14

Polacy sprawią, że zobaczymy mniej „stadionowych płaczków”

Co najbardziej irytuje w meczach piłkarskich? Nierozgarnięci sędziowie? Przegrana ukochanej drużyny? Niewykorzystany karny? W moim przypadku to zdecydowanie piłkarze, którzy przy najmniejszym draśnięciu pokładają się na boisku i udają, że umierają. Oczywiście, są przypadki, w których zdecydowany kontakt z innym zawodnikiem jest naprawdę bolesny. I właśnie z tego powodu powstał ochraniacz, który zredukuje ból w wyniku uderzenia.

Kto grał w piłkę ten wie, że „wjazd z korka” w nogę może być naprawdę bolesny. Zdecydowany wślizg prosto w nogę może skończyć się nawet tragicznie – przypadek Marcina Wasilewskiego dobitnie udowodnił nam, że piłka nożna to nie przelewki i parada płaczków na boisku. Obecnie stosowane ochraniacze oczywiście chronią w pewien sposób nogi piłkarzy, ale absorpcja siły uderzenia jest zbyt niska, aby zamortyzować je na tyle, by zawodnik nie odczuwał bólu. Jak podaje PAP, Polakom udało się stworzyć taki ochraniacz, który będzie w stanie pochłonąć nawet 77 procent energii. W dodatku, sam ochraniacz jest niezwykle lekki i ściśle przylega do nogi. Technologia została opracowana przez naukowców z Politechniki Warszawskiej.

piłka nożna

Profesor Szafran, jedna z osób pracujących nad tym wynalazkiem stwierdził: „Idea jest taka, aby bardziej bolało tego co kopie, a nie tego, który jest kopany”. Oznacza to, że co bardziej agresywni zawodnicy będą raczej unikać takich sztuczek w obawie przed bólem. W dodatku – akcesorium nie traci swoich właściwości po pierwszym, mocniejszym uderzeniu. Trwałość oznacza pełną ochronę przez cały czas – ochraniacze innych marek mają z tym problem i rozpiętość skuteczności amortyzowania uderzeń jest bardzo spora w porównaniu do pierwotnego poziomu zabezpieczenia nogi.

Materiał, z którego zbudowano nowy ochraniacz zachowuje się jak ciecz, kiedy nie działa na niego duża siła. W przypadku uderzenia zachowuje się w sposób charakterystyczny dla ciała stałego. To pozwala na uzyskanie sporej elastyczności materiału w połączeniu z jego naprawdę dużą odpornością i skutecznością. 10 prototypowych par takich ochraniaczy przetestują zawodnicy z Podbeskidzia oraz Piasta Gliwice. Sama technologia bardzo przypomina to, czego używa się w wojskowości. Żołnierze przywdziewają kamizelki odporne na pociski, które są lekkie i elastyczne – swoje właściwości wykazują dopiero przy gwałtownym kontakcie z ogniem przeciwnika. Naukowcy mają nadzieję na uzyskanie międzynarodowej ochrony patentowej i tym samym, zwiększyć skalę produkcji.

Jest zatem ciekawie – Polacy opracowali na pozór nieskomplikowaną technologię, która może znacząco podnieść bezpieczeństwo sportu, jakim jest piłka nożna i przy okazji może zlikwidować „stadionowych płaczków”. Ja nie mówię, że faule nie bolą, ale kiedy już będzie wiadomo, że boleć nie miało prawa – może niektórzy zawodnicy zrezygnują z odczyniania „tańców” na murawie, byleby sędzia odgwizdał przewinienie.

Grafika: 1, 2