8

Takich ładnych plecków nowy iPhone może tylko pozazdrościć. Test Oppo Reno 2

Oppo nie zwalnia tempa i rozpoczyna sprzedaż następcy udanego modelu Oppo Reno. Nie ma jednak rewolucji ani w podzespołach, ani w wyglądzie, ani w nazwie. Zapraszam na test Oppo Reno 2.

Specyfikacja Oppo Reno 2

Wymiary: 160×74,3×9,5mm,
Waga: 189g
Ekran: 6,5 cala AMOLED, proporcje 20:9, rozdzielczość 1080×2400, 401 ppi (czytnik linii papilarnych pod ekranem)
Procesor: Snapdragon 730G, Adreno 618
Pamięć RAM: 8GB
Pamięć na dane: 256GB
System operacyjny: Android 9, ColorOS 6,1
Bateria: 4000 mAh (VOOC Flash Charge 3.0)
Łączność: hybrydowy dualSIM, LTE, USB-C, Wifi a/b/g/n/ac, GPS+GLONASS, GALILEO, BDS, Bluetooth 5.0, NFC, jack 3,5 mm

Wygląd i wykonanie

Już od dłuższego czasu twierdzę, że smartfony Oppo to na chwilę obecną jedne z najładniejszych mobilnych urządzeń. W przypadku Reno 2 w pełni bezramkowy ekran z przodu, z tyłu natomiast śliczne, fajnie zaprojektowane plecki z aparatami schowanymi pod taflą szkła. To bardzo miła odmiana względem ostatnio mocno wyróżniających się, wystających wysepek. Aparaty ułożono w jednej pionowej linii, na środku plecków, obok umieszczając niepsującą odbioru całości diodę doświetlającą. Niżej ponownie znalazło się miejsce dla brandingu Oppo. Dostając telefon do testów byłem nieco rozczarowany, że trafiła mi się czarna wersja kolorystyczna. Ale tylko przez chwilę, bo po wyciągnięciu smartfona z pudełka zauważyłem, że to wcale nie czerń, ale taki specyficzny miks czerni z kolorem niebieskim. Ależ ten smartfon uwielbia światło, podświetlając poszczególne fragmenty obudowy niebieską łuną. Naprawdę, szkoda ubierać go w jakiekolwiek etui. Jakość wykonania bez zarzutu, smartfon dobrze leży w dłoni, choć go tam poczujecie. Ekran zwiększono o jeden cal, o 4 gramy natomiast wagę.

Nie jest to różnica, którą poczujecie, jednak Reno nigdy nie należał do najlżejszych smartfonów, więc tu nic się nie zmieniło. Dodam, że miło zaskoczyło mnie pudełko, czy raczej jego zawartość. Słuchawki można było sobie darować, bo grają raczej słabo, jednak oprócz szybkiej ładowarki i przewodu znajdziecie tu również naprawdę niezłe etui na telefon – to takie zgrabne połączenie gumy i materiału, który w dotyku przypomina skórę. Biorąc pod uwagę, że na ogół w smartfonach znajdujemy (o ile znajdujemy) najzwyklejsze silikonowe etui, to wydaje się dużo wyższej jakości, dodatkowo gumowe boki będą dobrze chronić telefon.

Trochę szkoda natomiast, że zdecydowano się jedynie na jeden głośnik, który gra raczej przeciętnie. To znaczy nie pochwalam słuchania muzyki z samego smartfona, jednak na przykład do podcastów znajdziecie wiele lepiej grających urządzeń.








Ekran Oppo Reno 2

Pierwszy Oppo Reno pokazał nam w pełni bezramkowy ekran, dwójka kontynuuje ten pomysł, ponownie chowając przedni aparat w tak zwanej „płetwie rekina”, czyli mechanizmie wysuwania. Efekt jest świetny i kiedy obok Reno 2 leżał mój iPhone 11 z ogromnym notchem, mam nadzieję że było mu wstyd. To 6,5 calowy AMOLED o bardzo dobrych kątach widzenia, bardzo dobrym odwzorowaniu kolorów, rozsądnym ppi na poziomie 401 punktów na cal, rozdzielczości 1080×2400 pikseli i proporcjach 20:9. Jasność maksymalna to 509 nitów, więc bez jakiejś rewelacji, ale też bez wstydu. Dobrze oglądało mi się na nim zarówno ikony systemu operacyjnego, jak również filmy na YouTube czy seriale na Netflix. Pod ekranem umieszczono natomiast czytnik linii papilarnych, który działa…dobrze. Nie źle, nie rewelacyjnie, po prostu dobrze. Czasem się mylił, był też moment kiedy jakimś dziwnym sposobem nie chciał w ogóle pojawić się na ekranie, ale były też dni kiedy działał bez zarzutu. Nie jest to poziom skanera z OnePlus 7 Pro, ale daje radę.

Po wyciągnięciu z pudełka Oppo Reno 2 pracuje na Androidzie 9 i pozostaje trzymać kciuki by smartfon szybko dostał dziesiątkę kiedy ta zacznie pojawiać się u konkurencji. Mamy tu autorską nakładkę ColorOS w wersji 6,1 i jak to z nakładką Oppo bywa, trzeba się z nią polubić. A ma kilka fajnych opcji, szczególnie jeśli spojrzeć na bezpieczeństwo. Niech za przykład posłuży tu bezpieczna klawiatura Oppo, która będzie się uruchamiać kiedy zaczniecie na przykład wpisywać dane do aplikacji bankowej. Jest dzielony ekran, jest klonowanie aplikacji. Sporo opcji, z których pewnie większość i tak nigdy nie skorzysta, ale fajnie że Oppo nie oddało w ręce użytkowników wydmuszki tylko faktycznie pracuje nad swoją nakładką systemową.

