8

PicMonkey – twórcy Picnik uderzają ponownie! Prawdopodobnie najlepszy i najłatwiejszy edytor obrazów on-line

Kto pamięta Picnik, serwis pozwalający edytować obrazy w przeglądarce, przejęty przez Google w 2010 roku, ręka do góry! Teraz narzędzia Picnik pozwalają edytować zdjęcia w Google+, ale na tym historia się nie kończy. Twórcy Picnika uznali, że są na tyle dobrze w tym co robią, że po sześciu latach postanowili podjąć wyzywanie od nowa, powiększyli ekipę o kolejnych […]

Kto pamięta Picnik, serwis pozwalający edytować obrazy w przeglądarce, przejęty przez Google w 2010 roku, ręka do góry! Teraz narzędzia Picnik pozwalają edytować zdjęcia w Google+, ale na tym historia się nie kończy. Twórcy Picnika uznali, że są na tyle dobrze w tym co robią, że po sześciu latach postanowili podjąć wyzywanie od nowa, powiększyli ekipę o kolejnych członków i tak powstał PicMonkey, prawdopodobnie najłatwiejszy i dający dużo możliwości edytor obrazów, jaki dostępny jest w przeglądarce. Musze przyznać, że zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie.

Na co dzień pracuje z Photoshopem i nie jest łatwo zaskoczyć mnie możliwościami oprogramowania do obróbki grafiki. Zwykle reaguje alergicznie na zbytnie uproszczenie interakcji z obrazem, poprzez zastosowanie kreatorów i magicznych różdżek, ponieważ uzyskane efekty pozostawiają wiele do życzenia, a ja nie mam możliwości ich poprawić. Z drugiej strony, nie uważam, że do każdego efektu trzeba koniecznie dojść na piechotę. Każdy filtr Instagram mogę bez problemu powielić w Photoshopie, ale jeśli jest narzędzie które jednym kliknięciem pozwoli uzyskać identyczny efekt szybciej i łatwiej, też nie mam nic przeciwko. Wygląda na to, że PicMonkey udała się trudna sztuka połączenia bardzo prostej obsługi z dużymi możliwościami i zadowalającym stopniem kontroli. Przede wszystkim, możliwości jak na edytor on-line uruchomiony w przeglądarce robią naprawdę duże wrażenie i wyprzedzają większość desktopowych programów jakie znam typu np. Picasa.

Narzędzia podstawowe

Aby załadować obraz do PicMonkey, możemy kliknąć „Edit your photo” i wybrać go z dysku, lub zwyczajnie przeciągnąć go na okno przeglądarki. Zdjęcie wypełni całe okno, a po lewej znajdziemy zestaw wszystkich narzędzi podzielonych na główne kategorie i podkategorie. Pierwsza kategoria to narzędzia do podstawowej edycji, czyli kadrowanie, obracanie i prostowanie obrazu, kontrola ekspozycji, balans bieli, wyostrzanie i zmiana wielkości obrazu. W przypadku ekspozycji mamy osobną kontrole nad „cieniami” i „światłami”. Jeśli natomiast chodzi o wyostrzanie, to oprócz prostego suwaka, mamy dostęp do maski wyostrzającej (Unsharp Mask). Mamy więc dostęp do bardziej zaawansowanych funkcji, ale nie musimy z nich skorzystać, ani ich rozumieć.

Filtry

Kolejna kategoria to efekty specjalne. Tutaj jednym kliknięciem możemy nadać naszemu zdjęciu zupełnie inny wygląd i charakter. Pierwsza grupa filtrów została nazwana „Tried and True”, czyli znane i sprawdzone rozwiązania. W niej znajdziemy mniej więcej to samo, co w Instagramie, niezbędnik hipstera ;) Jest proces krosowy i wiele innych. Jednak filtr filtrowi nie równy i muszę przyznać, że te zaproponowane przez PicMonkey są naprawdę udane. Mówiąc krótko: po prostu mi się podobają, a nie zawsze tak na nie reaguje. Podstawową regulacją wszystkich filtrów jest ustalenie jak bardzo są widoczne. Jednocześnie wiele filtrów posiada osobne okno ustawień, które daje spore możliwości, znane z komercyjnych programów. Mamy możliwość malowania efektu na obrazie pędzlem, czyli jego wybiórcze nałożenie, lub wybiórcze usunięcie. Można ustalić wielkość, miękkość i krycie pędzla. Nie byle co jak na edytor on-line.

Lista efektów jest naprawdę długa i nie sposób je wszystkie opisać. Z jednej strony zapewniają zadowalające efekty jednym kliknięciem, z drugiej chętnym dają duży stopień kontroli. Zaawansowani znajdą nawet klonowanie (stempel), czy krzywe.

