Mobile

Zabrałem Pixela 4 XL i lustrzankę na krótki spacer. Czym wolę robić zdjęcia?

KK
Konrad Kozłowski
32

Pixele to smartfony, które należą do fotograficznej czołówki. Nie wszystkim odpowiadają zdjęcia, jakie wykonują, ale wielu osobom taki telefon zastąpi duży aparat - fotografie powstają szybko i robią naprawdę dobre wrażenie.

Który smartfon robi najlepsze zdjęcia?

Liderów fotografii mobilnej jest kilku. Dlaczego? Bo choć każde zdjęcie można obiektywnie ocenić i wybrać najlepsze z kilku na podstawie aspektów technicznych, o tyle na koniec dnia każdy smartfon z czołówki będzie mieć swoich zwolenników. Wszystko dlatego, że któreś ze zdjęć będą nam się po prostu bardziej podobać.

Czytaj też: SI w aparacie smartfonu to już nie zabawka. Kto jej nie rozwinie – przegra

Charakterystyka zdjęć z iPhone'a, Samsunga czy Pixela jest przez wielu rozpoznawana gołym okiem i choć ta granica się delikatnie zaciera, to jednak wciąż w wielu przypadkach jest to możliwe. Zdjęcia z Pixela od zawsze miały cieplejsze barwy, wyższy stopień nasycenia kolorów i chyba najbardziej rozwinięty tryb HDR. Ewidentnie widać, że zdjęcia te są - nawet w korzystnych warunkach - swego rodzaju zlepkiem kilku zdjęć: od prześwietlonych do niedoświetlonych. Wszystko po to, by uzyskać efekt możliwie najbliższy temu, co widzi ludzkie oko.

Wolicie ładniejsze czy zwykłe zdjęcie?

Niestety, efekty nie są zawsze takie, jakie powinny być, o czym przekonać się można spoglądając na pierwsze ze zdjęć testowych. Stopień ostrości zdjęcia jest porównywalny, ale wszystko, co dzieje się dookoła jak na dłoni ukazuje jednoczesną przewagę i niedociągnięcie względem aparatu. Wszystko dlatego, że pliki z lustrzanki nie były dotknięte żadną obróbką - dopiero na nią czekają.

Każda partia fotografii jest o wiele lepiej doświetlona. Lewy górny róg i prawy górny róg są znacznie jaśniejsze - szczególnie widoczne jest to przy lewej krawędzi zdjęcia, gdzie smartfon zdołał uchwycić (i to całkiem dobrze) korę na pniu. Tło jest nie tylko jaśniejsze, ale i bardziej wyraźne. Do podobnych wniosków można dojść patrząc na drugie ze zdjęć, które na każdym kroku jest ostrzejsze i bardziej nasycone. To wcale nie oznacza, że bliżej mu do bardziej naturalnego wyglądu, bo skupiając wzrok na pniach z pewnością nie wyłapaliśmy tylu szczegółów wokół.

Chyba najlepszym przykładem tego, jak skuteczne mogą być algorytmy i sztuczna inteligencja, będą kolejne dwa zdjęcia. Fotografując ścieżkę w lesie i próbując skupić uwagę osoby oglądającej zdjęcie na centralnym punkcie, nie osiągniemy takiego rezultatu bez dodatkowych aplikacji i efektów, jeśli użyjemy smartfona. Pixel 4 XL po raz kolejny daje popis swoich możliwość postprodukcyjnych, które powodują, że całe zdjęcie sprawia wrażenie niezwykle ostrego i kolorowego. 

Pixel 4 XL kontynuuje tradycję foto całej linii smartfonów

Takie obrazki na pewno lepiej prezentują się w mediach społecznościowych czy relacjach, które trzeba na szybko publikować w Sieci. Zazwyczaj nie ma wtedy czasu na wczytywanie serii zdjęć do programu, by móc każdą z fotografii odpowiednio obrobić. Przekonałem się o tym wielokrotnie, gdy ciemne pomieszczenia czy tylko krótkie chwile na zrobienie zdjęcia wymuszały korzystanie ze sprawdzonego, najszybszego i najbardziej efektywnego narzędzia. Zestaw zautomatyzowanych funkcji w Pixelu skutkuje ładnymi obrazkami na pierwszy rzut oka i to chyba najlepsze podsumowanie tego, jak radzi sobie aparat w Pixelu w szybkim zestawieniu z Nikonem D5100 (obiektyw AF-S DX NIKKOR 18-105mm). To, co potrafią zrobić algorytmy ze zdjęciami ze smartfona robi niemałe wrażenie.

A tryb portretowy?

Jedną z najciekawszych nowinek ostatnich lat w mobilnej fotografii jest tryb portretowy. W wielu modelach smartfonów działa on w oparciu o dwa obiektywy, ale w niektórych modelach (jak iPhone Xr czy Pixel 3) całą robotę odwalały algorytmy odpowiedzialne za wykrywanie twarzy i postury fotografowanej osoby lub kształtu przedmiotu. Skuteczność takiej metody była i będzie poddawana w wątpliwość, ale niejednokrotnie rezultaty były co najmniej zadowalające.

Czytaj też: Smartfon zamiast aparatu? Oj nie, coraz częściej wolę kombinować i się męczyć

Czasami warto się postarać. A czasami warto pójść na skróty

Zdjęcia z aparatu są i pozostaną bardziej plastyczne, czyli gotowe na późniejszą obróbkę w dedykowanych do tego programach, więc efekt końcowy może przebić rezultaty działania automatu. Wszystko zależy od nas. Być może niektórzy uznają takie porównanie za mało odpowiednie, ale do aparatu i smartfona z kamerą mój stosunek jest podobny jak w przypadku tradycyjnych książek i ebooków. Te drugie są wygodniejsze na wielu poziomach, ale pomimo wielu zalet w pewien sposób nas też ograniczają. Zwykła książka, choć mniej komfortowa w obsłudze, niesie możliwość wygodnych odręcznych notatek, oznaczeń itp. Oczywiście jest to też do zrobienia w odpowiednich aplikacjach do ebooków, ale zawsze wolę wracać do klasycznych metod, bo wymagają więcej koncentracji, pracy i wysiłku, a taka praca z tekstem i innymi materiałami przynosi w mojej sytuacji więcej korzyści.

Smartfona wypożyczył sklep x-kom, dzięki!

Google Pixel 4 XL możecie kupić za 4699 złotych w dwóch wariantach kolorystycznych:

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu