zmiana nazwy konta psn
23

Nie chcę 4K i 60 klatek tylko sprawnie i mądrze działających gier

Nowa generacja konsol jest już bliżej niż dalej. Ale czy na pewno dostaniemy to, czego chcemy?

PlayStation 4 i Xbox One mają się obecnie bardzo dobrze. Nie odchodzą jeszcze do lamusa, cierpliwie czekają na swoich zastępców, mając świadomość, że i po premierze tamtych, pożyją całkiem nieźle jeszcze przez jakiś czas. Obecny czas to moment na dokładne obserwacje. Gry, które wydawane są u schyłku konsol dają z siebie wszystko. Wiele z nich pokazuje się z bardzo dobrej strony, zaskakując graczy. Twórcy starannie wyciskają z konsol ostatnie soki, czekając, aż będą mogli zacząć popisywać się na mocniejszym sprzęcie.

A niech się twórcy biją między sobą, niech się popisują

Do przemyśleń zainspirowało mnie Naughty Dog. Każdy, kto miał do czynienia z ich produkcjami, wie, że uwielbiają przykładać wagę do szczegółów. Ich gry są coraz to lepsze, uczą się na własnych błędach. Brawa dla nich! Pamiętacie, jak wyszło Uncharted 4? Ludzie szaleli z zachwytów, jaka ta gra jest piękna. Trudno się dziwić – do dziś zaskakuje swoją zjawiskowością. Teraz wszyscy fani studia czekają na The Last of Us: Part II. Martwiłam się, że Naughty Dog będzie chciało prześcignąć samo siebie wyłącznie pod względem grafiki, szykując się na przeskok na PlayStation 5, ale nie! Ostatnio jeden z twórców, Anthony Newman, przyznał, że pracują nad nowym smaczkiem.

To, co dzieje się za kulisami, to fakt, że Ellie ma tętno, które oscyluje w górę i w dół. W górę, kiedy biegniesz, walczysz, otrzymujesz obrażenia oraz gdy w pobliżu wyczujesz wrogów. To sprawia, że Ellie wydaje z siebie szereg różnych dźwięków. […] To niesamowite, udało mi się nawet zagrać w kotka i myszkę z klikaczami, ponieważ potrafiłem niejako zrozumieć je przez dźwięki, które wydają. Z ludźmi jest tak samo, również oddychają, biegają i robią inne rzeczy.

I to brzmi naprawdę nieźle. Zobaczymy, jak wyjdzie w praniu, ale potencjał jest. Takie rozwiązanie sprawiłoby, że gracz musiałby dać z siebie więcej. Ulepszyłoby to również immersję. Moim zdaniem dużo lepiej niż śliczne widoczki. Wierzę, że The Last of Us: Part II będzie równie piękne co Uncharted 4. I wcale nie oczekuję, aby było jeszcze ładniejsze.

PlayStation 5 zadebiutuje w dwóch wariantach: zwykłym i PRO? Poproszę, ale…

Moc obliczeniowa konsoli wzrośnie wraz z nową generacją – to raczej oczywiste. Należy się jednak zastanowić, na co zostanie przeznaczona. Technologie powoli przyzwyczajają nas do obrazu w najwyższej jakości. Sony chce sprzedawać telewizory z 4K, więc nic dziwnego, że przyjmują chętnie gry, które z tej technologii korzystają. Oczywiście rozwój graficzny jest ważny i świetnie, gdyby kiedyś 4K i 60FPS-ów stało się standardem, ale do tego jeszcze nam trochę brakuje. Nie wszystkie sprzęty pozwolą graczom na cieszenie się takimi opcjami, a to przecież oni mają bawić się najlepiej. Czy nie warto skupić się na czymś, z czego skorzystają wszyscy? Na przykład na sztucznej inteligencji przeciwników.

Wciąż warto kupić konsole obecnej generacji. Ba, to najlepszy czas!

Niektórzy gracze przyzwyczaili się już do durnowatych przeciwników i jakoś z tym żyją. Ale po co? Przykład Naughty Dog pokazuje, że można skupiać się na technicznych aspektach i czerpać z tego korzyści. Zakładam odważnie, że The Last of Us: Part II będzie bardzo udanym produktem, ale może zdziwię się po premierze. Warto walczyć o to, aby gry oferowały nam jak najwyższą imersję i były wyzwaniem. Nie chodzi mi tu oczywiście o wyśrubowanie poziomu trudności i robienia z każdego tytułu Dark Solusów. Naprawdę można inaczej. Nowe konsole to też nowe możliwości dla twórców.

Wielkie sukcesy indie gier czy chociażby Minecrafta pokazują, że grafika wcale nie jest najważniejsza. Ma być estetycznie, a nie zjawiskowo. Najważniejsza jest grywalność. A jak tu się cieszyć grą, kiedy przechodzenie jej nas drażni albo męczy? Trzymam kciuki, aby podejście Naughty Dog stawało się powoli normą. Oby gry na nowej generacji zaskakiwały rozwiązaniami, a nie widoczkami na lazurowe wybrzeża.