18

Oto pierwszy tablet z Firefox OS. Nie, to nie jest budżetowy low-end

Mozilla próbuje i ciągle szuka drogi, która prowadziłaby ją do zapuszczenia korzeni na rynku mobilnym. Pierwsze smartfony z Firefox OS wypuszczone na rynek w ubiegłym roku okazały się nieporozumieniem. Wyraźnie dało się zauważyć, że platforma nie jest jeszcze gotowa na debiut, a sprzęt, jaki dla niej przeznaczono, odstaje od przyjętych dziś norm. Pora na rundę […]

Mozilla próbuje i ciągle szuka drogi, która prowadziłaby ją do zapuszczenia korzeni na rynku mobilnym. Pierwsze smartfony z Firefox OS wypuszczone na rynek w ubiegłym roku okazały się nieporozumieniem. Wyraźnie dało się zauważyć, że platforma nie jest jeszcze gotowa na debiut, a sprzęt, jaki dla niej przeznaczono, odstaje od przyjętych dziś norm. Pora na rundę drugą.

O tablecie z Firefox OS już wcześniej pisał Konrad, przytaczając rewelacje ujawnione w trakcie targów CES 2014. Nie jest to jedyny projekt, który jest aktualnie rozwijany przez producentów sprzętu. Jeszcze w tym roku Panasonic ma wprowadzić na rynek serię telewizorów opartych na systemie Mozilli. Do kontrofensywy przygotowuje się też ZTE, zapowiadając wyposażone w dwurdzeniowe procesory smartfony o znacznie większych niż dotychczas możliwościach. Ostatniego słowa nie powiedział też hiszpański Geeksphone, który przebąkuje o urządzeniu z Androidem i Firefox OS na pokładzie. Wszystko to dopełniają mgliste plany firmy VIA, która pracuje nad desktopową wersją Firefox OS.

Widać, że lisek w wersji mobilnej pobudził wyobraźnię producentów zdecydowanie bardziej niż użytkowników. Z tymi ostatnimi może być problem, bo pierwsze złe wrażenie trudno zatrzeć, a takie pozostawił po sobie właśnie Firefox OS. Oczywiście możemy tutaj szukać analogii do początków Androida, który również zaczynał jako wybitnie niedorobiona platforma. Być może, przy odpowiedniej determinacji Mozilli sytuacja z czasem ulegnie zmianie. To jednak czyste spekulacje, bo patrząc na wdrażane aktualizacje można nabrać więcej sceptycyzmu, aniżeli nadziei.

flatfish-specs

Czym będzie w tym wszystkim tablet z Firefox OS? Cóż, trudno o bardziej oczywisty scenariusz. Wobec bardzo dynamicznie rosnącej popularności tego typu urządzeń, ograniczanie się do smartfonów byłoby nieroztropne. Mozilla siłą rzeczy musi zatem tworzyć nowe gałęzie. Tylko czy sam system jest na to gotowy?

Wbrew oczekiwaniom, prezentowany tablet z Firefox OS nie będzie słabeuszem zasługującym jedynie na pobłażliwe spojrzenia posiadaczy iPadów i Nexusów. Mozilla nawiązała tutaj partnerstwo z firmą VIA oraz koncernem Foxconn. W rezultacie całą konstrukcję oparto na układzie SoC VIA A31 z czterema rdzeniami Cortex-A7 o taktowaniu 1 GHz. Tablet dysponuje 2 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci flash. Zastosowany wyświetlacz ma przekątną 10,1 cala i rozdzielczość 1280 x 800 px. Nie zabrakło tutaj też modułów WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0 oraz GPS. Całość dopełnia aparat 5 Mpix i kamera do wideorozmów 2 Mpix. Za zasilanie odpowiada natomiast akumulator 7000 mAh.

Typowy średniak prawda? Na rynek ma trafić pod marką inFocus, a nosić będzie dość wymowną nazwę New Tab F1. Dotychczas ceny tabletów InFocus nie przekraczały 100 dolarów, a więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że i tym razem będzie podobnie. Mozilla od początku celuje w rynki rozwijające się i klientów z mniej zasobnymi portfelami.

Tym samym urządzenie ma najpierw zadebiutować w Chinach i Indiach. Planów odnośnie ekspansji na kolejne rynki nie ujawniono. Osobiście nie kojarzę marki inFocus i, o ile mi wiadomo, nie wprowadziła ona do Polski jeszcze żadnego tabletu. Być może ulegnie to zmianie.

Czy właśnie takiego tabletu potrzebują użytkownicy? W czasach, kiedy czterordzeniowy procesor nie robi na nikim wrażenia (dzięki ci MediaTek!), a przyzwoicie działający tablet można mieć za kilkaset złotych, Mozilla musi się mocno postarać. Dlaczego Kowalski miałby zdecydować się na Firefox OS, skoro pod nos podsuwa mu się dziesiątki sprzętów z dającym o wiele większe możliwości Androidem? To jest dziś problemem wszystkich debiutujących platform – nie wyróżniają się na tyle, by skusić zwykłego zjadacza chleba i przekonać go o swojej wyższości nad dotychczasowymi rozwiązaniami.