0

OSIRIS-REx – niespodziewany zwrot akcji po udanym pobraniu próbek

W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami kolejnego historycznego wydarzenia w dziedzinie podboju kosmosu. Przygotowywana przez lata operacja pobrania próbek gruntu z asteroidy zakończyła się sukcesem. Sonda w skomplikowanym i automatycznie wykonywanym manewrze zbliżyła się do powierzchni, a specjalnie przygotowane ramię ze ssawką uderzyło w grunt, wystrzeliło ładunek sprężonego azotu i zassało materiał. Odejście sondy przebiegło także bez większych przeszkód i pozostało nam tylko czekać na oświadczenie NASA, jaką ilość próbek udało się pobrać. Okazuje się jednak, że nie wszystko poszło zgodnie z planem...

Plan był prosty…

Według planu sonda miała odejść na wyższą orbitę Bennu, dokonać pomiaru zebranych próbek i jeśli byłyby zadowalające, przygotować je do transportu na Ziemię. Jeśli materiału byłoby zbyt mało, sonda miała możliwość przeprowadzenia jeszcze jednej próby „uderzenia” w asteroidę. W życiu jednak rzadko kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, i tak właśnie wydarzyło się w tym przypadku.

Klęska urodzaju

Tymczasem to, co się wydarzyło na Bennu, można spokojnie określić pojęciem „klęska urodzaju”. Materiału pobrano tak dużo, że ssawka nie zdołała się zamknąć i zebrany materiał zaczął uciekać w przestrzeń kosmiczną. Początkowo wyglądało to naprawdę nieciekawi, zdjęcia i pomiary z etapu „odskakiwania” od powierzchni asteroidy ujawniły sporą ilość uciekającego materiału, na szczęście po złożeniu ramienia z głowicą wyciek znacznie się zmniejszył.

Plan B

NASA woli jednak dmuchać na zimne i szybko ułożono plan B, mający na celu zabezpieczenie jak największej ilości materiału. Zrezygnowano w związku z tym z wszelkich manewrów, który mogłyby zwiększać siły działające na membranę uszczelniającą dno głowicy. Nie dowiemy się w związku z tym, ile faktycznie materiału pobrano, ale Dante Lauretta, główny badacz OSIRIS-REx z Uniwersytety w Arizonie szacuje, że może to być nawet około 2 kilogramów.

Chcąc wyzyskać z tego jak najwięcej, NASA zdecydowała się przyśpieszyć zaplanowany na listopad proces sztauowania ładunku, co ze względu na problemy z głowicą może nie obyć się bez problemów. Lauretta ocenia, że zagrożenie nie jest wysokie, zdjęcia głowicy nie wykazały istnienia zbyt dużych obiektów, ale jednak istnieje.

Skąd problemy?

NASA podała też informacje skąd tak duże rozbieżności pomiędzy planowaną a pobraną wielkością próbek. Ponieważ NASA nie wiedziała, jak twarda jest struktura powierzchni w którą głowica uderzy, zaprojektowano ją tak, aby mogła zadziałać zarówno na powierzchni litej skały, jak i sypkim gruncie. Jak się okazało, miejsce pobrania było bardzo sypkie i głowica zanurzyła się aż 48 cm pod powierzchnią asteroidy.

Obecnie, po zrezygnowaniu z manewru hamowania, sonda oddala się od asteroidy z prędkością 40 cm na sekundę. Naukowcy przewidują, że być może już we wtorek, po rozłożeniu i zabezpieczeniu cennego ładunku, OSIRIS-Rex opuści rejon Bennu.

Źródło: [1]