57

Opowieść o podróży z Galaxy Tab jako mobilnym biurem

Jest to gościnny wpis Jacka Artymiaka, tekst ten ukazał się też na blogu Jacka texy.pl Microsoft zdecydował się w ubiegłym tygodniu przypomnieć światu jak kiepski jest iPad w zastosowaniach enterprise. Opublikowane materiały szkoleniowe udowadniają rzecz oczywistą–iPad jest urządzeniem do konsumpcji mediów i rozrywki; do pracy nadaje się średnio. Jeśli jednak nie iPad, to co? Tablety z […]


Jest to gościnny wpis Jacka Artymiaka, tekst ten ukazał się też na blogu Jacka texy.pl

Microsoft zdecydował się w ubiegłym tygodniu przypomnieć światu jak kiepski jest iPad w zastosowaniach enterprise.

Opublikowane materiały szkoleniowe udowadniają rzecz oczywistą–iPad jest urządzeniem do konsumpcji mediów i rozrywki; do pracy nadaje się średnio. Jeśli jednak nie iPad, to co? Tablety z systemem Windows nie przekonują, a na tablety z systemem Windows Phone 7 jeszcze musimy poczekać. To doskonała okazja dla Androida.

O tym jak bardzo iPad nie nadaje się do pracy można przekonać się naocznie jadąc rano pociągiem First Capital Connect do Londynu. Wypełniony po brzegi wagon pełen jest ludzi z telefonami, smartfonami (w większości są to rózne modele iPhona), oraz coraz częściej z tabletami.

Ani razu nie wdziałem tam jednak w godzinach szczytu kogokolwiek z iPadem. I nie dlatego, że brakuje na nim aplikacji wspomagających pracę, ale dlatego że np. redagowanie na nim notatek w Evernote jest tak samo wygodne jak robienie listy zakupów na “Bitwie pod Grunwaldem”. iPad jest po prostu za duży i za ciężki aby można się nim swobodnie posługiwać w ciasnym pociągu przy zachowaniu minimum prywatności.

Ważący ok. 1kg iPad Wi-Fi+3G wraz z pokrowcem zajmuje w plecaku lub teczce więcej miejsca niż netbook, który jest o wiele bardziej przydatny w pracy i w domu.

Deprecjonowana przez Jobsa przekątna siedmiu cali jest natomiast bardziej atrakcyjna, ponieważ tablet o tych rozmiarach zajmuje w teczce lub plecaku mniej więcej tyle miejsca co notatnik o rozmiarach kartki A5. Taki standardowy Filofax. W tej kategorii najlepszą ofertę na rynku ma dziś Samsung ze swoim Galaxy Tab.

(Nie, Samsung nie płaci mi za ten tekst, Galaxy Tab nabyłem za własne pieniądze.)

Będąc ostatnio w Wielkiej Brytanii miałem okazję przetestować Galaxy Tab w warunkach codziennego, intensywnego użytkowania w podróży. Pojechałem tam wyposażony w telefon komórkowy Nokia C3-00 (plus Nokia 1616 jako “backup”), netbook Toshiba NB 250 i tablet Samsung Galaxy Tab. Do tego zabrałem ze sobą modem HSDPA Nokii oraz polskie i brytyjskie karty SIM. Moje doświadczenia opisałem poniżej w formie mini-pamiętnika.

Pociąg Lublin-Warszawa

W przedziale jechałem z byłym więźniem-alkoholikiem z padaczką oraz wesołym Białorusinem w dresach Adidasa. Był jeszcze bezdomny, ale został wyrzucony przez obsługę pociągu zanim zdążyliśmy ruszyć z półgodzinnym opóźnieniem. Szczerze powiem, nie czułem się na tyle pewnie by wyciągać przy nich jakiekolwiek sprzęty elektroniczne więc ten etap podróży, chociaż bardzo “społecznościowy” upłynął na pogaduchach o jakości polskich dróg, pociągów, itp.

