11

Pocket i zakładka ulubionych w jednym? Inbox od Google już to potrafi

Inbox od Google jest jedną z tych usług, które stanowią swego rodzaju obietnicę świeżości w usługach internetowych, natomiast mnie ona nie porwała również dlatego, że zwyczajnie coraz mniej korzystam z usług Google. Z tego również powodu nie znalazła ona u mnie zbyt dużego uznania, a jeżeli już muszę - korzystam z innych aplikacji pocztowych lub webowej wersji Gmaila. Jednak wielbiciele Inboxa mogą dzisiaj mieć swoje małe święto - do Inboxa dołączają zupełnie nowe funkcje.

Po pierwsze, przechowywanie interesujących linków. Inbox niczym… Pocket

inbox

Pierwszą z ciekawszych nowości w Inbox od Google jest możliwość zapisywania linków na później i ulepszone dzielenie się nimi z użytkownikami. Na urządzeniu mobilnym jest to koordynowane przez systemowe mechanizmy udostępniania / zapisywania treści, natomiast na komputerze, aby z tego skorzystać, należy mieć zainstalowaną nową wtyczkę od Google, która pozwala na szybkie zapisanie danego linku, lub udostępnienie go do jednego z naszych kontaktów. Wtyczka jest dostępna do pobrania tutaj.

Jeszcze lepsza organizacja pracy dzięki kontekstowi

Na zasadzie rozumienia kontekstu wiadomości, Inbox zorganizuje nadchodzące wydarzeniu w oparciu o to, co zostało napisane w wiadomości. Działa to w połączeniu z zaproszeniami Kalendarza Google, na podobnej zasadzie jak chociażby śledzenie zabukowanych hoteli, czy też lotów.

Wszystkie newslettery w jednym miejscu

inbox

Inbox chce się stać centrum całościowej organizacji pracy dzięki mocnej integracji z zapisami do grupowych mailingów. Raczej nie zapisuję się do newsletterów, więc trudno mi ocenić przydatność tej funkcji, ale jeżeli ktoś z Was zapisał się do wielu tego typu usług, będą one od teraz lądować w wydzielonej sekcji – podobnie jak w Gmailu. Oczywiście, nie spodoba się to twórcom newsletterów, którzy ponownie zanotują straty w ilości odczytanych wiadomości promocyjnych – natomiast użytkownicy będą zadowoleni z porządku w ich skrzynkach pocztowych.

Jedno mnie martwi. Nie można ciągnąć kilku srok za ogon

Google ma problem z zakomunikowaniem światu, która z usług jest dla niego ważniejsza. Inbox od Google oraz Gmail to wręcz bliźniacze produkty, które różnią się jedynie sposobem działania – służą do jednego. Gigant nie może się zdecydować na pełne rozwijanie jednego rozwiązania, a nowości dla każdej z nich otrzymujemy w ratach. Byłoby lepiej, gdyby Google jasno zakomunikował, co w tym momencie posiada dla niego największą wagę i przy tym trwał. Może się okazać, że użytkownicy będą mocno zdezorientowani widząc, że np. Gmail otrzymuje coś nowego, podczas gdy Inbox tego na razie nie ma.

Chyba, że Inbox jest jedynie eksperymentalnym projektem dla entuzjastów i Google nie zamierza go rozwinąć na tyle, by kiedyś zastąpił Gmaila. Zresztą, warto wspomnieć, że podobne możliwości otrzymujemy w usłudze Google Save, która została bardzo niedawno zaprezentowana. Niepotrzebny bałagan? Tak nam się właśnie wydaje.