70

Po wakacyjnych podróżach dochodzę do wniosku, że ciężarówki powinny być autonomiczne

Kończy się sierpień, dla większości osób kończą się dłuższe wyjazdy – sam podróżowałem w ostatnich tygodniach sporo, ale nadchodzi czas ograniczenia mobilności. A przy okazji także podsumowań. Wniosek mam w zasadzie jeden: człowiek powinien przestać prowadzić samochody ciężarowe, oddajmy tę funkcję maszynom, może dzięki temu na drogach zrobi się bezpieczniej. Jedni ludzie stracą pracę, ale […]

Kończy się sierpień, dla większości osób kończą się dłuższe wyjazdy – sam podróżowałem w ostatnich tygodniach sporo, ale nadchodzi czas ograniczenia mobilności. A przy okazji także podsumowań. Wniosek mam w zasadzie jeden: człowiek powinien przestać prowadzić samochody ciężarowe, oddajmy tę funkcję maszynom, może dzięki temu na drogach zrobi się bezpieczniej. Jedni ludzie stracą pracę, ale inni zachowają życie za sprawą takich zmian.

W weekend obserwowałem przez dłuższą chwile chaos komunikacyjny po pewnej imprezie masowej. Kierowcy musieli spędzić sporo czasu w korku, były wymuszenia, były prawdziwe akrobacje, były miny niezadowolonych kierowców, którzy musieli zachować całkowitą trzeźwość podczas wydarzenia. Byli pewnie i tacy, którzy tej trzeźwości nie zachowali, a i tak złapali za kierownicę. Parzyłem na to wszystko i zastanawiałem się, za ile lat problemy tego typu znikną lub zostaną ograniczone przez autonomiczne samochody. Czy np. moje dzieci będą już śmigać na koncert samochodem prowadzonym przez komputer? Wizja kusząca, chociaż sporo osób stwierdzi, że to niemożliwe, a przynajmniej oddalone poważnie w czasie, inni napiszą, że te zmiany przyniosą więcej szkód niż korzyści: ktoś się zabawi, unieruchomi samochody i ludzie nie opuszczą miejsca imprezy. Jasne, może być i tak.

O ile na autonomiczne osobówki czekam, ale bez większych emocji, o tyle ciężarówki bez kierowcy-człowieka chętnie zobaczyłbym na ulicach już dzisiaj. Nie chcę generalizować, podejrzewam, że spora część tych ludzi jeździ bezpiecznie i myśli o pozostałych uczestnikach ruchu drogowego. Niestety, grupa wariatów skutecznie psuje im opinię i prowadzi do tego, że kibicuję np. Mercedesowi, by jak najszybciej wypuścił na ulice swoje automaty, względnie półautomaty. Mogę się założyć o pieniądze, że na drogach zrobi się bezpieczniej.

Zakładam, że każdy z Was przynajmniej raz spotkał się z kierowcą samochodu ciężarowego, który miał w nosie przepisy i innych kierowców, wiedział, że jemu niewiele grozi w ciągniku w przypadku ewentualnej „stłuczki” i szarżował niczym bohater jakiegoś filmu. To nie jest nagonka, to raczej pytanie o kierowców wspomnianych pojazdów wyprzedzających inne ciężarówki na nieprzystosowanej do tego drodze, o tych, którzy nie zwalniają na zakrętach i liczą na to, że ktoś się usunie, tych którzy mogą jednocześnie palić, prowadzić i rozmawiać przez telefon. Pytanie, a raczej sugestia, by zniknęli z dróg.

Rozumiem, że to czyjaś praca i nie powinienem życzyć jej utraty, a ta może nadejść, gdy na masową skalę zaczną być stosowane automaty. Jednak wspomniany projekt Mercedesa nie przewiduje na razie tak drastycznych kroków, przy okazji może natomiast temperować nadpobudliwych kierowców. Powtórzę też to, co już pisałem na AW: praca znika w jednym segmencie gospodarki, ale pojawia się w innym, więc zawodowi kierowcy nie powinni stwierdzać kategorycznie, że to będzie koniec. Jeśli coś się skończy, to harce na drogach.