31

Płacę, więc wymagam – o ebookach słów kilka (felieton)

Rynek e-książek bez wątpienia tętni życiem – mam tu na myśli rynek globalny, jak i nasz lokalny – polski. Czytniki e-booków wkraczają do sklepów, i choć nie zawsze są to urządzenia z górnej półki lub spełniające te najważniejsze dla tego typu urządzenia wymagania techniczne, to nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Również częste […]

Clipboard02Rynek e-książek bez wątpienia tętni życiem – mam tu na myśli rynek globalny, jak i nasz lokalny – polski. Czytniki e-booków wkraczają do sklepów, i choć nie zawsze są to urządzenia z górnej półki lub spełniające te najważniejsze dla tego typu urządzenia wymagania techniczne, to nie można powiedzieć, że nic się nie dzieje. Również częste promocje i mnogość sklepów z e-książkami zachęcają do czytania, lecz nie wszystko w tej machinie jeszcze „trybi” jak powinno.

Do pewnych refleksji doszedłem po zapoznaniu się z zapowiedzią książki, a może raczej albumu o tytule Led Zeppelin: Sound of Fury od Neala Prestona, który ukaże się ekskluzywnie w iBookstore (sklepie z e-książkami od Apple), a w dodatku w wersji tylko dla iPadów. Wydanie zostało wycenione na 6,99 euro (w okolicach 30 złotych), za co oferowane nam będzie ponad 250 fotografii wykonanych przez jedynego „oficjalnego” fotografa brytyjskiego zespołu. Wśród nich znaleźć mamy wiele niepublikowanych dotąd zdjęć, a ponadto album zawierać będzie trochę tekstu oraz materiały multimedialne (wywiady audio itd.) W sumie niewiele za 30 złotych… o ile posiadamy tablet od Apple. Swoją drogą – takich albumów w iBookstore jest cała masa, i nic dziwnego że powstają kolejne.

Przy okazji poszukiwania szczegółów na temat tego wydania postanowiłem zajrzeć do iBookstore i przekonać się o asortymencie polskich wersji książek. Po raz ostatni zaglądałem do sklepu kilka miesięcy temu, więc oczywiście miłym zaskoczeniem była dość pokaźna ilość książek w moim ojczystym języku – nie omieszkałem jednak zerknąć również na ceny. Tu dochodzi do momentu, w którym zacząłem się zastanawiać nad przyczynami takiego stanu rzeczy – nie robiąc nikomu reklamy, lecz przytaczając przykład wskażę na książkę pt. „Wałkowanie Ameryki” w cenie 6,99 euro, którą znalazłem także w kilku sklepach internetowych w wersji tradycyjnej (drukowanej) również w cenie oscylującej w granicach 30 złotych. Kolejny przykład: „Starbucks. Sztuka wyciągania wniosków…” również kosztuje 6,99 euro (zaś Woblink 29 złotych). Cena zwykłej książki w sklepie? Chyba nie muszę się powtarzać.

Clipboard01

Oczywiście zasada równej ceny e-wydania i wersji papierowej wcale nie znajduje zastosowania we wszystkich przypadkach, ponieważ szala opłacalności przeważa się równie często w jedną co i drugą stronę. Zastanawia mnie jednak to, dlaczego tak jest? Czytniki takie jak Kindle służą przede wszystkim do czytania książek, więc od typowego e-booka wcale nie wymagałbym więcej niż od papierowej wersji książki – przynajmniej jeżeli chodzi o jej treść. Spodziewałbym się naturalnie, że cena będzie nieco niższa – o 15, 20 a może i 30 procent. Jeżeli e-książka kosztuje tyle samo, co jej odpowiedniczka na księgarnianej półce, to albo wymagałbym od niej poszerzonej treści, albo dostępnych tylko w cyfrowym wydaniu dodatków. Tablety umożliwiają załączenie do książki interaktywnych grafik, obszernych galerii zdjęć, prezentacji, filmów, nagrań audio. Rozumiem, że nie każda książka się do tego po prostu nadaje – nie dodawajmy więc niepasujących czy zbędnych dodatków, ale nie windujmy też cen.

Nie będę ukrywał, że moją e-biblioteczkę poszerzam jedynie wykorzystując nadarzające się okazje i promocje. Nie wiem, być może powyższe wymagania są nazbyt optymistyczne i niemożliwe do zrealizowania lub przyjąłem błędne założenia. Chętnie podejmę dyskusję w tym temacie, czekam na Wasze komentarze.

Aktualizacja: VAT, VATem moi drodzy i wziąłem to pod uwagę. 23% z 30 złotych, to 6,9 złotego, a ja wymagam by cena e-booka była niższa o jakieś 10-12 złotych, czyli dwa razy więcej. Jeżeli cena pozostaje ta sama lub bardzo często jest nawet wyższa (powyżej 23% w stosunku do wydania papierowego) to dodatkowa treść jest jak najbardziej na miejscu.

Co do komentarzy odnośnie tabletów i e-czytników – doskonale rozumiem różnicę pomiędzy tymi urządzeniami i zaznaczyłem w tekście, że dla każdej grupy urządzeń wymagam innego podejścia autora lub wydawnictwa.

Grafiki: Apple, Amazon.