36

Patrzę na robota przewracanego kijem i zastanawiam się, kiedy on będzie nas przewracał

Boston Dynamics, firma przejęta kilka lat temu przez Google, umieścił w serwisie YouTube film prezentujący ich nową maszynę. Odświeżony Atlas. Rzeczywiście widać postępy w rozwoju, Amerykanie nie próżnują. A media już pytają, kiedy ziszczą się scenariusze, które do tej pory były realizowane jedynie w kinie. Nawet jeśli nowa maszyna Google nie będzie polować na życie ludzi, to nie należy wykluczać, że zapoluje na ich etaty. Krótki film pokazuje, że sprzęt sprawdzi się w przynajmniej kilku profesjach...

Niektórzy pewnie zapomnieli już o Boston Dynamics, ale pojawiła się dobra okazja, by sobie przypomnieć o tym zespole. Jakiś czas temu został on włączony do oddziału Google X, jedni ludzie odchodzą z ekipy, pojawiają się w niej inni – coś się dzieje, Google (Alphabet) nie schowało tych pomysłów do szuflady. I pewnie pojawią się głosy, że byłoby lepiej, gdyby internetowy gigant zamknął projekt, zakopał to głęboko w piwnicy, nie przypominał, że coś takiego powstało. Do tego raczej nie dojdzie – ciekawość i chęć zysku sprawią, że będziemy oglądać kolejnych przedstawicieli tej specyficznej rodziny.

Kilka kwartałów temu obserwowaliśmy mechanicznego psa, który opuścił szereg robotów i prezentował swoje możliwości, teraz przyszedł czas na maszynę humanoidalną. Waży około 80 kg, mierzy 160 cm, wyposażono ją w technologię LIDAR. Przypominam sobie starego Atlasa, patrzę na Atlas, The New Generation i widzę ewolucję. Maszyna jest mniejsza, bardziej zwinna, lepiej trzyma równowagę. Zwróćcie uwagę na to, jak porusza się po śniegu, nierównym leśnym terenie. Pamiętajcie, że to robot kroczący na dwóch nogach.

Taki robot jako stróż, pracownik ochrony czy policjant (możliwe, że wybiegam daleko w przyszłość, ale…) oznacza mniej miejsc pracy dla rzeszy ludzi. A gdy patrzę na to, jak podnosi pudła i je ustawia, dochodzę do wniosku, że znajdzie zatrudnienie i w sklepie i w magazynie. Oczywiście pod warunkiem, że nie znajdzie się inna, mniej skomplikowana maszyna, która wykona to szybciej i taniej. W magazynach Amazona wprowadzane są roboty, które pomagają segregować towar i nie przypominają ludzi.

Największe wrażenie robi oczywisćie „zabawa” człowieka z maszyną. Przeszkadza w podniesieniu pudła, a Atlas i tak sobie radzi. Nie są mu też straszne ciosy – potrafi się nawet podnieść. Może to dziwnie zabrzmi, ale miałbym opory, by przydzwonić kijem tej jednostce. I nie wiem, czy bardziej wynikałoby to z sympatii do kroczącego robota czy ze strachu, że mi odda. Chociaż na razie wydaje się mało prawdopodobne, by robot chwycił kij i użył go przeciw atakującemu, to nie można wykluczać, że szybka nauka i zwiększanie jego możliwości dowiedzie nas do takiej sytuacji za 5 czy 10 lat. A wtedy…

No właśnie: co wtedy? Jesteśmy już na etapie, że powinniśmy o to poważnie pytać? Co prawda roboty są rozwijane od kilku dekad, ale dopiero teraz zaczyna to nabierać realnych kształtów. Gdy kręcono Terminatora, dalecy byliśmy od stworzenia maszyny kroczącej, która byłaby w stanie przenosić pudła. Mówiąc „robot” często oczami wyobraźni widzimy pewnie maszyny typu Pepper: poruszające się na kółkach, przyjazne, sympatyczne, czasem nawet wzruszające. Dobre do obsługi klienta, zabawy z dziećmi, nauki. Ale jest i druga storna medalu – maszyny okładane kijami i tworzone na nasze podobieństwo. A skoro na nasze podobieństwo, to nie muszą być wiecznie sympatyczne. Nie chcę nikogo straszyć. Zastanawiam się po postu, czy wszyscy zmieścimy się w bunkrze, gdy Atlas lub jego następca złapie za kij…;)