7

Moje ulubione filmy Oscarów nie dostaną. A które powinny?

Odliczacie do nocy Oscarowej? Z jakim filmem wiążecie największe nadzieje? Ja szczerze nie liczę na sukces moich ulubionych produkcji z 2018 roku, ale mimo to gala zapowiada się naprawdę ciekawie. To trzeba zobaczyć.

A jakie są Twoje ulubione filmy – zapytacie. Oczywiście te, które zrobiły na mnie największe wrażenie i mi się najbardziej spodobały. W pierwszej kolejności wymienię Pierwszego człowieka, dzięki któremu mieliśmy szansę zobaczyć przygotowania do wizyty na Srebrnym Globie, sam lot oraz lądowanie z perspektywy pierwszego człowieka, czyli Neila Armstronga, w którego wcielił się Ryan Gossling.

Po wyjściu z sali IMAX (a to bardzo ważne, bo na większym ekranie i z lepszym nagłośnieniem ten film ma szansę prawidłowo wybrzmieć) przez pierwsze 30 minut byłem nieco zmieszany. Po pewnym czasie dotarło do mnie, co zobaczyłem i nie mogłem doczekać się kolejnego seansu. W głosie cały czas rozbrzmiewała mi muzyka Justina Hurwitza, która ma jednak szansę na Oscara – film nominowano w czterech kategoriach (najlepsza scenografia, najlepszy montaż dźwięku, najlepsze efekty specjalne i najlepsza ścieżka dźwiękowa), ale obrazu Damiena Chazella zabrakło w głównej kategorii. Najwyraźniej to, na co się odważył i co niesamowicie doceniam, nie wystarczyło.

Zobacz też: Oscary 2019 – lista nominowanych

Chazelle mógł nakręcić film, w którym zobaczylibyśmy efektowne próby startu i lądowania poprzedzające lot, a także spektakularne widoki rakiety oraz kapsuły w kosmosie. Lądownik osiadający na powierzchni Księżyca, a później z niej startujący zapewne prezentowałyby się fe-no-me-nal-nie. Ewidentnie widać, że ekipa i reżyser dysponowali odpowiednim warsztatem, by to zrobić. Zdecydowano jednak, że podejście do filmu będzie odwrotne – zamiast szerokich kadrów, otrzymaliśmy bardzo wąskie, klaustrofobiczne wręcz. Perspektywa astronauty potrafiła wcisnąć mnie w fotel, czułem się, jakbym to ja pilotował rakietę. Wrażenie potęgowały efekty dźwiękowe i muzyka, która przy scenach startu i lądowania nadawała sekwencjom odpowiedniej wagi. Pobyt na Księżycu to sceny pełne obrazków, które na długo zostają pamięci. Mógł być prawie-blockbuster, a wyszedł prawie studyjny film.

Adam McKay posiada w swoim dorobku lepszy film niż Vice (mowa oczywiście o The Big Short), ale zamiast fantastycznych światów, planet, kreatur i postaci (wiecie do którego z nominowanych piję), wolę nieco przyziemny, zwariowany i miejscami wręcz trudny w odbiorze film o wiceprezydencie Dicku Cheney. Vice znalazł się wśród nominowanych w kategorii najlepszy film, ale nie należy do faworytów, prawda? Jego szanse na wygraną w jednej z pozostałych 7 kategorii są (trochę? znacznie?) większe, więc będę trzymał kciuki. Vice nie jest filmem idealnym, daleko mu do takiego. Ale podjęcie tak istotnego tematu i przedstawienie wielu faktów oraz opinii przez McKay’a bez owijania w bawełnę naprawdę mi się spodobało.

W obydwu przypadkach sporą rolę odgrywają moje zainteresowania – eksploracja kosmosu i amerykańska polityka. Dlatego nie napisałem, że są to najlepsze (moim zdaniem) filmy, lecz moje ulubione. Chciałbym, by zgarniały jak najwięcej statuetek, ale innym produkcjom będzie tym razem do głównych nagród nieco bliżej. Oczywiście życzę jak najlepiej polskiej Zimnej wojnie, ale w konfrontacji z Romą będzie naprawdę ciężko. Nie przekreślam szans filmu Pawła Pawlikowskiego, ale nie chcę się też rozczarować decyzją akademii.

Polecamy: Oscary 2019 – odkodowana transmisja w Canal+

Na pewno wśród nominowanych macie swoich ulubieńców i faworytów. Komu będziecie kibicować? Przypomnę, że transmisję z gali wręczenia Oscarów będzie mógł obejrzeć każdy chętny w odkodowanym paśmie Canal+ dzisiaj w nocy – start o godzinie 0:30, a całość potrwa do wczesnych godzin porannych. Zaparzcie mnóstwo kawy, wyregulujcie odbiorniki i miłego oglądania. Zabraknie prowadzącego, ale może dzięki temu będzie ciekawiej?