29

Po co budować dom, skoro będzie można go „wydrukować”. Oto plany wobec wielkiej drukarki 3D.

Temat drukarek 3D był kilkakrotnie poruszany na łamach Antyweb przez innych redaktorów, ale jakoś nigdy do mnie nie przemawiał. Owszem, jest to poważne osiągnięcie technologiczne, ale jak na razie niewiele czuje potrzebę posiadania takiej drukarki, a jeszcze mniej może sobie na nią pozwolić. Jednak jest coś, co zainteresuje każdego – ogromna drukarka, mogąca od podstaw […]

Temat drukarek 3D był kilkakrotnie poruszany na łamach Antyweb przez innych redaktorów, ale jakoś nigdy do mnie nie przemawiał. Owszem, jest to poważne osiągnięcie technologiczne, ale jak na razie niewiele czuje potrzebę posiadania takiej drukarki, a jeszcze mniej może sobie na nią pozwolić. Jednak jest coś, co zainteresuje każdego – ogromna drukarka, mogąca od podstaw wybudować, a właściwie wydrukować dom. Co ważniejsze jej powstanie, jest z dnia na dzień coraz bardziej możliwe.

Drukowanie przedmiotów jest dosyć popularnym ostatnio tematem, ale poza profesjonalnymi zastosowaniami takiego sprzętu, rzadko się je spotyka. Może posłużyć do powstania jakiegoś modelu, prototypu czy rzeźby – nie każdy jednak specjalizuje się w dziedzinach powiązanych z takimi przedmiotami. A gdyby przejść do czegoś większego? Na przykład… domu?

Behrokh Khoshnevis – profesor Uniwersytetu Południowej Kalifornii to człowiek stojący za całym tym projektem. Według niego zbudowanie maszyny mogącej rozpocząć i zakończyć konstrukcje domu jest jak najbardziej możliwe. Zapewne pierwsze o czym pomyślicie to główny zarys budynku, czyli puste ściany. Nic bardziej mylnego – taka drukarka zajęłaby się fundamentami, podłogami, ścianami, sufitami, a także instalacją wodno-kanalizacyjną! I ma to zająć niecałą dobę – około 20 godzin!



Na powyższym filmie możecie zobaczyć całą maszynę w akcji oraz usłyszeć kilka słów od jej projektanta. Ma to być szybki, a w przyszłości tani sposób na budowanie sporej ilości domów w krajach, gdzie jest to najbardziej potrzebne. Wyobrażacie sobie kogoś w swoim sąsiedztwie, który jednego dnia rozpoczyna „budowę”, a następnego ranka rozpoczyna wprowadzkę? Chciałbym coś takiego ujrzeć na własne oczy, ponieważ projekt jest niesamowicie ciekawy. Z drugiej zaś strony, zauważmy jak dużo ludzi zaangażowanych i odpowiedzialnych jest za powstawanie budynków – w jednej chwili przestaliby oni być potrzebni, bo wystarczyłoby złożyć zamówienie i przesłać plik z projektem, oczywiście przez Internet. Czy jesteśmy na to gotowi?

Źródło