Podzespoły i wydajność Oppo Reno 2

Snapdragon 730G, Adreno 618, 8GB pamięci RAM. Do tego 256GB pamięci na dane, którą rozbudujemy kartami microSD. Jak takie kombo radzi sobie w codziennej pracy? Bardzo dobrze. Aplikacje uruchamiają się szybko i sprawnie, nie miałem problemów z przycięciami, wydajność do codziennej pracy jest w zupełności wystarczająca i podczas takich testów zastanawiam się po co ludzie polują na najmocniejsze smartfony, skoro w zwykłym życiu w zupełności wystarczą mniej dopasione sprzętowo modele. No chyba żeby robić screeny z syntetycznych benchmarków i chwalić się znajomym. W przypadku Reno 2 AnTuTu prezentuje się tak, więc nie zaszpanujecie, ale ten wynik i tak niewiele znaczy. Szczególnie, że w większości Androidowych gier wygląda będzie dobry lub bardzo dobry, a wydajność pozwoli na komfortowe granie.

Aparaty w Oppo Reno 2

Z tyłu dostaliśmy następujący zestaw aparatów – główny z matrycą 48 Mpix i światłem f/1.7,13 Mpix telefoto ze światłem f/2.4, 8 Mpix szeroki kąt ze światłem f/2.2 oraz 2 Mpix czujnik głębi ostrości. W przypadku teleobiektywu nie spodziewajcie się rewelacji znanych z Oppo Reno 10x Zoom, mamy tu bowiem jedynie dwukrotne przybliżenie optyczne i pięciokrotne przybliżenie „peryskopowe”, które no cóż – działa tak.

Pozytywnym zaskoczeniem jest natomiast szeroki kąt z autofocusem, co nie jest oczywiste przy takich aparatach. Czy przydatne? A z tym bywa różnie, w zależności od smartfona, bardziej moim zdaniem liczy się fakt samej obecności. Mamy oczywiście sztuczną inteligencję wspierającą użytkownika rejestrującego zastaną scenę, jednak nie jest to jakaś niesamowita magia, która sprawia, że zdjęcia robione Oppo Reno 2 to czołówka jeśli chodzi o smartfony. Jest w porządku, ale bez jakichś zapierających dech w piersiach rewelacji.

W nocy…różnie. Bywa nieźle, bywa tak sobie.

Mamy tu dedykowany tryb nocny z długim czasem naświetlania, który lubi sobie mocno doświetlić obrazek, ale efekt jest przyjemny dla oka.

Warto też dodać, że Reno 2 zrobi niezłe zdjęcia macro, a i stabilizacja w wideo działa na tyle dobrze, że jeśli trzęsą Wam się ręce, wyratuje nagranie.

Moim zdaniem w ogólnym rozrachunku jest po prostu dobrze, czasem nawet bardzo dobrze. Myślę więc, że na tej półce Oppo Reno 2 nie ma się czego wstydzić jeśli chodzi o aparaty.
Przedni aparat umieszczono w tak zwanej „płetwie rekina” (chyba ta nazwa nigdy nie odklei się od Reno w polskich mediach) i zdjęcia nim robione wypadają dobrze, podobnie jak algorytmy lekko ulepszające to, co widzi szkiełko aparatu.


Czas pracy na baterii

Oppo Reno 2 wyposażono w ogniwo o pojemności 4000 mAh, czyli trochę więcej niż 3765 mAh ze starszego Reno. Bateria smartfona bez najmniejszego problemu wystarczała mi na jeden pełny dzień pracy, a rano i tak zostawało w niej jeszcze trochę „soku”. Jednak przy szybkim ładowaniu od Oppo trochę zmienia się postrzeganie czasu pracy na jednym ładowaniu, bowiem podpięty telefon to żaden problem. Mamy tu 20W ładowarkę VOOC Flash Charging, która w 30 minut naładuje Reno 2 od 0 do 40%, a pełne ładowanie trwa około 85 minut. Sami przyznacie, że to naprawdę dobry wynik.

Czy warto?

Oppo Reno 2 nie wprowadza rewolucji do serii, jest raczej jej naturalnym rozwinięciem. Pierwsze Reno było udanym smartfonem i mocną propozycją od chińskiego producenta. Nie tak mocną jak droższy i bardziej dopasiony Oppo Reno 10x Zoom. Reno 2 plasuje się gdzieś między tymi dwoma smartfonami, będąc niejako pomostem. Fajny, bezramkowy ekran, dobre aparaty, długi czas pracy na jednym ładowaniu, superszybkie ładowanie przez które zapomnicie o tym procesie, dobra wydajność.

Podstawowym elementem, który będzie przed zakupem przemawiał na korzyść/niekorzyść Reno 2 jest oczywiście cena. Trzeba bowiem pamiętać, że w tej półce konkurencja jest bardzo duża i kusi przede wszystkim świetnym stosunkiem jakości oraz możliwości do ceny. Jak wypada tu Reno 2? 2299 złotych. No nie ma rewelacji, powiem Wam i moim zdaniem to o około 300 złotych za drogo. Gdyby smartfon kosztował 1999 złotych, jego odbiór byłby zupełnie inny. Obawiam się więc, że ponownie cena Reno będzie głównym hamulcem, bo jednak do 2 tysięcy złotych da się kupić świetne smartfony i tu od razu wskażę na serię Mi 9 od Xiaomi. Ale cóż – zobaczymy, szczególnie że przecież seria Oppo A wypadła cenowo zdecydowanie lepiej.