1

Pogodę w miejscu docelowym sprawdzisz już na lotnisku. Na własnej skórze

Lubię takie projekty. Da się bez nich żyć, nie wywracają świata do góry nogami, ale jednocześnie nie są bardzo naciągane, można je wykorzystać w sensowny sposób. Wczoraj pisałem o palmach, które pojawiają się w Dubaju i zapewniają energię elektryczną, cień oraz Internet, dzisiaj słów kilka o kabinach, jakie zainstalowano na szwedzkim lotnisku. Dzięki nim można […]

Lubię takie projekty. Da się bez nich żyć, nie wywracają świata do góry nogami, ale jednocześnie nie są bardzo naciągane, można je wykorzystać w sensowny sposób. Wczoraj pisałem o palmach, które pojawiają się w Dubaju i zapewniają energię elektryczną, cień oraz Internet, dzisiaj słów kilka o kabinach, jakie zainstalowano na szwedzkim lotnisku. Dzięki nim można poznać pogodę panującą w miejscu, do którego udaje się pasażer.

Kilka miesięcy temu pierwszy raz doświadczyłem uczucia, gdy człowiek przemieszcza się na naprawdę dużą odległość i zmienia w ciągu kilkunastu godzin klimat. Rano zima, w nocy wiosna, może nawet lato. Dziwne uczucie. Przynajmniej dla nowicjusza – z czasem człowiek się pewnie przyzwyczaja. Szwedzi postanowili przygotować tych mniej doświadczonych pasażerów na takie zmiany. Port lotniczy Sztokholm-Arlanda doczekał się trzech komór, które nazwano Climate Portal.

Urządzenia nie są chyba skomplikowane, zastosowano w nich rozwiązania, które z powodzeniem stosuje się już w innych sferach naszego życia. Chodzi o to, by odtworzyć warunki panujące w różnych miejscach na świecie: gorąca pustynia, zimne pustkowie, wielkie miasto. Współgrają ze sobą pokaz audiowizualny, powiewy wiatru oraz odpowiednia temperatura. Człowiek korzystający z takiej kabiny ma się poczuć tak, jak gdyby wysiadał z samolotu w tym odległym miejscu.

W tym przypadku cel działań jest oczywisty – chodzi o marketing. Stawiając te „budki pogodowe” lotnisko robi sobie reklamę. Wśród pasażerów, którzy będą przekazywać doświadczenia dalej i w mediach, które o nich wspomną. Projekt będzie funkcjonował do końca sierpnia, więc sporo osób może się o nim dowiedzieć, niektórzy pewnie będą szukać tych kabin, by przekonać się, co to za cuda. Nieźle pomyślane – może nawet ktoś da się skusić na zakup innego ubrania w sklepie na lotnisku, bo stwierdzi, że nie ubrał się odpowiednio w drodze do miasta X.

climate-portal-arlanda-destinationer

Dla takich rozwiązań potencjał jest znacznie większy, zdecydowanie nie kończy się na lotnisku. Przecież mogą z niego korzystać np. biura podróży, które zimą szybciej „wyłowią” klienta podmuchem ciepłego wiatru w kabinie, niż nawet najpiękniejszymi zdjęciami z katalogu prezentującego piaszczyste plaże. Dorzućmy do tego okulary rzeczywistości rozszerzonej i robi się ciekawy sprzęt, a w dłuższej perspektywie biznes, reklamowo-turystyczny. Czekam na wieści o pierwszych inwestycjach tego typu.