11

Oglądaj co chcesz, płać za to co oglądasz – przyszłość telewizji

Liczba kanałów, które możesz ściągać w ramach jednego z trzech multiplexów jest dla Ciebie niewystarczająca? Chciałbyś raz na jakiś czas rozerwać się przy serialach HBO, albo dokumentach National Geographic? Ależ oczywiście, ale tych kanałów nie możesz nabyć oddzielnie, a tylko w pakiecie zaraz z innymi, które będą Ci tylko zagracały miejsca na liście. Niestety, płacisz […]

Liczba kanałów, które możesz ściągać w ramach jednego z trzech multiplexów jest dla Ciebie niewystarczająca? Chciałbyś raz na jakiś czas rozerwać się przy serialach HBO, albo dokumentach National Geographic? Ależ oczywiście, ale tych kanałów nie możesz nabyć oddzielnie, a tylko w pakiecie zaraz z innymi, które będą Ci tylko zagracały miejsca na liście. Niestety, płacisz za wszystko.

Nie wydaje się Wam, że jest to nieco niesprawiedliwe? Niby przy podpisywaniu umowy zgadzamy się, że w ramach konkretnego pakietu dostajemy od groma kanałów, o wymyślnych nazwach, nawet gdy potrzebujemy tylko jednego, albo dwóch spośród nich. Jednak klient powinien mieć prawo wyboru, samodzielnego dobierania programów, które najbardziej odpowiadają jego potrzebom.

Dokładnie do takiego samego wniosku doszedł Kanadyjski Minister Przemysłu, który powiedział agencji Reuters:

Nie uważamy, aby płacenie przez Kanadyjczyków za kanały, których nie oglądają, było właściwe. Chcemy rozdzielić pakiety telewizyjne i pozwolić ludziom wybierać programy telewizyjne i tylko za nie płacić.

No wreszcie! Ktoś poszedł po rozum do głowy, aby zrobić coś na rękę konsumentom. Od razu jednak w mojej głowie pojawiła się myśl, że przecież właściciele stacji nie są raczej w ciemię bici i kiedy pozbawi się ich możliwość „spijania miodu” z popularności konkurentów (pomijam wpływy z reklam uzależnione od oglądalności), to ich działaniem obronnym będzie podwyższenie cen wykupu tego jednego, konkretnego kanału.

Co z tego, że będę miał możliwość nabycia AXN, czy innego Discovery skoro ich cena będzie stanowiła, powiedzmy 1/3 ceny pakietu?

To jednak najczarniejszy scenariusz, który mimo wszystko jest dość prawdopodobny. Jego pierwszym testem będzie właśnie kanadyjski rynek, który jest zdecydowanie mniejszy od swojego południowego sąsiada, weryfikującego przeważnie wszystkie trendy. Pierwsze kanadyjskie stacje zaczęły już działać w ten sposób nazywając go „a la carte”, czyli po prostu wyborem z szerokiego grona propozycji.

Konsumenci za Oceanem nie są jednak zdani tylko i wyłącznie na łaskę telewizji, gdyż w przeciwieństwie do nas, mają tam dostęp do bijących rekordy popularności usług takich jak Netflix czy Aereo. A kiedy takie pomysły trafią na nasz grunt? Stawiam, że pierwsze będzie YouTube z ofertę płatnych kanałów z profesjonalną, godzinną ramówką.

Foto