25

Pioneer VSX 933 – taniej i bardziej uniwersalnie już się nie da.

Pioneer doskonale wie, czego potrzebują klienci do swoich kinowych sanktuariów. Udowodnił to już dawno temu, gdy produkując serię telewizorów plazmowych Kuro nie miał w tym segmencie praktycznie żadnej konkurencji, przez co osiągnęły status kultowych.

Mimo, iż testowany Pioneer VSX 933 nie należy (jak wspomniane Kuro) do segmentu High-End, to i tak daleko mu do przeciętności. Jest to bowiem najtańszy (2199zł) amplituner kina domowego, który generuje dźwięk 7.2 i jednocześnie obsługuje niemalże wszystkie możliwe standardy streamingowe na rynku. Dlatego właśnie VSX-933 został tegorocznym zwycięzcą nagrody EISA (Expert Imaging and Sound Association) w kategorii „Odbiornik kina domowego” (Home Theater Receiver), co zostało opisane między innymi takimi słowami:

„W kontraście do swojej umiarkowanej ceny, VSX-933 przedstawia ambitną specyfikację i długą listę wyposażenia. Będzie wszechstronną centralą w systemach kina domowego, sięgających formatu 7.2, mając na pokładzie siedem końcówek mocy i dekodując Dolby Atmos oraz DTS:X. (…)”

Klasyka

Pioneer VSX 933 prezentuje się klasycznie, jak w zasadzie wszystkie dzisiejsze amplitunery. To nie audiofilski wzmacniacz stereo, który będzie się pokazywało innym audio-zapaleńcom przy szklance dobrego trunku. To wół roboczy, który ma być ciągle włączony, bez zbędnego zwracania na siebie uwagi.

Mamy więc na froncie dwa duże pokrętła, między nimi dwa rzędy niewielkich przycisków i spory wyświetlacz, którego funkcją jest wspieranie interfejsu wyświetlanego na telewizorze. Oczywiście nie zabrakło tam też portu USB dla różnej maści nośników magazynujących dane (dostarcza prąd 5 V/500 mA), gniazda słuchawkowego jak i wejść dla mikrofonu pomiarowego oraz klasycznego „Aux input” (dla wszystkiego, co ma wyjście analogowe).

Interfejs

Zacznijmy od podłączenia kolumn, a potem urządzenia do telewizora przewodem HDMI. Kiedy to zostanie wykonane – a amplituner z telewizorem włączone – naszym oczom ukaże się czytelne menu które nas zaprosi do wstępnej konfiguracji urządzenia. Warto przejść przez wszystkie etapy, choćby po to, aby sprawdzić czy dobrze podłączyliśmy kolumny, główny przewód HDMI oraz by dokonać automatycznej kalibracji dźwięku i podłączyć się do sieci bezprzewodowej. Oczywiście wszystkie z tych rzeczy można później zmienić wedle własnych upodobań, do czego jak zwykle gorąco zachęcam.

Sam interfejs jest kontrastowy, z dużymi ikonami i jasnym podziałem funkcji. Mimo, iż jest dostępne w wielu różnych językach, naszego ojczystego w nim zabrakło. Na szczęście podstawowe funkcje da się bez problemu ustawić klikając tylko „Next” podczas przewodnika przy pierwszym uruchomieniu systemu. Jeśli zaś zechcemy samemu coś zmienić, to wybierać będziemy z takiej oto planszy:

Największą siłą Pioneera VSX 933 jest jego wszechstronność

Już w recenzji mniejszego brata (SX-S30DAB) omawianego modelu, wspominałem o tym jak bardzo jest on uniwersalny i zdanie to nadal podtrzymuję. Tutaj jest jeszcze lepiej.

