Ręka do góry, kto z Was pamięta swój numer telefonu. Idźmy dalej - kto z Was pamięta jeden, inny numer? Dwa? Więcej niż dwa? Więcej niż pięć? Bardzo dziękuję. Facebook uważa, że numer telefonu to rzecz zupełnie niepotrzebna, Microsoft zamierza sprzedawać plany taryfowe mobilnego Internetu, Google i Apple już od jakiegoś czasu bawią się we własne projekty telekomunikacyjne. Co się dzieje? To, co musi się kiedyś stać. Tak właśnie będzie wyglądać przyszłość telefonii komórkowej.

Zadam moje ulubione pytanie: „Dlaczego?”

Przenieśmy się odrobinę wstecz i przypomnijmy sobie, jak kiedyś wyglądała telefonia komórkowa. Urządzenia służyły nam przede wszystkim do dzwonienia i do SMS-owania, a Internet w telefonie był zabawką dla wybranych – drogą i maksymalnie nieporęczną. Nie było repozytoriów, nie było aplikacji (były i nie były jednocześnie)… aż nie przyszła rewolucja mobilna. Telefon komórkowy wyewoluował w smartfona, zaczęło się rozszerzanie funkcjonalności słuchawki. Najpierw media społecznościowe, potem mobilne zakupy, płatności… właściwie wszystkie ważniejsze operacje można dzisiaj przeprowadzić za pomocą telefonu komórkowego – wystarczy mieć odpowiednią aplikację. W takiej konfiguracji komputer jest mi potrzebny już tylko do tego, by zasiąść do pracy. Gdybym tego nie musiał robić, pokrywę od swojego ultrabooka otwierałbym tylko wtedy, gdy chciałbym obejrzeć sobie film, albo pograć w grę.

telephone-164250_1280

Spójrzcie, jak wielka rola jest mobilnego internetu. Cały czas powiększające się dostępne pakiety gigabajtów (istnieją nawet oferty nielimitowanego dostępu – kiedyś nie do pomyślenia), LTE w Polsce i na świecie popularyzuje się aż miło – trudno powiedzieć, byśmy żyli w czasach technologicznie złych. Będzie jeszcze lepiej i tę szansę należy odpowiednio wykorzystać. W kolejce już czekają Apple, Microsoft, Google, Facebook, które zechcą na mocy tych zmian telefonię przebudować po swojemu. Czy to źle?

Facebook uważa, że numery telefonu powinny przejść do lamusa

800 mln użytkowników Messengera to bogata baza użytkowników. Na tyle, że można już w tym momencie stwierdzić, że obok samego centrum, jakim jest Facebook, Messenger wyrasta na kolejną potęgę. To, jak wielką rolę odgrywa on w układance Facebooka świadczy chociażby to, że już nie potrzebujemy konta w medium społecznościowym, aby móc korzystać z Messengera. Choć oba te byty są ze sobą mocno połączone, uścisk nieco się rozluźnił po to, aby dać możliwość rozwoju komunikatorowi. A Facebook co do niego ma przeambitne plany.

Wyobraźcie sobie, że z Waszego telefonu znika aplikacja dialera, nie ma również tej do SMS-ów. Wszystko załatwiacie przez Messengera. Ten dla Was stanowi centrum wiadomości tekstowych i… metodę połączeń głosowych. Za pomocą Messengera już teraz można prowadzić konwersacje głosowe i działa to naprawdę dobrze. W dobie powszechnej niemal dostępności szybkiego internetu pomysł nie wydaje się być głupie. Na obecną chwilę jednak nie zawierzyłbym Messengerowi w takim stopniu, jakiego oczekuje Facebook. Mimo relatywnie dobrego zasięgu szybkich technologii łączności, w dalszym ciągu zdarzają się miejsca, gdzie w T-Mobile funkcjonuje jedynie wszystko poniżej 3G. Trudno wyobrazić sobie dostęp do Internetu za pomocą takiej technologii łączności, a co dopiero rozmowy głosowe przez Internet?

Facebook, choć bardzo ambitny – w jednej sprawie się myli. Przyzwyczajenia – to zabiło niejednokrotnie nawet najodważniejsze idee na rynku nowych technologii. Do numerów telefonów przyspawani jesteśmy na razie tak mocno, że trudno sobie wyobrazić nagły zanik takiej metody identyfikacji konkretnego użytkownika. Jeżeli kiedykolwiek to się wydarzy, to na pewno nie w tym roku, jak głosi dumnie Facebook. Postawa giganta świadczy jedynie o szumnej zagrywce marketingowej, być może o chęci wytyczenia kierunku zmian, które już teraz odbywają się w telefonii, natomiast nie można tu mówić o realnej groźbie wyeliminowania numerów telefonów. Nie teraz. Przynajmniej nie teraz.

Operatorzy zepchnięci na dalszy plan

Skoro telefon komórkowy, to również i operator – ten związek również wydaje się być nierozerwalny. Patrząc jednak na poczynania Google oraz Apple w kwestii oferowania własnych usług telekomunikacyjnych, a także na ostatnie doniesienia w sprawie Microsoftu chcącego sprzedawać własne plany taryfowe z własnymi kartami SIM dla pecetów z Windows 10 na pokładzie. Działa już Google Fi, jest również Apple z podobnym rozwiązaniem – czy operatorzy niedługo zostaną zepchnięci na dalszy plan, a do głosu dojdą giganci technologiczni?

call-71168_1280

Z jednej strony – wedle ostatnich batalii o LTE między operatorami, to może być całkiem prawdopodobne. Aby usługa Microsoftu dobrze działała, potrzebne są umowy z telekomami będącymi właścicielami odpowiednich infrastruktur. Czym bogatsza infrastruktura, tym więcej będzie można na niej zarobić, a taki Microsoft, Google, czy Apple z pewnością hojnie sypną groszem. Z drugiej jednak – zepchnięcie telekomów tylko do takiej roli może być im nieco nie w smak, chyba, że będą sprzedawać urządzenia tych producentów z dodatkiem specjalnej karty SIM dedykowanej dla danego urządzenia. Telekomy zarabiają nie tylko na planach taryfowych, ale również na sprzedaży samych urządzeń i trudno, by koncerny same sobie odbierały chleb tylko z powodu wysokich ambicji gigantów technologicznych.

Warto też zauważyć, że jak na razie użytkownicy technologii mobilnych często najpierw idą do operatora, gdy szukają dla siebie urządzenia. Jeżeli jest ono dostępne w przystępnym i cenowo i technicznie planie taryfowym – jest chętnie kupowane. Walka z przyzwyczajeniami będzie trudna i żmudna, ale nie jest ona skazana na niepowodzenie. Natomiast giganci technologiczni dążą do tego, by stać się hegemonami „kompletnymi”, gdzie ich siła nie tkwi jedynie w ekosystemach, które dzierżą, ale i w szeregu usług z pozoru poza nimi.

Grafika wprowadzająca: Kārlis Dambrāns @ Flickr na licencji CC BY 2.0

Grafiki w tekście: 1, 2