22

Pierwsze wrażenia z bety Office 365. To SkyDrive dla korporacji i dużych firm

Po zarwanej nocy ożywiła mnie kawa i miła niespodzianka od Microsoftu, czyli zaproszenie do bety Office 365. Dla tych, którzy nie mieli jeszcze przyjemności, wyjaśniam, że jest to zintegrowany z desktopową wersją pakietu biurowego MS odpowiednik Dokumentów Google o którym pisał jakieś dwa tygodnie temu Grzesiek. W praktyce, jest to SkyDrive – wcześniejszy tego rodzaju produkt […]

Po zarwanej nocy ożywiła mnie kawa i miła niespodzianka od Microsoftu, czyli zaproszenie do bety Office 365.

Dla tych, którzy nie mieli jeszcze przyjemności, wyjaśniam, że jest to zintegrowany z desktopową wersją pakietu biurowego MS odpowiednik Dokumentów Google o którym pisał jakieś dwa tygodnie temu Grzesiek. W praktyce, jest to SkyDrive – wcześniejszy tego rodzaju produkt MS „w chmurze” uzupełniony o dodatkowe usługi, rozbudowany system uprawnień i większe możliwości konfiguracji. Dla mnie kompletnie niepraktyczny, a przy tym drogi.

Przyznam się szczerze, mogę być uprzedzony jako użytkownik i niemalże ewangelista Dokumentów Google, ale zdecydowanie nie byłbym szczęśliwy, gdybym musiał zastąpić je Office 365. Nie budząca mojego entuzjazmu w aplikacji desktopowej „wstążka” sprawdza się w Office 365 idealnie, a przemyślany i przejrzysty interfejs edycji dokumentów bije na głowę nieco przaśne Dokumenty Google – analogicznie do SkyDrive. Jednak cała otoczka służąca organizacji dokumentów, dzieleniu się nimi ze współpracownikami i konfiguracji pakietu jest bardzo konserwatywna i dla mnie nieprzejrzysta. Wygląda to dla mnie, jakby ktoś umieścił elektronikę z nowoczesnego samochodu w starej Wołdze.

Wybrane przez Microsoft rozwiązanie nie dziwi, gdyż jego klienci zdecydowanie nie należą do goniących za nowinkami. Ci którzy zdecydują się spróbować korzystania z „chmury” Microsoftu dostaną ją owinięta w stary, znajomy pakowy papier. Mi znacznie bardziej odpowiada luźniejsze, oparte na kolekcjach vel tagach i wyszukiwarce rozwiązanie zastosowane przez Google. Zapewnia szybszy dostęp do poszukiwanych dokumentów i nawigację między nimi. Analogiczny problem dotyczy ustalania uprawnień użytkowników i dostępu do określonych dokumentów, Office 365 implementuje bardziej złożony system uprawnień, który może przemawiać do większych firm, ale w małych dynamicznych zespołach po prostu się nie sprawdzi.

Wydaje mi się, że Microsoft stworzył produkt, który ma zaspokajać gusta konserwatywnych, korporacyjnych klientów i oddaje sektor SMB we władanie Google. Grzesiek może mieć rację, stwierdzając że Microsoft stworzył Office 365 bardziej dlatego że „wypada”, niż w ramach jakiejś długofalowej strategii. Google chce zastąpić desktopowe pakiety biurowe i wygrać niższymi cenami (50 USD/konto rocznie + zmniejszone obsługi IT), podczas gdy Microsoft – jak sądzę – wolałby dorzucić po prostu dodatkowe parę groszy (od 72 USD/koto rocznie wzwyż) za „chmurę”, do zysków z licencji na desktopową wersję pakietu.