9

Plotki o zwolnieniach w Google (-1000) i efektywności pracowników

Tym razem plotki o zwolnieniach masowych dotyczą firmy Google. Podobno zwolnienia w firmie trwają już od jakiegoś czasu (aczkolwiek nie są one jawne ale o tym za chwile) natomiast w przeciągu najbliższych tygodni ma zostać zwolniona znaczna grupa pracowników (około 500 do 1000 osób). Google jest firmą, która wyznacza trendy i którą bacznie obserwują wszyscy […]

Tym razem plotki o zwolnieniach masowych dotyczą firmy Google. Podobno zwolnienia w firmie trwają już od jakiegoś czasu (aczkolwiek nie są one jawne ale o tym za chwile) natomiast w przeciągu najbliższych tygodni ma zostać zwolniona znaczna grupa pracowników (około 500 do 1000 osób).

Google jest firmą, która wyznacza trendy i którą bacznie obserwują wszyscy analitycy rynku – masowe zwolnienia były by z pewnością sygnałem, że kryzys dotyka również tych największych. Ale czy tak jest w rzeczywistości?

Firma Google w chwili obecnej zatrudnia pond 20 tysięcy osób, dodając osoby które pracują na kontraktach (czyli nie są pracownikami) osiągamy liczbę bliską 30 tysięcy.


To kogo właściwie Google będzie zwalniać?

Biorąc też pod uwagę ostatnie wypowiedzi Sergeya Brina odnośnie za zbyt wysokiej liczby kontaktorów oraz ostatnie doniesienia o dość szybkim zamknięciu projektu Lively.com (wirtualny świat) można wysnuć wniosek, że firma będzie redukować ilość pracowników kontraktowych i skupiać się na projektach efektywnych a nie efektownych.

Czy to kryzys?
Oczywiście czasy się zmieniają i nawet Google optymalizuje koszty – robi to jednak skutecznie (o czym świadczą wyniki finansowe) i od dłuższego czasu. Kolejne cięcia w personelu zatrudnionym na kontraktach (jeśli plotki są prawdziwe) nie są moim zdaniem podyktowane kryzysem ale wynikają z planu kontroli kosztów który firma regularnie wdraża.

Sytuacja gospodarcza na świecie i przede wszystkim w USA może przyczyniać się do bardziej radykalnych posunięć jeśli chodzi o zwolnienia natomiast nie sądzę aby była ona głównym powodem „cięć”

O kreatywnym zatrudnianiu
Blog The Next Web podaje natomiast inną ciekawostkę związaną z tym jak to Google „podkręca” swoje wyniki efektywności poprzez odpowiednie kwalifikowanie zatrudnianych osób.

Otóż według prawa Google zobowiązane jest do informowania opinii publicznej na tema zwolnienie jakie przeprowadza. Jednak kreatywni managerowie firmy znaleźli obejście tego przepisu poprzez kwalifikacje nowo zatrudnionych pracowników jako “temporary operational expenses” (czyli są to prawdopodobnie osoby na kontraktach)- czyli ich zwolnienia nie muszą być raportowane

Dodatkowo dzięki takim sprytnym zabiegom Google jest w stanie zatrudniać pracowników nie oferując im jednak pełnych pakietów socjalnych jakie w tej firmie sa oferowane. Kolejną korzyścią jest bardzo dobrze wyglądająca efektywność jaka przypada na jednego „pracownika” w firmie (bo „temporary operational expenses” nie są pracownikami a ich praca zapisywana jest na konto tych zatrudnionych na normalnych warunkach). Duża efektywność oraz kontrolowany stan zatrudnienia są informacjami które zapewne dobrze wpływają na wizerunek firmy na giełdzie.

Inne plotki mówią o tym, że pracownicy są regularnie przenoszeni ze swoich stanowisk na inne miejsca pracy po to aby ciągle posiadać status „temporary” i w związku z tym nie kwalifikować się do regulacji wytyczonych przez U.S. Department of Labor

Google to duża firma
Szczerze mówiąc wszystkie powyższe informacje osobiście mnie nie dziwią. Google to duża korporacja w której raczej na sentymenty nie ma co liczyć. Mimo iż PR-owo jeszcze chyba udaje się jej być „cool” przed opinią publiczną, to jednak działania wewnątrz muszą być ukierunkowane na zarabianie pieniędzy, optymalizacje kosztów i generowanie zysków które zadowolą akcjonariuszy.