Nocleg w Warszawie

Położony w pobliżu lotniska Okęcie Hotel Gromada oferuje Wi-Fi w cenie czystego, ciepłego pokoju. Przepustowość łącza była na tyle dobra, że mogłem ok. 23:00 prowadzić przez godzinę bez większych problemów wideorozmowę z żoną i córką przez Skype. Duży plus dla Gromady. Ale też duży plus dla Samsunga, którego tablet zdał “bezprzewodową próbę hotelową” co w moim mikrokosmosie oznacza możliwość podłączenia się do hotelowej sieci Wi-Fi za pierwszym razem. Netbook został w plecaku.

Widżet pogodowy pokazujący aktualne warunki oraz prognozę dla Londynu, Luton, Warszawy i Lublina spisał się doskonale. Podobnie świetnie korzysta się z Kalendarza i poczty Gmail.

Lot Warszawa-Londyn

Przed wylotem z Warszawy wyjąłem polską kartę SIM z Galaxy Tab. Procedura jest dziecinnie prosta, wystarczy usunąć boczną zaślepkę i wcisnąć delikatnie kartę paznokciem, długopisem, lub rogiem karty płatniczej. Nie potrzeba do tego specjalnego widelca.

Ponieważ obsługa samolotu miała obiekcje co do mojego korzystania z Galaxy i nie przyjmowała zapewnień o tym, że w trybie samolotowym tablet ma wyłączone nadajniki, na pokładzie samolotu odsłuchałem prawie dwie godziny zaległych podcastów na Nokii C3-00 w trybie samolotowym.

Nocleg w hotelu Ibis Luton Airport

Jakości połączenia mobilnego T-Mobile Mobile Broadband jest kiepska więc kupiłem dostęp do Wi-Fi.

Chociaż Wi-Fi jest płatne dodatkowo (11 funtów za dobę), jakość połączenia nie pozwalała na rozmowy przez Skype więc moim głównym sposobem komunikowania się z żoną był czat Skype. Galaxy Tab spisywał się w tej roli bez zarzutu.

Praca i spotkania w Londynie

W czasie pobytu w Londynie zauważyłem ciekawy schemat. Tablet był moim biurem, notatnikiem, terminarzem, przewodnikiem i komunikatorem. Wyszukiwanie Google, Facebook, Gmail, Skype, Google Calendar, Dropbox, Evernote, aplikacja do zarządzania farmą serwerów wirtualnych na AWS oraz parę innych zdały egzamin na szóstkę. Ani razu nie musiałem sięgać do netbooka.

Przedpłacony pakiet tygodniowy T-mobile wyczerpałem w trzy dni, ale dało sie korzystać z wszystkich usług, które nie zależą od stałego i pewngo przesyłania strumieni danych, więć rozmowa Skype odpadała także na Samsungu Galaxy Tab. Można było natomiast czatować, z czego korzystałem leżąc w łóżku a także w chwilach przerwy w pracy lub jadąc pociągiem.

Lot Londyn-Warszawa

Znów problemy na linii załoga–Galaxy, więc w uszach podcasty z Nokii C3.

Pociąg Warszawa-Lublin

W zupełnie innym niż poprzednio towarzystwie Galaxy Tab spokojnie przesiedział na moich kolanach i pomógł mi odpowiedzieć na kilkadziesiąt maili, czytać Facebooka, przesunąć terminy spotkań, czatować przez Skype i kontrolować serwery w USA.

Muszę pochwalić łatwość zamiany kart SIM w Galaxy Tab. Po prostu naciskam, wyjmuję starą kartę, wkładam nową i działam. Muszę tylko podać hasła do kont Google po każdej zmianie karty SIM, ale dokonuję tej czynności tylko przekraczając granice (przed startem w jednym kraju i po lądowaniu w drugim). Nie muszę niczego aktywować za pomocą komputera, nie potrzebuje do zmiany karty SIM specjalnego widelca, itp. No i pasują karty SIM oraz micro SIM. Oczywiście tablet musi być bez blokady SIM.

