287

Podróż jak na zawołanie – BlaBlaCar okazało się bezkonkurencyjne

O BlaBlaCar pisaliśmy na Antyweb wielokrotnie. Przywoływaliśmy sukcesy, kolejne przejęcia i wkraczanie na następne rynki, Grzegorz podzielił się też z Wami swoją "pierwszą przygodą" z BlaBlaCar. Usługa potrafiła zaproponować bezproblemową podróż, podczas gdy zawiodły wszystkie inne środki transportu. Mimo to, do BlaBlaCar nie przywiązywałem jednak większej uwagi. Do wczoraj.

Połączenie Lublin – Warszawa to obiekt wielu dyskusji, a nawet kłótni. Ta ostatnia forma wymiany zdań to oczywiście relacja pomiędzy przewoźnikami rywalizującymi na trasie pomiędzy wspomnianymi dwoma miastami. Nie będę przywoływał w tym miejscu argumentów obydwu stron, czyli Polskiego Busa oraz pozostałych firm, ale z całą pewnością tracą na tym całym zamieszaniu klienci, którzy mają problemy z przemieszczaniem się pomiędzy Lublinem, a Warszawą. Liczba połączeń nie jest po prostu wystarczająca i najczęściej brak wcześniejszej rezerwacji miejsca skutkuje nerwowym poszukiwaniem alternatywy.

Dokładnie w takiej sytuacji znalazłem się wczoraj popołudniu, gdy chciałem powrócić do Lublina. Nie byłem w stanie przewidzieć o której godzinie będę w stanie dotrzeć na dworzec, dlatego rezerwacja którejkolwiek z dostępnych podróży była niemożliwa. Moje najgorsze obawy potwierdziły się – wszystkie miejsca w odjeżdżających w okolicach godziny 15 busach były zajęte, a doświadczenie trzymało mnie z dala od dworca kolejowego. PolskiBus oferował jedynie miejsca o godzinie 18:00, a to było już stanowczo za późno.

blabla

W akcie desperacji pobrałem aplikację BlaBlaCar na smartfona. By jak najszybciej utworzyć konto zdecydowałem się skorzystać z opcji logowania za pomocą Facebooka i dosłownie po 2 minutach dokonałem rezerwacji na podróż za niecałe 30 minut. Podczas rozmowy telefonicznej poinformowano mnie, że oferta nie jest już aktualna, ponieważ „właśnie przed chwilą” skończyły się wolne miejsca, po czym rozmówca rozłączył się. Nie napiszę, że nie spodziewałem się takiej sytuacji, ponieważ do pewnego momentu wszystko to wyglądało zbyt różowo.

Nie zraziłem się do BlaBlaCar i postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę. Według następnej oferty pojawiła się szansa na powrót do Lublina za kolejne 20 minut. Tym razem rozmowa przez telefon potoczyła się zupełnie inaczej, choć kierowca nie ukrywał, że jest zaskoczony tak późnym zainteresowaniem przejazdem, dlatego za wczasu przedstawił mi aktualny obraz podróży.

Dotrzymanie terminu podanego w apliacji nie wchodziło w grę, ale zostałem zapewniony, że będę mógł zabrać się z nim w drogę niewiele później. Zdecydowałem, że zaczekam, ponieważ stopień pewności powrotu był bliski 100%, czego nie zapewniłby mi żaden inny sposób podróży. Dodatkowo, kierowca sam zaproponował odebranie mnie z centrum miasta, na co przystałem nie chcąc wprowadzać większego zamieszania. Koniec końców dotarłem do Lublina o zamierzonej porze, podróż minęła w miłej atmosferze i – jak to się teraz mawia – byłem mega zadowolony z obrotu sprawy.

blabla.zrzut

Nie sama podróż jest jednak najważniejszą częścią tej historii, a serwis BlaBlaCar, bez którego nie byłoby na nią szans. Z technicznego punktu widzenia aplikacja mobilna jest wykonana tak jak powinna, nawigowanie odbywa się bezproblemowo i intuicyjnie.

Co najważniejsze i co chciałbym najbardziej podkreślić, pomiędzy instalacją, a rozpoczęciem korzystania z usługi mija kilkadziesiąt sekund, co w wielu sytuacjach może okazać się decydujące. Prawie nigdy nie korzystam z mechanizmu logowania za pomocą Facebooka, lecz tym razem wybrałem tę opcję, by jak najszybciej móc zarezerwować miejsce. Aplikacja BlaBlaCar zdała u mnie najistotniejszy egzamin przed jakim mogła stanąć – sprawdziła się w realnej, choć nietypowej sytuacji i pozwoliła w mgnieniu oka odnależć osobę zmierzającą w to samo miejsce i skłonną zabrać kogoś ze sobą. Być może w tym wszystkim miałem mnóstwo szczęścia, ale i ono na co dzień bywa czasem potrzebne ;)