26

IKEA będzie sprzedawać panele słoneczne. Oferta ma być konkurencyjna – to rozrusza polski rynek?

Pisałem już kiedyś, że IKEA "gra w zielone" - firma inwestuje w ekologiczne rozwiązania, za kilka lat chce być niezależna energetycznie. Jedni twierdzą, że to działania pod publikę, czysty PR, inni przekonują, że te starania mają sens, trzeba je pochwalić i wziąć przykład. Ciekawe jest to, że ze swoimi energetycznymi projektami firma nie ogranicza się do własnego funkcjonowania - wychodzi z nimi do ludzi, rozszerza ofertę tak, by było nowocześnie. I zielono. Za kilka kwartałów w polskich sklepach korporacji powinny się pojawić panele słoneczne. Ma być atrakcyjnie cenowo...

Panele słoneczne mają chyba tylu samo zwolenników, co i przeciwników, rozpoczęcie dyskusji na ten temat zazwyczaj prowadzi do sprzeczki – zwolennicy zaraz będą mówić o brudnym i drogim węglu, przeciwnicy o ekoterroryzmie. I tak w kółko. W przypadku Polski usłyszymy jeszcze, że klimat nie ten, co w Grecji, że na zwrot inwestycji trzeba zbyt długo czekać. No i trzeba mieć pieniądze, by pozwolić sobie na taki zakup. Koszty rzeczywiście niskie nie są – nawet, jeśli skorzysta się z dotacji czy preferencyjnych kredytów. Intrygują zatem informacje o ewentualnych zmianach, jakie mogą zajść w tym biznesie. A tych można się spodziewać po wejściu do gry sklepu IKEA.

Anna Pawlak-Kuligam, nowa prezes sieci sklepów w Polsce, zapowiedziała w rozmowie z Forbes.pl, że w sprzedaży pojawią się panele fotowoltaiczne – ma do tego dojść w 2017 roku. Sklep zaoferuje wszystkie komponenty potrzebne do stworzenia instalacji oraz usługę ich montażu. Szykuje się zatem oferta podobna do tej, jaką w USA oferuje SolarCity – firma, która ma być łączona z Teslą. W słonecznej Kalifornii takie rozwiązania brzmią rozsądnie, klienci mogą być nimi zainteresowani, bo sprzęt może się w miarę szybko zwrócić. W przypadku Polski wygląda to gorzej, więc liczy się każda obniżka cen instalacji. Jeśli wierzyć zapowiedziom pani prezes, IKEA może namieszać na rynku:

Ile solary w Ikei będą dokładnie kosztować, nie wiadomo. – Mamy ambicje, żeby mieć naprawdę konkurencyjną cenę na rynku i żeby była ona dostępna dla wielu Polaków – wyjaśniła Pawlak-Kuliga.

Obecnie cena zakupu i montażu paneli dla średniej wielkości domu to zazwyczaj co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. O zwrocie kosztów możemy mówić dopiero po minimum 10-12 latach. Według prezes, w przypadku solarów kupionych w Ikei ma to nastąpić o wiele szybciej. – Z naszych wyliczeń wynika, że zwrot z inwestycji nastąpi za kilka lat – poinformowała prezes firmy.[źródło]

Jak wiadomo, z wyliczeniami różnie bywa, dlatego nie napiszę, że czeka nas rewolucja. Czekam na konkrety ze strony IKEA i ich konfrontację z rzeczywistością. Wiadomo, że kilka lat może oznaczać trzy, ale to równie dobrze dziewięć i ten drugi wynik jest bardziej prawdopodobny. Pewnie w scenariuszu optymistycznym. Pożyjemy, zobaczymy – może rzeczywiście ujrzymy za kilka kwartałów bardzo atrakcyjną ofertę, która zmusi konkurencję do obniżenia cen? W takim przypadku inwestycja w panele słoneczne może się okazać opłacalna i w miarę dostępna – Polacy zaczną się interesować bardziej tematem OZE i ewentualnymi korzyściami.

Na tę ostatnią kwestię wpływ będzie miał sam fakt pojawienia się takich instalacji w popularnym sklepie – dotychczas temat zarezerwowany był raczej dla firm, które skupiają się głównie na zielonej energii, trudno było na niego trafić przypadkiem. Za sprawą sklepów IKEA panele słoneczne mogą trafić na większą liczbę dachów – w przerwie między konsumpcją klopsów, a oglądaniem kuchni, które można skręcić jednym narzędziem, ktoś przystanie przy ofercie instalacji fotowoltaicznych. Do tego meble z opcją bezprzewodowego ładowania sprzętu i robi się naprawdę nowocześnie…

PS Możliwe, że i tych zakupów będziecie mogli dokonać online – przypominam, że IKEA za jakiś czas ma wystartować ze sprzedażą w Sieci.