Całkowicie bezużyteczny okazał się GPS. Nie dlatego, że nie działał, ale dlatego, że prezentacja wyników wyszukiwania Google z osadzonymi mapami jest tak wygodna, że nie potrzebowałem niczego więcej. W końcu nie planowałem odcinka specjalnego rajdu Paryż-Dakar tylko chciałem sprawdzić jak dotrzeć z Fleet Street na Oxford Street.

Niezbędne dodatki

Nie okleiłem Samsunga specjalną folią ale opakowałem w dopasowany futerał Krusell. Polecam go każdemu właścicielowi Galaxy Tab. Przestrzegam jednak przed zbytniemu zaufaniu zdjęciom reklamującym jego elastyczność. Futerał świetnie podtrzymuje Galaxy Tab w pozycji lekko pochylonej, ale alternatywne pozycjonowanie tabletu w pozycji prawie pionowej skończy się lądowaniem na podłodze.

Pakując się przed lotem do Warszawy zdałem sobie sprawę z tego, że netbooka używałem tylko do pracy wieczorem w pokoju hotelowym; że nie wyjąłem z plecaka ani razu przez cztery dni kalendarza, bo wszystkie dane miałem on-line i zarządzałem nimi za pomocą Galaxy Tab. Z wyłączonym GPS-em i Wi-Fi Galaxy Tab wytrzymał bez problemu przez cały dzień chodzenia po biurach i urzędach.

Tab jako telefon?

Samsung reklamuje Galaxy Tab jako tablet z funkcją dzwonienia. Tak, jest to bardzo duży telefon, ale odradzam korzystanie z niego w ten sposób. Zawsze znajdzie się jakiś palant, który będzie chciał się “dodzwonić do nas na tablet bo telefonu nie odbieramy.” To przeszkadza w pracy no i wyglądamy wtedy jak idiota z luksferem przy głowie

Natomiast polecam zestaw prosty telefon komórkowy (w moim przypadku Nokia C3) oraz Galaxy Tab. To jest prawdziwe biuro mobilne.

Czasy się zmieniają

Kiedy w 1994 roku wyjąłem w jednej z kawiarni w pobliżu Oxford Street w Londynie notatnik elektroniczny Psion 3a usłyszałem wyraźnie skierowane pod moim adresem “bloody show-offs”. Teraz popijając gorącą czekoladę w Apostrophe i sprawdzając pocztę byłem otoczony ludźmi, którzy robili to samo na swoich iPhonach. W lokalu był tylko jeden pan z gazetą. Na oko miał ponad 60 lat…

Microsoft ma problem

Wracając do Microsoftu i jego lęków o rynek enterprise trzeba powiedzieć, że to tablety z Androidem są prawdziwym zagrożeniem dla Microsoftu a nie Apple z jego “sztalugowym tabletem”. Integracja z serwerowniami Google jest tak prosta i tak trudna do zastąpienia, że Microsoftowi będzie niezwykle trudno walczyć z Google.

Galaxy Tab po prostu działa, nie potrzebuje netbooka jako backupu i można na nim polegać. To zapowiedź tego jak będziemy pracować i komunikować się już niedługo. Nie, nie zapowiedź–to teraźniejszość, w której uczestniczy już coraz więcej ludzi.

Android z usługami Google na takim urządzeniu jak Samsung Galaxy Tab naprawdę pokazuje, że potrafi zastąpić Windowsa w pracy.

Urządzenia te są jeszcze zbyt drogie, ale za rok-dwa, nie będziemy już się zastanawiać nad ich zakupem. Microsoft ma problem i nie jest to iPad.

Podziękowania

Na koniec chciałbym podziękować pielęgniarkom i lekarzom z Luton and Dunstable Hospital za udzieloną mi pomoc.