19

Papier vs Internet, czyli o przyszłości prasy…

Nie wiem, czy śledzicie wydarzenia związane z forum gospodarczym odbywającym się w Krynicy Zdrój, ale ja z zaciekawieniem przyglądam się wszelkim informacjom napływającym z tego miejsca. Tym czym najbardziej się emocjonuje, to odbyta już debata dotycząca przyszłości mediów, a dokładniej tradycyjnej prasy. Komentarze w tej dyskusji, to zapewne dla wielu z Was nic odkrywczego… Od […]

Nie wiem, czy śledzicie wydarzenia związane z forum gospodarczym odbywającym się w Krynicy Zdrój, ale ja z zaciekawieniem przyglądam się wszelkim informacjom napływającym z tego miejsca. Tym czym najbardziej się emocjonuje, to odbyta już debata dotycząca przyszłości mediów, a dokładniej tradycyjnej prasy. Komentarze w tej dyskusji, to zapewne dla wielu z Was nic odkrywczego… Od co najmniej kilku lat stosowana jest podobna argumentacja przez różnych ludzi na świecie. Najcenniejszą informację stanowi dla mnie fakt, kto stoi za danymi tezami. Wypowiedzi tej klasy panelistów pozwalają wysnuć realne wnioski i obrazują w jaką stronę faktycznie zmierzają media – również te polskie.

Śmierć prasy – w takiej formie, jaką ją dzisiaj znamy, to zjawisko, o którym mówi się otwarcie od przynajmniej 10 lat. Tym rynkiem osobiście interesuję się od ponad 2 lat. To co na pewno można stwierdzić, to fakt, iż pomimo wielu spekulacji o rychłej agonii tego nośnika informacji, tradycyjna prasa istnieje i przetrwa w obecnej formie jeszcze ładnych parę lat.

Nie można również podważyć informacji o problemach ekonomicznych wielu tytułów prasowych. Są one w agonii nie dlatego, że ich sprzedaż się zmniejsza, ale dlatego, że model ekonomiczny oparty na wpływach z reklamy rozpadł się. Czynników wpływających na ten stan jest wiele – za główny podaje się globalny kryzys.

Z analizy rynku wynika, iż to medium znajduje się w schyłkowej fazie cyklu życia. Trwa gorączkowe poszukiwanie nowego źródła dochodów.

Natomiast rynek prasy elektronicznej, pomimo kilkunastoletniej już historii, wciąż jeszcze nie wypracował skutecznego sposobu generowania przychodów. Wydawcy prasy, bazując na przepływach z tradycyjnych źródeł, nie traktują go jako podstawowego modelu, a jedynie jako uzupełnienie swojego biznesu.

W kontekście transformacji cyfrowej tradycyjnej prasy jako przykład często przywoływany jest szef News Corp., Rupert Murdoch, który wprowadził opłaty za korzystanie z portalu „The Times”. Zdaniem Murdocha, w ciągu najbliższych 10-15 lat codzienna prasa będzie czytana głównie na ekranach cyfrowych urządzeń. Zamiast analogowego produktu drukowanego na papierze – informacja dostępna będzie na nieustannie aktualizowanym mobilnym panelu.

Szef News Corp. uważa także, że już wkrótce wszyscy będą musieli płacić za czytanie gazet w sieci, a pośpiech dzienników, mający na celu przyciągnięcie jak największej liczby internautów poprzez udostępnianie artykułów za darmo online, jest dla nich szkodliwy. Dodaje, że wobec spadających nakładów i wpływów z reklam w tradycyjnym, drukowanym formacie, wydawcy będą musieli wycofać się z tej praktyki i zacząć pobierać opłaty od internetowych czytelników.

Wpływ na kondycję prasy drukowanej ma w znaczącym stopniu rozwój Internetu. Blogi, twitty, wpisy na Facebooku czy filmiki na YouTube w znacznej mierze wyeliminowały zapotrzebowanie na informację dostarczaną tradycyjnymi kanałami. Jeśli dodać do tego imperium Google, które dokonało rewolucji na rynku dostępu do informacji, nietrudno przewidzieć, że preferencji inwestorów w wycenach tytułów prasowych towarzyszyć będzie rosnący dyskomfort wydawców.