Dla odmiany, zacznijmy wyliczankę od opcji bezprzewodowych:

  • Tidal
  • Spotify
  • Deezer
  • Internetowe radio TuneIn
  • Chromecast (współpracujący z asystentem Google)
  • Apple Airplay
  • Amazon Music
  • Obsługa bezprzewodowych głośników marki Sonos (już sam ten punkt może w przypadku niektórych osób przechylić szalę wyboru urządzenia w kierunku Pioneera)
  • DTS Play-Fi
  • Obsługa z poziomu aplikacji Pioneer Remote App (wersja Android i iOS) oraz Pioneer Play-Fi Music Control (również na Android i iOS)
  • Oraz oczywiście sztandarowy FlareConnect

Aby skończyć na przewodowych przyłączach, z których wymienię tylko najważniejsze, abyście nie usnęli przy lekturze:

  • 9 par terminali głośnikowych
  • 2x pre out dla aktywnych subwooferów
  • 6x HDMI IN, z których każde obsługuje 4K HDR (HDR10/HLG/DOLBY VISION)/HDCP 2.2
  • HDMI OUT z obsługą kanału dźwiękowego ARC i również 4K HDR (HDR10/HLG/DOLBY VISION)/HDCP 2.2
  • TOSLINK
  • 2x USB (5 V/500 mA)
  • Gniazdo anteny FM/AM (antena dołączona w zestawie)
  • Port Ethernet

Oto zaś zdjęcie ze wszystkimi przyłączami:

FlareConnect – co to tak właściwie jest?

Pozwolę sobie tutaj zacytować swoją wypowiedź z wcześniejszej recenzji:

To technologia opracowana przez firmę Pioneer, która wyparła wcześniejszy protokół FireConnect (firmy BlackFire) i polega na bezproblemowym i stabilnym połączeniu wszystkich urządzeń zaopatrzonych w tę funkcję. To obejmuje zarówno urządzenia Pioneera jak i Onkyo.

Dzięki FlareConnect możemy np. podłączyć do amplitunera jeden lub kilka bezprzewodowych głośników Pioneer MRX-5 i stworzyć w ten sposób w pełni funkcjonalny system multi-room.

FlareConnect ma jeszcze jedną, ważną zaletę, której nie można przecenić. Jest to możliwość dystrybuowania dźwięku na inne głośniki z dowolnego źródła, jakie podłączymy do dowolnego urządzenia w tym systemie. Więc nawet jeśli podłączymy telewizor do głośnika bezprzewodowego, jakim jest Pioneer MRX-5, to będziemy mogli odtwarzać jego dźwięk również na innych urządzeniach połączonych FlareConnectem.

Dolby Atmos

Jest to technologia wynaleziona przez Dolby Laboratories w 2012, w celu stworzenia jeszcze naturalniejszej symulacji dźwięku  3D w kinach. Pierwotnie system miał obsługiwać do 128 niezależnych ścieżek audio i do 64 głośników. Z czasem jednak technologia ta zaczęła wkraczać na rynek kina domowego, dzięki czemu możemy cieszyć się realistycznym dźwiękiem dochodzącym do nas z wielu nowych kanałów (kolejnych przednich, bocznych, tylnych jak i umieszczonych na suficie).

Pioneer VSX-933 jest właśnie jednym z urządzeń, które obsługują ten standard. Dokładnie rzecz biorąc, jest to system 3.2.2. rozszerzony wirtualnie do 5.2.2. Więc amplituner jest w stanie poprawnie odczytać siedem ścieżek dźwiękowych, podczas gdy kolejne dwie są tworzone algorytmem DSP na bazie pozostałych. Oczywiście producent posiada droższe modele urządzeń , które obsługują natywnie większą ilość kanałów.

Warto nadmienić, iż do amplitunera możemy podłączyć jeszcze jedną parę kolumn, do zainstalowania w innym miejscu, jako druga strefa w systemie multi-room.

Dźwięk w filmach

Na wstępie zaznaczę, że aby móc poprawnie przetestować możliwości dźwięku dookólnego, musiałem skorzystać z uprzejmości zaprzyjaźnionego sklepu audio, który posiada gotową i dobrze wykonaną instalację Dolby Atmos wraz z odtwarzaczem UHD.

Wracając do meritum: testy odbywały się na dwóch doskonałych filmach – „Thor: Ragnarok” oraz „Blade Runner 2049”. Z góry mogę powiedzieć, że zważywszy na cenę urządzenia, nie miałem żadnych zastrzeżeń co do wrażeń dostarczanych za pomocą bohatera recenzji.

Bas był dynamiczny i głęboki, dialogi zawsze czytelne, a wysokie tony dostarczały potrzebną (choć umiarkowaną) ilość informacji.

