8

Koniec pewnej ery czyli encyklopedia Britannica rezygnuje z edycji papierowej

Wszyscy wiedzieliśmy, że takie moment nadejdzie. Choć wydaje się to oczywiste i nie powinno nikogo dziwić, to nadal doświadczamy pewnego zaskoczenia. Dlaczego? W końcu digitalizacja mediów to naturalna kolej rzeczy. Obserwujemy ją na co dzień. Skąd więc to zaskoczenie? Według mnie, wynika ono stąd, że Britannica broniła się tak długo. Część z nas mogła nawet […]

Wszyscy wiedzieliśmy, że takie moment nadejdzie. Choć wydaje się to oczywiste i nie powinno nikogo dziwić, to nadal doświadczamy pewnego zaskoczenia. Dlaczego? W końcu digitalizacja mediów to naturalna kolej rzeczy. Obserwujemy ją na co dzień. Skąd więc to zaskoczenie? Według mnie, wynika ono stąd, że Britannica broniła się tak długo. Część z nas mogła nawet dojść do przekonania, że będzie trwała jako jedna z ostatnich, tradycyjnych encyklopedii wielotomowych w cyfrowym świecie. Tak jednak nie będzie.

Wczoraj wieczorem, Dale Hoiberg – redaktor naczelny encyklopedii Britannica poinformował na blogu wydawnictwa, że encyklopedia rezygnuje z wydań papierowych i pozostanie dostępna tylko w wersji cyfrowej. Tym samym, 15 edycja Britanniki jest ostatnim wydaniem papierowym w jej prawie 250-letniej historii.

Musicie jednak przyznać, że Encyklopedie jako takie (nie tylko Britannica) dość szybko wkroczyły w cyfrowy świat. Pierwsza komputerowa wersja Britanniki pojawiła się już w latach 80-tych. Natomiast w Polsce, pierwsze cyfrowe encyklopedie pojawiły się już w połowie lat 90-tych. Moja pierwsza cyfrowa encyklopedia była wydana przez PWN i zapisana na płytce CD-ROM.

Świat encyklopedystów jest więc jak widać chętny do adopcji nowych technologii. Britannica w wersji internetowej dostępna jest od 1994 roku, czyli bardzo wcześnie biorąc pod uwagę rozwój sieci. Od 1996 roku, encyklopedia należy do milionera Jacqui Safra. W związku, z tym że projekt jest jak najbardziej komercyjny, część usług i serwisów dostępna jest odpłatnie.

Na przykład, w wersji dla iOS dostępnych jest kilkanaście aplikacji firmowanych przez Britannikę. Każda z aplikacji jest elektronicznym podręcznikiem poświęconym jakiemuś zagadnieniu. Przyglądając się ofercie nie trudno odnieść wrażenie, że wydawnictwo „ceni się”. Jest to jednak biznes prywatny, a związku z tym musi on na siebie zarobić.

Zastanawiam się jednak czy w dzisiejszych czasach, płatna encyklopedia, nawet jeśli obecna tylko w sieci, to dobry pomysł na zyskowny biznes? W minionych latach, w internecie wielokrotnie pojawiały się informacje o problemach finansowych Britanniki. Możliwe że rezygnacja z edycji papierowej pozwoli wydawnictwu obniżyć koszty działalności.

Niezależnie jednak od przyszłości wydawnictwa, koniec papierowej Britanniki to koniec pewnej epoki.