Internet przyciąga ze względu na darmową treść. Warto jednak podkreślić, iż w tym medium krąży coraz więcej nierzetelnych informacji, co powoduje, iż staje się śmietnikiem, w którym czytelnik może się zagubić. Z drugiej strony pojawia się również coraz więcej świadomych użytkowników, którzy są w stanie zapłacić za wysokiej jakości treść.

Jak sprawa wygląda w Polsce?

E-prasa rozpowszechniana jest głównie za pomocą formatu PDF. Mimo wielu niedogodności związanych z tym rozszerzeniem, kilku polskim firmom udało stworzyć się bardzo atrakcyjny rynek.

Jak wynika z raportu dotyczącego e-gazet w Polsce opublikowanego przez Money.pl w 2008 roku trzej najwięksi dystrybutorzy cyfrowych wydań prasy w Polsce sprzedają miesięcznie około 270 tysięcy egzemplarzy e-czasopism. E-prasę czytają głównie doświadczeni internauci, menadżerowie oraz emigranci.

Liczba robi wrażenie. Wpływ na taki popyt miały pozytywne cechy e-wydań, do których możemy zaliczyć: błyskawiczny dostęp z każdego miejsca na świecie, proste i szybkie wyszukiwanie potrzebnych informacji, interaktywność i aspekty ekologiczne, czyli oszczędność papieru. Dla czytelnika równie ważna jest też cena. E-gazeta jest tańsza średnio o 15-20 procent od papierowego odpowiednika, choć można znaleźć tytuły sprzedawane taniej nawet o połowę.

Dodatkowo informacje napływające ze świata powodują, iż z dnia na dzień Polskie media coraz bardziej zainteresowane są zaistnieniem w sieci.

Model płatny do pewnego stopnia sprawdza się w przypadku gazet oferujących treści specjalistyczne, takich jak „Financial Times”. W tym samym czasie, kiedy średnia dzienna sprzedaż gazet drukowanych spadła w 2009 roku o prawie 7%, ilość płatnych subskrypcji do FT.com wzrosła o 15%. Wzrosła także znacząco ilość zarejestrowanych użytkowników, którzy za darmo czytają kilka artykułów miesięcznie (1,8 miliona pod koniec 2009 roku w porównaniu do 1 miliona w 2008).

Ze świeższych informacji, możemy przeczytać między innymi w Gazecie Prawnej o sukcesie R. Murdocha, który w 2010 roku chwalił się, iż po dwóch tygodniach od wprowadzenia opłat za dostęp do „Timesa” w internecie płaci 15 tys. czytelników, a 12,5 tys. kupuje aplikacje na iPadzie. Magnat medialny Rupert Murdoch, uznał wtedy, że era rozdawania informacji za darmo się skończyła.

Można powiedzieć, że powodem nieszczęścia prasy jest Internet, ale jest on również nadzieją na ratunek dla wydawców. Taki był również temat dyskusji na odbywającym się w Krynicy forum ekonomicznym.

Pozwolę sobie zacytować artykuł Pana Piotra Skwirowskiego z  Gazety Wyborczej, składający się z wypowiedzi panelistów tej konferencji:

– Jestem fanem tabletów. Gadżeciarzem. A mimo to większość gazet czytam w wersji papierowej – mówił prowadzący panel Paweł Sobczyk, szef biura w Warszawie Dow Jones Newswires. – Dlaczego tak się dzieje – pytał.

– Nie czytam już gazet w papierze. Nie mam na to czasu – deklarował Grzegorz Hajdarowicz, prezes Grupy Gremi. Jego zdaniem czytanie gazet drukowanych to komfort. Jak jeżdżenie dorożką. – Tablet to nie gadżet. To urządzenie będzie ważniejsze od telefonu komórkowego. To nie tyle moda, co wymóg cywilizacyjny. Konieczność. Na tablecie czytam szybciej. Oszczędzam czas – przekonywał. – W ciągu czterech-pięciu lat będziemy masowo korzystali z tabletów – wieszczył.

