0

Pelerynka niewidka niczym z Harry’ego Pottera? Możliwe że jest bliżej niż myślimy!

pelerynka niewidka
Marzyliście kiedyś o własnej pelerynie niewidce? To dobrze się składa, bo możliwe że wkrótce takowa trafi na rynek!

Prawdopodobnie każdy kto w dzieciństwie czytał (no dobra, może też oglądał) przygody Harry’ego Pottera był zachwycony tamtejszą pelerynką niewidką. Gadżet który bohater otrzymał w ramach tajemniczego prezentu rozbudzał wyobraźnię i zaserwował mu dużo fantastycznych przygód. Zdawaliśmy sobie jednak doskonale sprawę że takie rzeczy dzieją się tylko w wyśnionych światach, gdzie wszystko może się zdarzyć… ale! Kilka dekad później z ogromnym niedowierzaniem, ale jednak, czytam doniesienia, że taki gadżet naprawdę powstaje — co więcej, jest bliżej, niż mogłoby się wydawać. A przynajmniej tak twierdzą jej twórcy.

pelerynka niewidka

Pelerynka niewidka pozwoli nam skutecznie schować się przed światem?

Jak twierdzi jeden z twórców gadżetu, José Azaña, ich produkt jest przełomem w temacie. Co takiego niezwykłego wykorzystują twórcy, że udaje im się zbliżyć do odkrycia, nad którym wielu pracowało od dawna? Przede wszystkim — inne podejście do tematu. Ludzkie oko widzi światło które odbija się od obiektów, te zaś oferują inne blaski w zależności od koloru. Teraz jednak postanowiono podejść do tego inaczej i skupić się na zmiennych falach świetlnych, które przenikają przez obiekt, a nie tylko krążą dookoła. I tak oto ich pelerynka zmienia kolor światła w zależności od tego, z czym się spotyka. Przez to że zamiast odbijać kolor światła — urządzenie będzie zmieniać jego kolor, nasze oczy nie dostrzegą jakichkolwiek zniekształceń — więc i nie zauważymy tych przedmiotów. Tym samym — w przeciwieństwie do dzisiejszych rozwiązań, które efektywnie działają tylko przy jednym kolorze światła, gdy krążą dookoła przedmiotów — tutaj możemy liczyć na dużo lepsze efekty.

Brzmi to obiecująco i już nie mogę doczekać się pierwszych demonstracji — czegoś więcej niż obszerny artykuł naukowy z wykresami. Nie jestem fizykiem, więc na tę chwilę pozostaje mi wierzyć na słowo — choć nie powiem, brak jakiejkolwiek wizualnej prezentacji wzbudza moje podejrzenia, sprzedałaby ją przecież lepiej, niż nawet najbardziej opasłe tomy teorii. I co tu dużo mówić: nosiłbym! ;-)

Źródło

Grafika, Grafika