191

Osoba odpowiedzialna za rozpowszechnienie nagich zdjęć celebrytek chce swoją prywatność z powrotem

Historia dotycząca wycieku zdjęć wielu znanych celebrytek, w tym Jennifer Lawrence czy Kate Upton, prowokuje do przemyśleń i jest pouczająca na wile różnych sposobów. Tym razem pokazuje niesamowitą hipokryzję niektórych internautów, która na swój sposób staje się aż zabawna. Tak oto człowiek, który prawdopodobnie w największym stopniu jest odpowiedzialny za rozpowszechnienie nagich zdjęć celebrytek, poprzez […]

Historia dotycząca wycieku zdjęć wielu znanych celebrytek, w tym Jennifer Lawrence czy Kate Upton, prowokuje do przemyśleń i jest pouczająca na wile różnych sposobów. Tym razem pokazuje niesamowitą hipokryzję niektórych internautów, która na swój sposób staje się aż zabawna. Tak oto człowiek, który prawdopodobnie w największym stopniu jest odpowiedzialny za rozpowszechnienie nagich zdjęć celebrytek, poprzez założenie odpowiedniego tematu na Reddit, stał się przy okazji sławny, co zaowocowało wyciąganiem prywatnych informacji na jego temat, co uważa za naruszenie jego prywatności.

Okazuje się, że temat zawierający nagie zdjęcia znanych aktorek i modelek, był najpopularniejszym i najszybciej rosnącym tematem w historii serwisu Reddit. Przed jego usunięciem /r/TheFappening posiadał przeszło 250 milionów odsłon. Wiadomo o tym, ponieważ jego założyciel sam się tym pochwalił. Dlatego śmiało można uznać, że choć użytkownik Reddit, funkcjonujący pod pseudonimem Johnsmcjohn nie miał prawdopodobnie nic wspólnego z samym wykradaniem zdjęć z telefonów celebrytek, to najszerzej je rozpowszechnił w sieci, tworząc repozytorium nagich fotek i dziękując innym użytkownikom za dodawanie szczególnie soczystych ujęć do tematu.

W samym fakcie nie byłoby nic nadzwyczajnego, w końcu nagość popularnych osób przyciąga, zwłaszcza w sieci, jak nic innego, gdyby nie fakt, że spowodowało to zainteresowanie Washington Post osobą Johnsmcjohn, czyli własnie wspomnianego użytkownika Reddit. W efekcie dziennikarka Washington Post, Caitlin Dewey sprofilowała użytkownika Johnsmcjohn, odnalazła jego konta społecznościowe, sprawdziła na jakich forach się loguje i wyciągnęła wiele informacji na jego temat. Co prawda nie ujawniła jego nazwiska, ale podała do informacji, że jest to 33 letni mężczyzna, mieszkaniec stanu Nevada, który ma niezdiagnozowany Zespół Aspergera, korzysta z for dla ludzi aseksualnych oraz dla ludzi z autyzmem, a także ma poważne problemy finansowe, co doprowadziło do utraty przez Johnsmcjohn samochodu, laptopa i telefonu.

Jak się okazało, użytkownikowi serwisu Reddit nie spodobało się wyciąganie takich informacji i najchętniej chciałby zachować swoją prywatność.

Why is my being on an asexuality website or an Aspergers board relevant to my work on /r/TheFappening? […] I decided Thursday that I wouldn’t delete my account and if the press wants to send me thru the ringer, so be it. I won’t be bullied into silence. […] I don’t like it, but so be it. The Nixon Administration couldn’t stop the WP, so I didn’t try to stop them. Also, I paid my gas bill in case anyone cares.

Pokazuje to hipokryzję, która wydaje się na stałe wpisana w internet, za sprawą pewnej części jego użytkowników i ma ona charakter mentalności Kalego. Jak czyjaś życie prywatne zostaje wyciągnięte na światło dzienne, dobrze. Jak moja prywatność, człowieka walczącego z ACTA i NSA zostanie wyciągnięta, to już niedobrze. Oczywiście nie przypisuje jej ani wszystkim, ani nawet znaczącej grupie użytkowników internetu, tym bardziej, że osoby z Zespołem Aspergera cechuje upośledzenie umiejętności społecznych. Tym nie mniej funkcjonuje tego rodzaju świadomość, że jak coś trafiło do sieci, to już można z tym robić co dusza zapragnie, na zasadzie „znalezione niekradzione”, co nie jest do końca prawdą, gdyż rozpowszechnienie tych zdjęć na dużą skalę jest również szkodą, dla osób, które się na nich znajdują, nawet jeżeli wcześniej zdjęcia zostały już wykradzione.

Na koniec dodam, że jestem daleki od obarczania osób znajdujących się na zdjęciach winą za efekty wypłynięcia tych zdjęć. Owszem, trzymanie prywatnych rzeczy w chmurze, jest ryzykowane, tak jak wchodzenie do ciemnej uliczki. Jednak wina zawsze leży po stronie sprawcy, nie ofiary. Osobie okradanej w ciemnej uliczce daje w łeb złodziej, a nie ona sama, a złodzieja trzeba w miarę możliwości wyeliminować ze społeczeństwa i pociągnąć do odpowiedzialności. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla wykradania i rozpowszechniania prywatnych materiałów, chociaż nie mam złudzeń jak działa internet i sam staram się zachować odpowiednie marginesy bezpieczeństwa i nie prowokować losu.

Źródło: The Verge, Washington Post.