8

Outlook dla iOS jest naprawdę świetny. Ale to… jest po prostu słabe

Ja rozumiem, swoje rozwiązania należy promować. Ba, czasami można zrobić to nawet leciutko po bandzie - jednak z wyczuciem. Outlook dla iOS to aplikacja, z której korzystałem non-stop, kiedy jeszcze miałem iPhone'a: teraz mam ją na Androidzie i też jestem zadowolony. Nieco zaskoczył mnie jednak sygnał z Twittera, w którym zaprezentowano co najmniej dziwne zachowanie poczty Outlook na iOS.

Użytkownik Twittera – Ben Newcombe postanowił podzielić się swoim spostrzeżeniem na temat tego, co dzieje się w trakcie synchronizacji maili z usługi Outlook. Po „zapięciu” Outlooka do domyślnej aplikacji służącej do obsługi poczty elektronicznej w systemie iOS, użytkownik otrzymuje wiadomość – powiadomienie, w którym wymagane jest wykonanie określonej akcji. W przeciwnym wypadku, synchronizacja wiadomości zostanie czasowo wstrzymana. Oczywiście, po kilku godzinach wszystko wróci do normy, Poczta w iOS otrzyma treści z Outlooka. Ale jednak – trochę pachnie mi to przesadzoną nieco kampanią na rzecz Outlooka, który powtarzam raz jeszcze: jest świetny. I kropka.

W wiadomości, Microsoft chce „upewnić się”, że użytkownik rozumie różnice między domyślną aplikacją do obsługi poczty elektronicznej, a Outlookiem w iOS. I oczywiście, przypomina, że Outlook dostępny w AppStore jest skrojony właśnie na potrzeby użytkownika, który na co dzień korzysta z jego usługi (ależ odkrycie!). I użytkownik ma teraz do wyboru między dwoma CTA: może pobrać Outlooka z AppStore lub kontynuować korzystanie z wbudowanego rozwiązania. Jeżeli nie wybierze nic, po kilku godzinach synchronizacja rozpocznie się automatycznie.

Niektórzy użytkownicy mogą być nieco pogubieni

Choć komunikat jest jednoznaczny (wybierz, dajemy Ci czas), to mimo wszystko, niektórzy użytkownicy mogą się nieco pogubić. Jeżeli nie wybiorą żadnej opcji, synchronizacja nie rozpocznie się od razu, trzeba będzie na to poczekać. Jeżeli tak ma wyglądać marketing w wykonaniu Microsoftu, to wygląda on… odrobinę słabo. Gdyby spotkało to mnie samego, pewnie bym się szczególnie nie przejął i zapewne „kliknął co trzeba”. Co jednak z tymi użytkownikami, którzy chcą, żeby „to po prostu działało”?

No, właśnie nie wiadomo. I oni ostatecznie i tak otrzymają swoje maile na skrzynkę. Tyle, że po pewnym czasie. Trochę przypomina mi to walkę z windowsowym crapware’em, który co jakiś czas pojawia się również u mnie w Windows 10. Nie wiem skąd on się tam bierze, nie pobieram go i najchętniej w ogóle bym go tam nie widział: mowa o takich aplikacjach jak Solitaire Collection, czy innych produkcjach, które wcale a wcale mnie nie interesują. Wielokrotnie krytykowano Microsoft za takie zagrywki – tym razem na pewno oberwie mu się za Outlooka, który nie powinien zachowywać się w ten sposób. Tym bardziej, że dla niektórych osób tego typu „marketing” może być odrobinę nieczytelny.