– Zgadzam się – stwierdził Alexander Diekmann, partner zarządzający Verlagsgruppe Passau. Zaraz dodał jednak, że jeśli ma czas, czyta gazety drukowane. – Tablet to jednak nie to samo. Gazetę się otwiera, dotyka papieru. Gazety pozostaną na rynku – przekonywał. Jego zdaniem newsów można szukać na tablecie, ale komentarze, opinie lepiej czyta się w papierze.

Zdaniem Griga Davidovitza, dyrektora zarządzającego RGB Media z Izraela, przyszłość leży w połączeniu różnych nośników. – Książka nie jest już rzeczą fizyczną. Jest gdzieś w chmurach i możemy się z nią łączyć na różne sposoby – mówił. A Anatolij Strunin, kierownik w Agencji Informacyjnej ITAR-TASS, cieszył się, że dzięki nowym nośnikom przybywa mu nowych klientów. Dodał, że nie przewiduje szybkiej śmierci gazet drukowanych.

– Najważniejszy powód, dla którego gazety nie upadły, jest taki, że panuje przekonanie, że to, co jest wydrukowane, jest trwalsze, niezmienne. Przynajmniej do następnego wydania. Tekst w wersji elektronicznej można w każdej chwili zmienić. Druk ma wagę. Jakość informacji drukowanej jest ciągle wyższa – przekonywał Marcin Sobczyk.

– Jakość kosztuje – przyznał Alexander Diekmann. I dyskusja przeniosła się na opłaty za informacje udostępniane w wersji elektronicznej. Paneliści byli w zasadzie zgodni, że wprowadzenie opłat za takie informacje to konieczność. I kwestia czasu. – Jeśli wydawcy dają informacje za darmo, to nie mogą się dziwić, że im spada sprzedaż papieru, za który trzeba płacić – mówił Grzegorz Hajdarowicz. – Opłaty to konieczność. Ogromna szansa dla wydawców, żeby uzyskali pieniądze za treści, które wytwarzają. Dobra informacja, treść kosztują – mówił. – Jeśli płacimy za informacje z gazet sprzedawane w kiosku, to trzeba będzie płacić za te dostarczane na tablety – dodał.
– Przyjdzie czas, że trzeba będzie płacić za informacje dostarczane tą drogą. Choćby po to, aby wzrosła ich jakość – stwierdził Stefan Nowak, dyrektor ds. rozwoju produktów w grupie Onet.pl. – Pozostaje ustalenie wysokości tych opłat (nie mogą być wysokie). I przekonanie czytelników, że trzeba będzie płacić za coś, co dziś jest za darmo.

Na koniec chciałbym zapytać Was, co sądzicie na temat tradycyjnej prasy i jej przyszłości? Gzie Wy szukacie informacji, po jakie tytuły prasowe sięgacie i czy korzystacie już z  jakiegoś e-wydania? Z czyim zdaniem się utożsamiacie? Jesteście za e-wydaniami, czy raczej wolicie tradycyjną gazetę?

Według mnie internet nie zabije tradycyjnej prasy, a raczej prasowego przekazywania informacji. Zmienią się nośniki i realia, do których zarówno wydawcy jak i czytelnicy będą musieli się dostosować. Moim zdaniem jesteśmy dobrze przygotowywani do ery, w której za treść będziemy musieli zapłacić, jednak nadal będziemy mieli możliwość wyboru pomiędzy e-czytnikiem, a papierem.

*Wpis powstał w oparciu o treści zamieszczone w:

http://www.dwutygodnik.com/artykul/2541-koniec-dobrej-prassy.html (za zgodą redakcji)

http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/przyszlosc-prasy-wedlug-ruperta-murdocha#

Biznesplan mojego projektu związanego z e-prasą (analiza słabych i mocnych stron)

Obrazek stworzony przez artegence