44

Optyka iPhone’a 5 dogoniła konkurencję z Androidem. Zdjęcia z iSight są piękne

Zaprezentowany wczoraj przez Tima Cooka iPhone został raczej chłodno przyjęty przez gadżeciarzy na całym świecie. Trudno stwierdzić, czy to z powodu licznych przecieków, które ostatecznie okazały się mieć bardzo dużo wspólnego z prawdą, czy też faktycznym braku prawdziwej rewolucji w bebechach smartfona. Ulepszenia w iPhonie 5 może i nie rzucą nikogo na kolana, lecz na […]

Zaprezentowany wczoraj przez Tima Cooka iPhone został raczej chłodno przyjęty przez gadżeciarzy na całym świecie. Trudno stwierdzić, czy to z powodu licznych przecieków, które ostatecznie okazały się mieć bardzo dużo wspólnego z prawdą, czy też faktycznym braku prawdziwej rewolucji w bebechach smartfona. Ulepszenia w iPhonie 5 może i nie rzucą nikogo na kolana, lecz na pewno też nie zostaną niezauważone. Jedną z nich jest nowa, oferująca większe możliwości kamerka iSight.

iPhone 5 został wyposażony w między innymi ulepszony iSight. Różnica jest na pierwszy rzut oka niewidoczna – nowy smartfon z logo nadgryzionego jabłka ma ośmiomegapikselową, matrycę i może robić zdjęcia w maksymalnej rozdzielczości 3264 x 2448 pikseli. Jego optyka o jasności f/2.4 jest złożona z pięciu soczewek – tak samo jak poprzednia generacja iPhonów. Ona do spółki z sensorem BSI i ulepszonej programowej stabilizacji obrazu ma sprawić, że zrobione iPhonem 5 zdjęcia (w tym również panoramiczne) będą ładniejsze – również te robione przy słabym oświetleniu.

Nikomu do tej pory nie udało się zrobić iPhonem 5 próbnych fotek. Wyręczył nas Apple i opublikował te różnorodne zdjęcia. Szkoda tylko, że nie dorzucił do nich tych samych, tyle że zrobionych za pomocą modelu 4S. Dopiero wtedy moglibyśmy zobaczyć różnicę:

Niespecjalnie przypadł mi do gustu najnowszy iPhone. W porządku – jest on kolejnym świetnie wyposażonym gadżetem firmy Apple, jednak w porównaniu do konkurencji, nie wprowadza on tak naprawdę dużych zmian. Jeśli pominiemy większy ekran smartfona, przez który coraz bardziej przypomina on pilota telewizyjnego, to wychodzi na to, że od strony sprzętowej niewiele się tak na prawdę zmieniło. Gdyby Samsung zrobił coś takiego z następcą SGS2, to wszyscy by go zjedli. Dobrze mówię?

Okazuje się, że bez Steve’a nie ma magii. Są za to ładne zdjęcia.