Korekcja portretów

Kolejna sekcja to narzędzia przeznaczone do korekcji portretów. Znajdziemy tu prawie wszystko: narzędzia do usuwania zmarszczek, pojedynczych zmian na skórze, wygładzania faktury (zmniejsza widoczność porów na skórze), redukcję błyszczenia się skóry. Możemy nawet dodać sobie opalenizny :) Jest też wybielanie zębów, rozjaśnianie oczu, wirtualna szminka i wiele, wiele więcej. Można nawet łatwo zmienić sobie kolor włosów. Najważniejsze jednak, że wszystkie te narzędzia są bardzo intuicyjne w użyciu i dają zaskakująco dobre efekty. Niedoświadczona osoba ma znacznie większe szanse na uzyskanie przyzwoitych wyników w PicMonkey, niż w Photoshopie. Jedyna funkcja, która mnie odrobinę rozczarowała, to narzędzie do wyszczuplania, które działa w najprostszy możliwy sposób, czyli zmienia proporcje zdjęcia, ściskając je odrobinę i sprawiając wrażenie, że wszystko jest węższe i smuklejsze. Tutaj nijak się to ma do możliwości Skraplania (Liquify) w Photoshopie.

Dodawanie tekstu i symboli

PicMonkey umożliwia dodawanie napisów na osobnej warstwie. Bez problemu obsługuje polskie znaki, pod warunkiem, że dana czcionka je zawiera. Mamy tutaj standardową kontrole nad wyglądem tekstu. Podgląd czcionek przed ich użyciem ułatwia wybranie właściwej. Nie zabrakło wyboru sposobu mieszania tekstu z tłem, jak również możliwości odbicia w pionie lub poziomie.

Dodawanie symboli to osobna sekcja. Jest ich naprawdę dużo, na oko co najmniej sto kilkadziesiąt. Podobnie jak w przypadku tekstu, symbole można obracać, określić ich wielkość i sposób mieszania warstw, krycie i tak dalej. Można też dodać własny symbol w postaci pliku jpg, gif lub png. Wskazane są te dwa ostatnie, bo obsługują przezroczystość i pozwolą umieścić skomplikowane symbole.

Ramki i tekstury

Przedostatnia sekcja to ramki. To tutaj możemy ustawić, aby nasze zdjęcie miało zaokrąglone rogi, wyglądało jak polaroid, fragment kliszy, lub dagerotyp. Każda ramka ma zestaw własnych ustawień. Możemy ustalić czy polaroid ma wyglądać jak nowy, czy stary i wymięty, oraz o jaki rodzaj dagerotypu nam chodzi. Jak wszystko inne, ramki są dopracowane i wyglądają naprawdę przekonująco. Tekstura to po prostu nałożenie nowej warstwy, która spowoduje, że zdjęcie będzie wyglądało jak namalowane na ceglanym murze, albo innym rodzaju powierzchni.

Serwis cały czas się rozwija, twórcy ciągle pracują nad dodaniem nowych funkcji. W niedługim czasie powinno pojawić się narzędzie do tworzenia kolarzu, które według zapowiedzi zaoferuje możliwości, których nie daje nikt inny. Poczekamy, zobaczymy.

Opinia i podsumowanie

Warto podkreślić, że choć na obecnym etapie wszystkie funkcje PicMonkey dostępne są za darmo dla każdego, to część efektów i funkcji będzie w przyszłości dostępna tylko dla użytkowników premium. Serwis nie zawiera żadnych reklam, a na czymś musi zarabiać. Cena na razie nie jest znana, ale spodziewam się, że będzie niewysoka, inaczej mało kto chciałby z takiego rozwiązania korzystać.

Mam pewne niewielkie uwagi. Chciałbym aby wartości liczbowe dały się wprowadzać nie tylko za pomocą suwaków, ale również z klawiatury. Przyśpieszyłoby to w niektórych miejscach edycję, jeśli z góry wiem, że ten efekt będzie mi pasował z kryciem na poziomie 87%. To jednak drobiazg w świetle zalet, jakimi są intuicyjność i szybkość działania. Drugi problem wszystkich edytorów on-line, to brak edycji wsadowej. Jeśli mamy 1000 zdjęć do zmniejszenia na stronę WWW, to wciąż musimy skorzystać z programów desktopowych.

PicMonkey obsługuje pliki graficzne wielkości do 16 megapikseli, a do działania wymaga wtyczki Flash w wersji 10.2 lub nowszej, oraz jednej z najnowszych wersji przeglądarki internetowej. Aby z niego korzystać nie potrzeba się nawet logować, wystarczy przeciągnąć fotkę i gotowe.

Jako podsumowanie powiem tak, gdyby PicMonkey był aplikacja desktopową, albo appką na tablet, z przyjemnością bym ją zakupił i używał wszędzie tam, gdzie szybkość i prostota jest ważnym elementem. Fakt, że serwis dostępny jest z poziomu przeglądarki jeszcze podwyższa jego użyteczność, bo mogę go uruchomić w mgnieniu oka na każdym komputerze i każdym systemie, wszędzie tam, gdzie go aktualnie potrzebuję. Za jakiś czas będzie jeszcze lepiej, bo autorzy obiecują wydać wersję na urządzenia mobilne. Nie pozostaje mi nic więcej, jak tylko gorąco polecić PicMonkey, sami sprawdźcie jak przyjemnie korzysta się z tego serwisu.

Aha, jeszcze jedno. Poczytajcie sobie sekcję About czy FAQ. Widać twórcom serwisu dopisuje poczucie humoru. Doceniam wysiłek włożony w to, aby nudne sekcje uczynić zabawnymi i przyjemnymi w lekturze.