oszukiwanie w benchmarkach
107

Oneplus nie jest już pogromcą flagowców, on jest flagowcem i mam na to dowód

Marka Oneplus zadebiutowała w 2014 roku niosąc na sztandarach hasło "pogromca flagowców". Chiński producent obiecywał dostarczyć najlepszą możliwą specyfikację w bardzo atrakcyjnej cenie i faktycznie mu się to udało. Oneplus One był w swoim czasie o połowę tańszy od Samsunga Galaxy S5, z którym konkurował. Z czasem jednak sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Krótka lekcja historii Oneplus

Zdaję sobie sprawę z tego, że Oneplus nie jest już pogromcą flagowców od kilku lat, bo systematycznie co generację podnosi swoje ceny, a w tym roku z modelem Oneplus 7 Pro mamy w zasadzie kulminację. Warto jednak przypomnieć sobie od czego to wszystko się zaczęło. Od zawsze byłem fanem czystego Androida, w swoich pierwszych smartfonach zazwyczaj wgrywałem Cyanogenmoda, później miałem Nexsusa 4, którego do dzisiaj miło wspominam. Dlatego naturalnym wyborem było skierowanie swojej uwagi na Oneplus One, który na początku współpracował właśnie z zespołem Cyanogenmod, i który obiecywał świetną specyfikację w jeszcze lepszej cenie.

Oneplus One opakowanie

I tak faktycznie było, One zadebiutował w kwietniu i w zasadzie niczym nie ustępował Galaxy S5. Największym problemem było otrzymanie „zaproszenia” do kupna, bo początkowo dostępność była mocno limitowana. Udało mi się to mniej więcej 2 miesiące po starcie sprzedaży co było całkiem niezłym wynikiem. Cena? Niespełna 300 euro i to za wersję z 3 GB RAM i 64 GB pamięci, czyli w tamtym czasie nieco ponad 1300 PLN. Samsung Galaxy S5 po swoje premierze był wyceniony na 2999 PLN za model z 2 GB RAM i 16 GB pamięci. Oba dysponowały Snapdragonem 801, więc wydajnościowo była to najwyższa półka. Oneplus sprzedawał One w zasadzie po kosztach produkcji i to się chyba opłaciło, bo model ten cieszył się dużą popularnością.

Oneplus One, 3, 6 - porównanie ceny

Prawie dokładnie 2 lata później kupiłem Oneplus 3, który wtedy w wersji z 6 GB RAM i 64 GB pamięci kosztował 1799 PLN. Zadebiutował w tym samym roku co Samsung Galaxy S7, który kosztował na premierze około 3300 PLN i ponownie oferował tylko 4 GB RAM i 32 GB pamięci na dane. Różnica już trochę mniejsza, ale nadal OP3 był bez dwóch zdań bardziej atrakcyjny. W zasadzie jedyną istotną przewagą S7 nad OP3 była odporność na wodę i zabrudzenia dzięki certyfikatowi IP68 oraz aparat, który w Oneplusach nigdy nie należał do czołówki w danej generacji. Z drugiej strony mieliśmy szybsze ładowanie (Dash Charge 20W), ekran AMOLED i Snapdragona 820. Korzystam z tego telefonu do dzisiaj i można powiedzieć, że starzeje się bardzo godnie ;-)

Mamy rok 2018, na rynku pojawia się Oneplus 6, który konkuruje z Galaxy S9. Cenowo nadal wypada całkiem nieźle, bo kosztuje około 2450 PLN, podczas gdy za S9 w dniu premiery trzeba było zapłacić 3600 PLN. Faktem jednak jest, że Samsung z upływem czasu tanieje, a Oneplus trzyma swoją cenę praktycznie przez cały okres dostępności, do czasu aż pojawi się nowszy model. Progres w cenie jest jednak wyraźnie widoczny, ale na szczęście nadal idzie za tym świetna specyfikacja, która ponownie odstaje tylko w kwestii aparatu.

Oneplus 7 Pro to już prawdziwy flagowiec

I tak dochodzimy do czasów teraźniejszych, kiedy to debiutuje nie jeden, a dwa nowe telefony od Oneplus. To też jest znamienne, bo do tej pory firma prezentowała tylko jeden telefon na daną generację (nie licząc krótkiej przygody z Oneplus X). OP7 to w zasadzie taki OP6TT, zmiany są kosmetyczne, mamy ten sam ekran, te same rozmiary, a poprawiono tylko nieco aparat, zamontowano większy i co za tym idzie szybszy czytnik linii papilarnych pod ekranem i zmieniony Snapdragona 845 na 855. To wszystko w niemal identycznej cenie – 2450 PLN.

Dopiero Oneplus 7 Pro to prawdziwie nowy model, który pozbywa się notcha, oferuje ogromny ekran z odświeżaniem 90 Hz, szybkie ładowanie 30W i zestaw 3 aparatów z zoomem oraz obiektywem szerokokątnym. Aparaty to akurat chyba najsłabszy element tego modelu, ale firma postanowiła nie odstawać w tej kwestii od konkurencji w postaci Samsunga i Huawei. Reszta specyfikacji miejscami nawet wyprzedza swoich bezpośrednich konkurentów. Niestety znalazło to też odbicie w cenie.

Oneplus 7 Pro można co prawda kupić już za około 3100 PLN, ale w wersji 6/128 GB, za 8/256 GB trzeba zapłacić minimum 3300 PLN i szczerze moim zdaniem warto dopłacić. To jednak spora kwota, mając w pamięci ile kosztował Oneplus One. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że teraz za Galaxy S10 trzeba zapłacić około 3900 PLN, to wzrost ceny „pogromcy flagowców” w stosunku do pierwszej generacji jest blisko trzykrotny. I to właśnie to chyba najbardziej boli mnie jako fana marki. Kupno smartfona za ponad 3000 PLN to już mało racjonalny wydatek. Tym bardziej, że pierwsze recenzje zwiastują pewne problemy. Dodatkowe aparaty nie są najwyższy lotów, bateria wystarcza tylko na około 4h SOT (Screen On Time) w związku z odświeżaniem 90 Hz, a do tego jest on zauważalnie większy i cięższy niż konkurencja.

Oneplus 3, którego obecnie używam będzie miał niedługo 3 lata, co jak na smartfona jest już dosyć poważnym wiekiem. Jednak tak jak wcześniej nie miałem wątpliwości, że chce kolejny telefon od Oneplus, tak tym razem mam wątpliwości. Gdyby cena była bardziej atrakcyjna, pewnie i one by szybko zniknęły, a tak nie jestem już przekonany, czy OP7 Pro będzie faktycznie tak dobrze się sprzedawał na tle smartfonów Huawei i Samsunga. Swoje wątpliwości będzie miała tym razem pewnie jeszcze większa grupa zainteresowanych.