenie „R” nie musiało przysposabiać sobie nowej metody komunikacji – nowe technologie były czymś, co… już było i należało się do tego przystosować, stanowiło to obligatoryjny element socjalizacji na polu przyswajania metod interakcji społecznych. O ile my jeszcze pewne rozwiązania sobie przyswajaliśmy jako nowinki, młodsi od nas już od początku z danych rozwiązań korzystają i co więcej – często są bieglejsi w ich obsłudze.

girl-918686_1280

Nie oznacza to jednak, że bezkrytycznie odnoszą się do tego, jak wyglądają dzisiaj metody interakcji społecznej. Przede wszystkim – są świadomi tego, jaką cenę płacą za to, że mogą wykorzystywać możliwości mediów społecznościowych, platform mobilnych. Świetnie zdają sobie sprawę z tego, jak wiele informacji udostępniają na swój temat, nie podoba im się to, ale generalnie im to nie przeszkadza – dla nich jest to „zdrowy” konsensus między dostępem do obligatoryjnego zestawu narzędzi interakcji, a bardzo pożądaną obecnie walutą, jaką jest informacja. Ci ludzie ze swoim może nieco roszczeniowym podejściem do życia, jednak podpartym ogromnym zapałem i wielką kreatywnością zaczną zmieniać świat już niedługo. Skoro w ciągu 50 lat zaszły w społeczeństwie tak ogromne zmiany – mieliśmy tyle przetasować w wartościowaniu pewnych spraw – dokąd dojdziemy za kolejne pół wieku? Co będzie ważne wtedy? Czego będą oczekiwać ludzie?

Grafika: 1, 2, 3