25

Pogrzebał Nokię, pogrzebie Microsoft. Kto? Elop Barbarzyńca-Niszczyciel

Od pewnego czasu przymierzam się do napisania dłuższego tekstu na temat Stephena Elopa, ale z różnych powodów przekładam to zadanie „na potem”. Możliwe, że nigdy go nie zrealizuję, więc warto poświęcić Kanadyjczykowi przynajmniej krótki wpis. Punktów zaczepienia nie brakuje już od dawna, ale ciągle ich przybywa – teraz w mediach krąży plotka, że Elop, czyli […]

Od pewnego czasu przymierzam się do napisania dłuższego tekstu na temat Stephena Elopa, ale z różnych powodów przekładam to zadanie „na potem”. Możliwe, że nigdy go nie zrealizuję, więc warto poświęcić Kanadyjczykowi przynajmniej krótki wpis. Punktów zaczepienia nie brakuje już od dawna, ale ciągle ich przybywa – teraz w mediach krąży plotka, że Elop, czyli koń trojański, który zniszczył Nokię na zlecenie Microsoftu, planuje pogrzebać… Microsoft.

Zacznę od najświeższych plotek. Wynika z nich, że przymierzany do stanowiska CEO Microsoftu Elop nie obejmie tej funkcji. Gigantem z Redmond będzie podobno zarządzał w najbliższych latach jeden z jego dyrektorów – Kevin Turner. Co ciekawe, byłoby to rozwiązanie tymczasowe – za dwa, góra trzy lata miałby go zastąpić… Stephen Elop. Do tego czasu były już CEO Nokii zgłębiałby tajniki zarządzania Microsoftem i przygotowywał się do przejęcia sterów w firmie. Scenariusz możliwy w realizacji? Chociaż brzmi dziwnie, to zdecydowanie nie byłoby to dla mnie „zaskoczenie sezonu”. Zostawmy jednak tę sprawę do czasu jej wyjaśnienia i skupmy się na innym zagadnieniu – ewentualnych planach Elopa jako CEO Microsoftu.

Od kilku dni omawiana jest pewna plotka dotycząca ewentualnych działań Elopa, gdy zasiądzie on już w fotelu CEO MS. Kanadyjczyk zamierza podobno zlikwidować wyszukiwarkę Bing i sprzedać biznes konsolowy. Oba kroki przez wielu komentatorów uważane są za szalone – w wyszukiwarkę zainwestowano już grube miliardy dolarów i wychodzenie teraz z tego sektora oznaczałoby wielkie straty, a rezygnowanie z rynku konsol to przecież zabijanie kury znoszącej złote jaja. Elop zamiast dywersyfikować źródła zysków, doprowadziłby swoimi poczynaniami do ograniczenia pola manewru Microsoftu, a w dłuższej perspektywie może nawet do kłopotów finansowych.

Nie będę komentował tych pogłosek, bo do ich realizacji (jeśli w ogóle mają coś wspólnego z rzeczywistością) daleka droga. W całej sprawie intryguje mnie inna kwestia: zleceniodawca Elopa. Co mam na myśli? Otóż od momentu przejęcia władzy w Nokii przez Kanadyjczyka, łatwo było trafić na opinie przekonujące, że szef fińskiej firmy umyślnie działa na jej niekorzyść. Microsoft miał wprowadzić do fińskiego giganta konia trojańskiego, który… wiadomo, jaki jest cel konie trojańskiego. Elop ponoć wypełnił swoje zadanie brawurowo i powinien za to dostać od korporacji z Redmond medal, wyspę na Pacyfiku i grupę pięknych tancerek, które będą mu towarzyszyć na wakacjach (rozwodzi się, więc może szaleć do woli).

Zwolennicy teorii Elopa-agenta (a były i pewnie są wśród nich osoby piszące o branży) zazwyczaj nie tłumaczyli, jak MS wcisnął Finom swojego człowieka i dlaczego Nokia nie broniła się przed pewną zgubą. To po prostu była „oczywista oczywistość”, której nie ma sensu poświęcać czasu, tuszu, uderzeń w klawiaturę. Jestem ciekaw, czy teraz będzie podobnie i nie poznamy „prawdy”. Elop-agent (Elop-koń trojański, Elop-szkodnik – określeń powstało sporo na przestrzeni ostatnich lat) zamierza przecież działać na niekorzyść Microsoftu, a korporacja z Redmond o tym wie i mimo wszystko przymierza go do sterowania korporacją. Co więcej, rozważana jest opcja przygotowania Kanadyjczyka i przekazania mu władzy, gdy pozna już wszystkie tajniki destrukcji.

Zastanawiam się od kilku dni, na kogo krytycy Elopa wskażą tym razem jako na zleceniodawcę zbrodniczego planu? Apple? Google? Te dwie odpowiedzi przychodzą na myśl w pierwszej kolejności, ale sprawa nie może być chyba aż tak oczywista. Przecież to afera szyta znacznie grubszymi nićmi. Nie należy wykluczać, żę macza w tym palce Ballmer, który chce doprowadzić MS do upadku i kupić korporację za swoje miliardy? Skoro wykopali go z firmy, której dał tak wiele i poświęcił życie, to chyba czas na zemstę… Podejrzewam, że w najbliższym czasie doczekamy się odkrywania kolejnych elementów tej układanki. Może sprawie przyjrzy się bliżej Dan Brown i poświęci jej książkę? Oby – ja mam na to zbyt słabą wyobraźnię. Nieśmiało mogę jedynie zaproponować tytuł – nawiązałbym do postaci Conana i poszedł w stronę „Elop Niszczyciel-Barbarzyńca”.

Źródło grafiki: qz.com