16

Patentowy troll walczy z gigantami internetu o prawa do interaktywnej sieci

Takiego procesu dawno nie widziano. Teksańska firma znana z wojen patentowych stara się udowodnić swoje prawa do interaktywnego internetu. Rozpoczęła właśnie kolejny etap walki z największymi tuzami w sieci. Absurd? Bynajmniej, patentowy troll ma całkiem spore szanse na zwycięstwo. Wydawać by się mogło, że prawo patentowe ma swoje zdroworozsądkowe granice. Nie w Ameryce. Spółka Eolas […]

Takiego procesu dawno nie widziano. Teksańska firma znana z wojen patentowych stara się udowodnić swoje prawa do interaktywnego internetu. Rozpoczęła właśnie kolejny etap walki z największymi tuzami w sieci. Absurd? Bynajmniej, patentowy troll ma całkiem spore szanse na zwycięstwo.

Wydawać by się mogło, że prawo patentowe ma swoje zdroworozsądkowe granice. Nie w Ameryce. Spółka Eolas Technologies, która w 1999 roku wygrała na patentach w sporze z Microsoftem 521 mln dolarów, jak donosi Wired, teraz postanowiła zawalczyć o wyższą stawkę. Konkretnie o patenty dotyczące interakcji w internecie.

O co chodzi? Zakres pojęcia jest bardzo szeroki. Może on obejmować wyświetlanie w internecie materiałów wideo, automatyczne podpowiedzi w wyszukiwarkach czy obracanie grafik za pomocą aplikacji webowych. Michael Doyle, biolog z Chicago, twierdzi, że jest jednym z wynalazców „interaktywnej sieci”. Na pomysł będący dziś podstawą internetu miał wpaść w 1993 roku, pracując w Uniwersytecie Kalifornijskim.

Co więcej, Doyle, którego reprezentuje Eolas Technologies, miał opatentować pierwszy program do interaktywnych działań za pośrednictwem przeglądarki internetowej. Jak łatwo się domyślić, domaga się z tego tytułu pieniędzy. Pozew został złożony w 2009 roku przeciwko ponad 20 firmom takim jak Adobe, Amazon, Apple, Google, Playboy czy Yahoo.

Od tego czasu większość spółek dogadała się z Eolas (który w międzyczasie zmienił nazwę na Texan). Na placu boju do dziś zostało 8 gigantów internetu, od których pozywający domaga się ponad 800 mln dolarów rekompensaty. Sprawa toczy się właśnie przed sądem w Teksasie, gdzie zeznawał właśnie Tim Berners-Lee, jeden z twórców WWW, a za razem przewodniczący Konsorcjum W3C.

Roszczenia Eolas wydają się śmieszne (a także przerażające), jednak zostały zupełnie na serio potraktowane przez wymiar sprawiedliwości. Jeżeli teksański sąd przyzna pozywającemu rację, ten otrzyma nie tylko wysoką gratyfikację finansową, ale również otworzy to furtkę do dalszych pozwów. Eolas będzie mógł domagać się pieniędzy od pozostałych firm internetowych, zaś prawa patentowe pozwolą zarabiać mu krocie na pracy innych.

Jakkolwiek jestem raczej zwolennikiem ochrony praw autorskich, pomysł aby patentować tak ogólne i powszechnie wykorzystywane rozwiązania uważam za absurdalny. Problemem jednak nie jest firma Eolas, która próbuje – z dobrym skutkiem – zarabiać na lukach prawnych, ale samo prawo. Póki nie zostaną zmienione zapisy dotyczące patentów w internecie, póty niestety tego typu wydarzenia będą się powtarzać.

Skutki zaś wojen patentowych poniosą użytkownicy. To oni najbardziej ucierpią na blokowaniu rozwoju technologii. Oni też będą musieli w taki czy inny sposób z własnej kieszeni zapłacić za gigantyczne sumy, które być może wygra troll patentowy. Chyba już najwyższa pora, aby coś zrobić z przestarzałym prawem.