4

Pamiętaj, że Twój film z wakacji nie musi być sztampowy

Maj w pełni, wiele osób pewnie planuje już urlop albo nawet się do niego szykuje – za kilka tygodni wyjazdy przybiorą na sile i zacznie się zwiedzania/opalanie/wspinanie/pływanie/jeżdżenie/latanie i co tam jeszcze ludzie wymyślą. Znaczna część tych wyczynów i przeżyć zostanie uwieczniona – jedni postawią na zdjęcia, inni na film (miksy wchodzą w grę). W obu […]

Maj w pełni, wiele osób pewnie planuje już urlop albo nawet się do niego szykuje – za kilka tygodni wyjazdy przybiorą na sile i zacznie się zwiedzania/opalanie/wspinanie/pływanie/jeżdżenie/latanie i co tam jeszcze ludzie wymyślą. Znaczna część tych wyczynów i przeżyć zostanie uwieczniona – jedni postawią na zdjęcia, inni na film (miksy wchodzą w grę). W obu przypadkach można podejść do tematu bardzo kreatywnie – zaskoczyła mnie znaleziona dzisiaj w Sieci forma krótkiego podsumowania wojaży.

Od razu przyznam się, że nie kręcę filmów podczas wakacji. Nie umiem, nie pociąga mnie to, jestem leniwy. Mnie wystarcza aparat, a i to w małych ilościach. Jakaś dokumentacja być jednak musi – nie tyle dla innych, co dla samego siebie, by po latach móc powspominać i przywołać rzeczy, które schowają się w jakichś zakamarkach umysłu. Jeżeli robicie te zdjęcia czy film, to pamiętajcie, że nie muszą one być sztampowe i nudne. Jeśli chcecie się pochwalić materiałami znajomym i zerwać im czapki z głów, to pokombinujcie nim weźmiecie się do pracy – dubstep może i jest fajny, ale tylko do pewnego momentu. Sprawę można załatwić np. w taki sposób:

Kilka minut ujęć z trasy w konwencji starej gry wideo. Świetny pomysł – czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Mogę każdego dnia powtarzać, że nic mnie już nie zaskoczy i po chwili stwierdzać, że się myliłem, bo ludzka kreatywność górą. Zawsze. Czy realizacja tego pomysłu była trudna? Dla osoby zielonej w temacie pewnie tak, ja pewnie siedziałbym nad tym miesiącami. Ale dla człowieka zaznajomionego z tworzeniem wideo może to być małe piwo – samo wykonanie nie będzie bardzo trudne. Wszystko rozbija się o pomysł.

Film tego typu to nie tylko świetna pamiątka z wakacji, udowodnienie sobie, że potrafi się zrobić coś ciekawego. To także forma autopromocji, istotna, gdy pracuje się w zawodach kreatywnych. To też zachęcenie innych do działania, poszukiwania nowych form, wprowadzania w życie swoich pomysłów. Może ktoś pomyślał o tym wcześniej, ale stwierdził, że to głupie albo bezcelowe? Tymczasem to z pomocą takiego filmu można się wybić, jeśli np. startuje się z vlogiem czy blogiem podróżniczym. Są ich tysiące, spora część bardzo podobna do siebie. Aby się wyróżnić trzeba głośno krzyknąć – taki filmik może pomóc.

Cieszę się, że ludziom się chce, że robią coś i chcą się tym podzielić. Wakacje niebawem – kombinujcie, jak je uwiecznić z przytupem.