13

Podsumowanie AD 2014 #4: projekt i antyprojekt roku

Czas na kolejny wpis podsumowujący rok 2014. Po tytule wiecie już, że pod lupę bierzemy projekty, jakie mieliśmy okazję oglądać w ostatnich dwunastu miesiącach. W przypadku zwycięzcy pozytywnej części naszego zestawienia mowa o jednym, konkretnym pomyśle. Antylaureatem zostało szersze zjawisko, ale z projektami ma wiele wspólnego. Macie już swoje typy? Projekt roku: Cardboard Jakiś czas […]

Czas na kolejny wpis podsumowujący rok 2014. Po tytule wiecie już, że pod lupę bierzemy projekty, jakie mieliśmy okazję oglądać w ostatnich dwunastu miesiącach. W przypadku zwycięzcy pozytywnej części naszego zestawienia mowa o jednym, konkretnym pomyśle. Antylaureatem zostało szersze zjawisko, ale z projektami ma wiele wspólnego. Macie już swoje typy?

Projekt roku: Cardboard

Jakiś czas temu pisałem, że Cardboard, czyli okulary VR od Google, okazały się strzałem w dziesiątkę. Rzesze ludzi postanowiły stworzyć ten gadżet w domu: w oparciu o kupione komponenty lub od podstaw. Gadżet, który miał być okiem puszczonym do gości Google I/O, wyrósł nagle na dobry pomysł godny rozwijania. Uczestniczy w tym już kilka firm, rozwija się społeczność wspierająca tekturowe okulary, Google zaczyna pompować w projekt pieniądze, by zachęcić innych do pracy i podkręcić popyt. Czy ktoś spodziewał się takiego rozwoju wypadków kilka miesięcy temu, gdy rozdawano zabawkę?

W czym tkwi sekret Cardboard? Główne motory to cena oraz otwartość. Gadżet jest tani, jeśli chce się go zamówić i złożyć, jeszcze lepiej wygląda to, gdy ktoś zabiera się do pracy sam. Nie tylko zdobędzie ciekawy produkt za atrakcyjne pieniądze, ale też zaczynie się bawić już na etapie tworzenia. Druga kwestia to wspomniana przed momentem otwartość. Gogle Samsunga to inicjatywa nastawiona na dostarczenie gotowego, rozwiniętego produktu. Oculus ma niby wsparcie deweloperów, ale to głównie specjaliści. A w przypadku Cardboard udzielają się nawet ci ludzie, którzy z samą technologią mają niewiele wspólnego – zajmują się np. wymyślaniem nowych opraw dla okularów. Jest zaangażowanie mas, są efekty.

cardboard-500k

Pojawia się oczywisćie pytanie o to, w jakim kierunku zmierza ów projekt? Chciałbym znać odpowiedź. Fakt, że Google postanowiło bardziej się zaangażować jest bez wątpienia ważny, ale korporacja musi stać z boku i jedynie stymulować rozwój. Przy jednoczesnym zaangażowaniu kolejnych jednostek, firm czy instytucji może to nadal rosnąć i być doskonałym wstępem do świata rzeczywistości wirtualnej. Może po raz kolejny zadziała magia Google i wyjdzie z tego coś dużego?

Antyprojekt roku: Crowdfunding

Trudno uznać to za jeden projekt. To raczej zjawisko/mechanizm/system, na który składają się różne projekty. Sam w sobie też jest jednak eksperymentem, czymś nowym i rozwijanym. Jeszcze niedawno wydawało się, że zmierza to w bardzo dobrym kierunku, można było rozpływać się nad ideą finansowania społecznościowego: zadowolony twórca, zadowolony serwis, zadowolony darczyńca. Każdy korzysta, dzieje się coś fajnego, bo startup (zostańmy przy startupach) może zyskać środki na realizację pomysłu bez kredytów czy uzależniania się od jednego inwestora. Super.

Indiegogo

Problemy przyszły z czasem. Albo z czasem okazało się, że ich skala nie jest bardzo mała, że nie stanowią marginesu. Branżę zaczęły niszczyć różnego typu patologie. Jedni twórcy zrobili z serwisów sklepy, inni nie wywiązali się z obietnic bo nierzadko z nimi przeszarżowali, byli i tacy, którzy zamierzali po prostu zarobić kasę, sfinansować sobie życie przez jakiś czas. Hity okazywały się niewypałami, pomysły stawały się coraz bardziej naciągane, autorzy projektów tracili kontakt z rzeczywistością, serwisy doszły do etapu szukania panaceum na swoje bolączki.

kickstarter cover

Nie stawiałbym jeszcze krzyżyka na crowdfundingu, ale nie będę ukrywał, że w ostatnich kwartałach zmieniłem swoje podejście do tego tematu. Nie przez przypadek – zmieniło się samo finansowanie społecznościowe. Zaczęto porzucać myśl przewodnią projektu i naginać go do swoich potrzeb. Stanęło na tym, że o pieniądze od darczyńców stara się np. Sony. A grubą kasę (relatywnie) zbiera pomysł, którego nie jest w stanie zrealizować nawet wielka korporacja z tego biznesu (czyt. środki pójdą w błoto). Branża zjechała na niewłaściwy tor i powinna próbować szybko z niego wrócić na ten właściwy.