11

Planujesz kupić Tesle? Pamiętaj aby wykupić też dobry internet

Aktualizacje online w Tesli to jedna z tych funkcji, za które firma jest bardzo często chwalona. Niestety jak to czasami bywa, nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Szczególnie jeśli dysponujecie słabym połączeniem z internetem, a aktualizacja się przeciągnie.

Aktualizacje online to przyszłość, również w samochodach

Jeszcze 10 lat temu mało kto myślał o aktualizacji oprogramowania w swoim samochodzie. Bardziej rozbudowane systemy z kolorowymi ekranami i nawigacją były domeną bardzo drogich aut klasy premium. Teraz jest inaczej, każdy samochód, nawet w najniższych segmentach ma już jakiś system inforozrywki z ekranem i przeróżnymi funkcjami. Niestety odnoszę wrażenie, że o ile producenci samochodów często serwują nowości w każdym kolejnym modelu, o tyle szybko zapominają o swoich starszych samochodach.

Weźmy na ten przykład Forda, jeszcze 3 lata temu korzystał z systemu Sync2, który był tworzony przez Microsoft. Niestety nie zbierał zbyt pozytywnych recenzji, głównie przez to, że był strasznie ociężały i powolny. Ford zastąpił go systemem QNX tworzonym przez Blackberry, ale oczywiście całość bazuje już na innym sprzęcie i nie jest kompatybilna. Tym samym posiadacze Sync2 zostali z niczym, bo nie mają nawet wsparcia dla Android Auto i Apple Car Play. Sync3 jest cały czas rozwijany, choć trudno nazwać wprowadzane zmiany nawet znacznymi. Teraz mamy wersję 3.4, która niestety nie jest już kompatybilna ze starszymi urządzeniami w samochodach z 2017 i 2018 roku. Tym samym cykl aktualizacji trwa nawet krócej niż gwarancja na auto, które kupujemy za duże pieniądze.

Takie postępowanie trudno sobie wyobrazić np. na rynku smartfonów. Android nie jest może najlepszym przykładem, choć są producenci, którzy oferują aktualizacje nawet przez 3 lata, ale np. Apple dba o swoje sprzęty znacznie dłużej. Podobnie robi też Tesla, która chce przełamać złe schematy na rynku motoryzacyjnym nie tylko elektrycznym napędem. Tesla stosuje w swoich autach uniwersalną platformę, która regularnie dostaje poprawki i aktualizacje. Co więcej nie trzeba ich nawet ręcznie wgrywać, samochód sam pobiera je sobie gdy jest podłączony do sieci WiFi. Wszystko dzieje się zatem niejako w tle, choć nie zawsze bez problemów.

Tesla, dlaczego nie mogę używać swojego samochodu?

Niestety z aktualizacjami bywa różnie. Posiadacze komputerów z systemami Windows 10 doskonale wiedzą o czym pisze. Praktycznie każda nowa aktualizacja sprawia jakieś problemy, a czasami instaluje się w najmniej oczekiwanym momencie. Podobnych problemów ze swoim samochodem doświadczył ostatnio Jon Johnson, który podzielił się takim oto obrazkiem na Twitterze. Jego Tesla pobierała aktualizacje już przez 25 minut i nie pozwalała się uruchomić, a Jon pytał co ma powiedzieć swojej żonie, która ma wizytę u dentysty ;-). W tym konkretnym przypadku zawiniła prawdopodobnie przepustowość łącza internetowego albo słaby zasięg WiFi.

Sytuacja z pewnością nie do pozazdroszczenia, bo o ile problem z komputerem czy smartfonem jesteśmy jeszcze w stanie przeżyć, o tyle tego typu programowych problemów z samochodami chyba nikt się nie spodziewa. Przynajmniej jeśli mowa o samochodach z silnikiem spalinowym. Stare silniki diesla po uruchomieniu mogą pracować nawet bez akumulatora, a czasami wręcz trudno je zgasić. Niestety można założyć, że samochody elektryczne będą częściej w przyszłości sprawiały tego typu problemy, bo jest to związane z coraz większą ilością elektroniki, która niestety też się czasami psuje. Samochody spalinowe też się psują, ale zazwyczaj nie z powodu aktualizacji ;-).