8

Oto strona, na której znajdziecie wszystkie komendy Google Now

Co potrafi Google Now? LIsta poleceń, które możemy wydawać wirtualnemu asystentowi wbudowanemu w Androida jest długa. Z wielu z nich zapewne nie zdajemy sobie sprawy. Dlatego w sieci pojawiła się bardzo fajna ściągawka.

Stronę ze wszystkimi komendami obsługiwanymi przez Google Now znajdziecie pod adresem ok-google.io. To malutki serwis, choć przygotowany bardzo starannie i efektownie (co ważne – równie dobrze wygląda na urządzeniach mobilnych). Interfejs oparto o Material Design, dzięki czemu już od pierwszej chwili możemy poczuć się jakby to było oficjalne narzędzie od Google’a. Po obejrzeniu krótkiej animacji oglądamy konstrukcję złożoną z dwóch kolumn oraz górnej belki. Na tej ostatniej umieszczono wyszukiwarkę. Lewa strona to lista kategorii, a prawa konkretne polecenia. Na szarym tle umieszczono zmienne, które możemy wstawiać w zależności od potrzeb i preferencji. Co zabawne ulegają one zmianie wraz z najechaniem kursorem myszy.

Łącznie serwis zawiera ponad 150 różnych poleceń i ponad 1000 przykładowych zmiennych. Niestety to wszystko w języku angielskim. I tu pojawia się problem, bo ogromna liczba poleceń obsługiwanych w USA u nas po prostu nie działa. Musimy albo uzbroić się w cierpliwość, albo przełączyć domyślny język na angielski i w ten sposób komunikować się z telefonem. Swoją drogą nie jest to zły pomysł – pozwoli sobie utrwalić pewne rzeczy w języku obcym (pewne podstawowe rzeczy, będąc uczciwym).

Muszę przyznać, że niektóre z umieszczonych na liście poleceń są mocno zaskakujące i sam nie zdawałem sobie sprawy z ich istnienia. Okazuje się, że za pomocą Google Now możemy wykonywać tak prozaiczne czynności, jak chociażby sterowanie głośnością i intensywnością podświetlenia ekranu smartfona. A to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Baza jest dość imponująca. Szkoda, że Google nie rozwija analogicznego serwisu w kilku(dziesięciu) wersjach językowych. To by było coś.

A skoro o samym asystencie mowa, trzeba przyznać, że jego możliwości są imponujące. Przy czym warto zwrócić uwagę na bardzo ograniczoną liczbę easter eggów. Pod tym względem Amazon Alexa czy Cortana Microsoftu są o wiele bardziej „ludzkie”. Z drugiej strony te wszystkie żarty i dowcipy nie są na co dzień przydatne i w większości przypadków nudzą się po tygodniu. Być może zatem obrana przez Google’a ścieżka rozwoju asystenta głosowego jest bardziej roztropna.