6

Oppo będzie miało w Polsce udany debiut, ale to jeszcze nie czas na wielki sukces

Oppo wkracza do Polski z rozsądną ofertą smartfonów i dobrymi kanałami dystrybucji. Czuję, że budowanie świadomości i dobrego wizerunku marki nie potrwa nad Wisłą długo. Z drugiej strony, premierowe modele raczej nie podbiją rynku.

I w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu – mówi się czasami. Istnieje też bardziej dosadny wariant, w którym owies zostaje elokwentnie zastąpiony fekaliami, a tak ogólnie chodzi o to, że bez solidnego produktu pewnych barier nie da się przeskoczyć. Na szczęście Oppo dysponuje interesującym arsenałem smartfonów, z którym wyróżnienie się na rynku nie będzie jakimś niesamowitym wyczynem. Chińczycy produkują sprzęt z tożsamością, oryginalną stylistyką i wypchany unikatowymi funkcjami. Jestem przekonany, że niedługo niemal każdy będzie wiedział, że ta firma robi ciekawe urządzenia. Tylko że gadać o Oppo mogą wszyscy, a kto faktycznie sięgnie do portfela?

Oferta Oppo w Polsce: Pełna i niespójna jednocześnie

Do sprzedaży w Polsce trafiły na razie cztery modele – budżetowiec, średniak, “prawie flagowiec” i flagowiec. Rozsądnie, prawda? Jakby tego było mało, każdy z nich ma w sobie coś, co przyciąga uwagę.

  • Oppo AX7 – Bardzo pojemny akumulator i atrakcyjna stylistyka, szczególnie jak na swoją półkę
  • Oppo RX17 Neo – Czytnik linii papilarnych w ekranie, 128 GB pamięci i świetny AMOLED za 1500 złotych brzmią naprawdę rozsądnie
  • Oppo RX17 Pro – Najszybsze ładowanie świata, sensor Time of Flight w aparacie i czytnik linii papilarnych zaszyty w wyświetlaczu to wyjątkowo intrygujący zestaw
  • Oppo Find X – Pamiętacie jak wygląda, prawda? No, to tyle wystarczy

Jednocześnie, wszystkie te telefony mają jednak pewne ograniczenia. A że tanie nie są, trudno przymknąć na nie oko. Budżetowca napędza słabiutki procesor Snapdragon 450. Neo ładuje się powoli poprzez złącze microUSB, co w połączeniu ze wspomnianym czytnikiem w ekranie stanowi równie skrajne połączenie nowoczesnych technologii z przestarzałymi, jak…. bo ja wiem? Telegraf z 6-calowym AMOLED-em. RX17 Pro kosztuje 2600 złotych, a zabrakło w nim flagowego procesora. W Find X z kolei brakuje jakiegokolwiek skanera odcisków palców i NFC – to nie przystoi smartfonowi za niemal 4000 złotych. Zresztą, nie przystoi też sprzedawanie rocznego modelu za takie pieniądze.

Boli też brak spójności oferty, mimo pozornego pokrycia kilku segmentów rynku. To nie wina polskiego oddziału, bo problem wynika po prostu z harmonogramu premier, ale jak wytłumaczyć zwykłemu użytkownikowi, że średniopółkowiec ma czytnik w ekranie, a najdroższy model już nie? Albo że w NFC wyposażono wyłącznie RX17 Pro?

Czekałem na ten debiut, bo to urządzenia z potencjałem

Wydaje mi się jednak, że sytuacja ulegnie poprawie za kilka miesięcy – po sezonie premier. I trzymam za to kciuki, bo jeszcze nigdy nie cieszyłem się tak z polskiego debiutu jakiejkolwiek marki technologicznej. Dlaczego? Bo testuję RX17 Neo oraz Find X, a z RX17 Pro zapoznałem się już jakiś czas temuOkej, nie wywołują opadu szczęki swoją kompletnością czy nakładką systemową, ale to pewnie niedługo się zmieni. W końcu podczas projektowania sprzętu i oprogramowania, Oppo musi teraz myśleć nie tylko o Chinach, ale też o innych rynkach. We wszystkich już teraz doceniam jednak to, że są tak bardzo inne od modeli większości cenionych w Polsce producentów. 

 

Ładowanie Super VOOC to mistrzostwo świata. Od zera do 100% w 35 minut. Gdy iPhone dociąga do setki na ładowarce z pudełka, powoli kończy się już na niego gwarancja. To naprawdę ogromna karta przetargowa w walce o klientów i moja ulubiona funkcja, która pojawiła się na mobilnym rynku w zeszłym roku. Prezencja smartfonów nie każdemu przypadnie do gustu, ale przynajmniej się wyróżnia, a do mnie akurat  trafia. Mechanizmu wysuwanego aparatu trudno nie docenić, nawet jeśli nie uważamy go za praktyczny. No i ten akurat koncern od zawsze gonił za innowacjami i unikał prostego kopiowania posunięć konkurencji. I rzeczywiście, smartfony dostępne w Polsce krzyczą wręcz: „nie jesteśmy kolejnymi tanimi Chińczykami!”.

Sprzedażowych rekordów nie będzie, ale to przecież tylko początek

No właśnie, bo są drogimi. W tym momencie, Oppo są wystarczająco atrakcyjne do tego, by wiele osób się nimi interesowało, ale nie na tyle, aby tłumy faktycznie ruszyły po nie do sklepów. Na początek, tyle wystarczy. Myślę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie czaruje się, że Find X pobije sprzedażowe rekordy, a w odniesieniu do niższej półki popularne stanie się powiedzonko “Oppo AX7 lepsze”.

Na razie to tylko test. Początek czegoś większego. Świetnie, że producentowi udało się dostać już teraz do oferty aż trzech operatorów i do dwóch sieci sklepów, które posiadają też fizyczne placówki. Wiadomo, że bez operatora trudno wbić się w rynek, a do nowości zdecydowanie łatwiej przekonać się wtedy, gdy możemy sami je “obmacać”. Ceny w abonamencie nie wypadają źle. Osoby, które sięgną po Oppo już teraz, nie popełnią błędnej decyzji. Może nie najrozsądniejszą, ale nie złą. To fajne urządzenia. I moim zdaniem, dobrze się w Polsce odnajdą.

Test RX17 Pro możecie obejrzeć u nas już teraz, a materiałami dotyczącymi RX17 Neo oraz Find X podzielę się już niedługo. Dziękuję sklepowi x-kom za wypożyczenie egzemplarzy testowych!