403

„Piractwo to kradzież” – tak wyglądały kampanie antypirackie w latach ’90

Trudno oprzeć się wrażeniu, że walka z piractwem to taka niekończąca się opowieść. Zmieniają się jedynie metody. Jak wyglądały one jakieś dwie dekady temu?

Jedną z brytyjskich kampanii wymierzonych przeciwko piratom opisuje serwis TorrentFreak. Jest to swoisty kontrast dla obecnych działań w tym kraju, w ramach których piraci udostępniający pliki za pośrednictwem sieci BitTorrent otrzymują maile edukujące ich na temat szkodliwości tego czynu. Jednak przed 20 laty sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Wówczas za walkę z piratami odpowiadała organizacja o nazwie  European Leisure Software Publishers Association (ELSPA), która była inicjatorem kontrowersyjnych kampanii. Zresztą tylko na to spójrzcie.

W oczy rzuca się tutaj przede wszystkim hasło przewodnie kampanii – piractwo to kradzież. Niejednokrotnie obalano ten slogan, sugerując, że wydawcy ani nikt inny nie tracą przedmiotu, który zostaje skopiowany. Trudno to porównywać zatem ze stricte kradzieżą. Trudno też przyjmować za wyznacznik wyliczenia strat, jakie ponoszą z tego tytułu właściciele treści. Jaką mamy pewność, że piraci faktycznie kupiliby materiały, które pobierają bezpłatnie?

Na tym ELSPA nie poprzestawała. Jednym z pomysłów na walkę z piratami było publikowanie krótkich komiksów w czasopismach komputerowych. Miały one przedstawiać krótkie scenki z udziałem komputerowych piratów i zachęcać młodzież do zgłaszania wszelkich przypadków piractwa. Niektóre pokazywały nieuczciwych sprzedawców, a inne nawet zachęcających do piractwa nauczycieli. Na końcu każdego komiksu znajdował się numer telefonu do Federation Against Software Theft (FAST). Za prawidłowe zgłoszenie miało się otrzymać nagrodę w wysokości 1000 funtów.

Krótko po rozpoczęciu kampanii, redakcje magazynów, w których publikowano komiksy zaczęły otrzymywać listy od zgorszonych rodziców. Potencjalna nagroda w wysokości tysiąca funtów miała powodować niezdrowe zachowania wśród nastolatków. Rodzice podawali przypadki najlepszych przyjaciół, którzy kłócili się przez telefon do FAST.

Dziś metody się nieco zmieniły, ale walka z piractwem trwa nieprzerwanie. Zamykane serwisy, wysyłane pozwy sądowe, pomysły związane z odcinaniem piratów od internetu (prawo trzech ostrzeżeń wprowadzone na zachodzie). Organizacje walczące z piractwem ciągle preferują metodę kija, aniżeli marchewki. A tymczasem to ta druga okazuje się często o wiele bardziej skuteczna (choć droższa). Wystarczy spojrzeć na dziesiątki pirackich serwisów z programami premium, które cieszą się dużą popularnością. Niejednokrotnie badania potwierdzały też, że piraci są najlepszymi klientami, co najwyraźniej nie znajduje uznania w oczach przeciwników piractwa. Oby tylko historia nie zatoczyła koła i wyżej prezentowanie kampanie nie wróciły.