Wrażenia przestrzenne były bardzo realistyczne. Dodatkowe głośniki zainstalowane w suficie zdecydowanie robiły różnice we fragmentach filmu, w których cokolwiek działo się nad głowami bohaterów.

To zdecydowanie robi różnicę w „immersji” w porównaniu do tradycyjnych systemów 5.2. To już nie jest tylko wrażenie dobrej sceny dźwiękowej, gdzie dźwięk z kolumn na naszej wysokości odbija się od ścian i podłogi tworząc iluzję kolejnych kanałów. To są prawdziwe kolejne, odseparowane ścieżki dźwiękowe. I to robi wrażenie. Pod warunkiem oczywiście, że dany film jest nagrany w technologii Dolby Atmos.

Dźwięk w muzyce

Testy w muzyce wypadły bardzo dobrze, jednak chciałbym ocenić Pioneera VSX-933 osobno jako wzmacniacz i osobno jako amplituner, bo to dwa różne charaktery grania.

Jako wzmacniacz, urządzenie gra dźwiękiem jasnym, z w miarę neutralnym środkiem i lekkim naciskiem na midbas. Co to oznacza po polsku?

To, że jeśli podłączycie w miarę neutralną resztę toru dźwiękowego, to otrzymacie wyraźnie słyszalny bas nastawiony bardziej na rytm i klarowność, niżeli mocne uderzenie trzęsące meblami.

Średnie tony będą dokładnie takie, jakie powinny być, czyli czytelne i łatwo zrozumiałe, choć z minimalną tendencją do odchudzenia głosu wokalistów i wypełnienia fortepianu i gitar. Co jest słyszalne jednak tylko dla wprawnego ucha.

Wysokie tony przy takiej konfiguracji będą bardzo dobrze dobrane ilościowo, tzn. że nie zabraknie nam drobnych smaczków ukrytych na drugim planie, a wrażenie szerokiej sceny dźwiękowej będzie bardzo sugestywne przy dobrze nagranych utworach. (To oczywiście spore uproszczenie, bowiem wysokie tony to nie tylko drugoplanowe dzwonki, trójkąty itp. Pianino, fortepian i skrzypce i wiele innych instrumentów również potrafi zagrać tak wysokie dźwięki)

Jeśli zaś użyjemy Pioneera VSX-933 jako kompletny amplituner, to uzyskamy dźwięk pełny, mocny, z balansem tonalnym zauważalnie przesuniętym w dół.

W tej sytuacji basu będzie dużo i będzie mocny. Ciągle z naciskiem na średnie partie basu, jednak tym razem w odczuwalnej obecności zarówno najniższego jak i najwyższego basu. Czuć po tym, że to urządzenie nastawione na kino domowe, ponieważ zainstalowany przetwornik cyfrowo-analogowy został tak dobrany, by całościowo dźwięk był pełny, wręcz monumentalny.

Średnie tony też nie są anemiczne, bowiem zdecydowanie mają sporo masy. Nie na tyle, aby mocno zniekształcać dźwięk, lecz by nie dać się zdominować soczystemu basowi.

Wysokie tony zostały za to lekko cofnięte w stosunku do reszty pasma. Specjalnie po to, by głośno oglądając film lub grając w grę nie zostać ogłuszonym jakimś nagłym wysokim dźwiękiem. One nadal będą słyszalne, jednak bez ryzyka pojawienia się w takiej sytuacji grymasu na twarzy.

 

Podsumowanie

Pioneer VSX-933 nie ma czego się wstydzić, nawet gdy porówna się go do urządzeń z nieco wyższej półki. To doskonałe centrum multimedialne, które bez problemu odtworzy dźwięk z każdego urządzenia, jakie tylko zechcemy podłączyć. Dolby Atmos, FlareConnect, Multi-room, mocny i efektowny dźwięk – wszystko to możecie nabyć za zaledwie 2199zł. Pozostaje tylko zbierać na dobre kolumny i szukać miejsca do ich instalacji na suficie!

 

P.S.: Zdecydowanie polecam parowanie z kolumnami o efektywności minimum 85 dB/6 Ohm, jeśli lubicie słuchać naprawdę głośno.

Tekst powstał we współpracy z marką Pioneer