43

Macie czasem tak, że chcecie przerwać oglądanie serialu w połowie?

To już nie te czasy kiedy siedziało się z wypiekami na twarzy przed telewizorem i czekało na emisję ulubionego serialu. Dziś wiele podzielonych na odcinki produkcji można od razu obejrzeć w całości. I to nie zawsze wpływa pozytywnie na odbiór produkcji.

Do oglądania seriali powróciłem dopiero kiedy spopularyzowały się usługi streamingowe. Nie pytam i nie pytałem skąd kilka lat temu ludzie brali zagraniczne seriale i pozwólcie, że ten temat przemilczę. Oczywiście za dzieciaka miałem swoje ulubione serie, na których nowe odcinki czekałem właśnie z wypiekami na twarzy i trafiał mnie szlag kiedy z jakiegoś powodustacja odwoływała emisję. A to studio sportowe, a to studio wyborcze. A i zdarzało się, że bez żadnej informacji telewizja przerywała nadawanie, bo na przykład nie miała licencji na kolejny sezon. Nikt wtedy nie informował widzów o takich rzeczach, trzeba się było całkowicie podporządkować ramówce.

Dziś oczywiście część seriali w usługach streamingowych wciąż publikowana jest w tak zwanym starym stylu – czyli na przykład co tydzień, ale jednak Netflix nauczył nas, że można puścić cały sezon od razu i oglądać go bez czekania. Dodatkowo oczywiście bazy usług cały czas się rozrastają, zmieniają i starsze seriale można obejrzeć od razu w całości, również ze wszystkimi wypuszczonymi dotychczas sezonami. A to oznacza, że bez kombinowania czy zamawiania płyt wystarczy po prostu uruchomić usługę i obejrzeć materiał. Tak, jak ja robię to teraz na przykład z Domem z Papieru, który jakoś mnie wcześniej ominął. I wiecie co? Już kilka razy miałem ochotę odpuścić.

Nierówny serial prawie tak samo wkurzający, jak ten zły. A może nawet bardziej

Kiedy jakiś serial jest słaby, można spokojnie dowiedzieć się o tym już po pierwszym, no może po dwóch odcinkach. Moim zdaniem jeśli nie zaskoczyło od razu, nie ma co się zmuszać i liczyć na to, że może za kilkanaście godzin będzie lepiej. Jeśli twórcy nie potrafią zainteresować mnie swoją opowieścią już na starcie, odpuszczam od razu i przechodzę do kolejnego serialu. Porzucam na początku nawet jeśli znajomi namawiali do seansu.

Niestety dużo trudniej jest szanować swój własny czas kiedy serial jest nierówny. Miałem tak wielokrotnie, mam i teraz przy okazji oglądania Domu z Papieru. Pierwszych kilka odcinków było świetnych, intrygujących. Kilka z pierwszego sezonu to nieciekawe dłużyzny. Potem znowu lepiej. To samo w drugim sezonie – bywają odcinki bardzo dobre i nudne. Jestem więc dokładnie w połowie drugiego sezonu, przede mną drugie tyle i już któryś dzień zastanawiam się czy to jest moment, aby dać kolejną szansę przestać oglądać i zabrać się za coś innego.

Z jednej strony mam więc do wyboru – zaoszczędzić kilkanaście godzin wynikające z seansu dalszej części, ale jednocześnie zmarnowałem już kilkanaście godzin oglądając półtora sezonu. Bo niby w ogólnym rozrachunku bawiłem się dobrze, ale jednak nie poznam finału opowieści skupiającej się wokół głównego wątku. I tak źle, i tak niedobrze.

Nierówne seriale dotyczą oczywiście produkcji z różnych krajów, nie ma też większego znaczenia budżet czy rozmach. Jestem świeżo po seansie Gry o Tron i też niektóre sezony czy odcinki były lepsze i ciekawsze, inne gorsze i nudniejsze. W zasadzie dużo łatwiej jest wskazać nierówne seriale niż takie, które trzymały poziom od samego początku do samego końca. Jednym z takich obrazów jest według mnie Breaking Bad, choć chętnie poznam też Wasze opinie.

Żyjemy w czasach, w których dostęp do serialu jest łatwy, przyjemny i moim zdaniem niedrogi. To też nas trochę rozpieszcza – kiedyś było w tej telewizji ile tych seriali? Raptem kilka, nie zawsze też wszystkim pasowała godzina emisji. Dziś po prostu wybieramy, włączamy – nie podoba się, to idziemy do innej zakładki na Netflix czy HBO Go. Proste i dużo łatwiej na szybko “przelecieć” pierwszy odcinek by przekonać się czy warto niż kiedyś.

A Wy co robicie w sytuacjach, w których poziom oglądanego przez Was serialu spada. Ciągniecie go do końca, czy odpuszczacie na przykład w połowie?