Cicho i szybko. Beyond: Dwie Dusze w wersji na PlayStation 4 Sony zapowiedziało bez wielkiej pompy, by po chwil wypuścić grę na rynek. Remaster dwa lata po premierze oryginału? Oj coś czuję, że już przy tworzeniu gry myślano o jej wersji na nową generację konsol. Za każdym razem, gdy włączam przystosowaną do PlayStation 4 grę […]

Cicho i szybko. Beyond: Dwie Dusze w wersji na PlayStation 4 Sony zapowiedziało bez wielkiej pompy, by po chwil wypuścić grę na rynek. Remaster dwa lata po premierze oryginału? Oj coś czuję, że już przy tworzeniu gry myślano o jej wersji na nową generację konsol.

Za każdym razem, gdy włączam przystosowaną do PlayStation 4 grę z PlayStation 3 zastanawiam się nad sensem wydawania zremasterowanych wersji gier. No bo jeśli ktoś posiada lub chociaż zaliczył oryginał, niewiele w owym remasterze znajdzie. Standardowa wyższa rozdzielczość i więcej klatek animacji nie usprawiedliwia ponownego zakupu, choć sam kilkukrotnie takich dokonałem. Wspomnę chociażby The Last of Us, Tomb Raiderze, czy Grand Theft Auto V. Zakupów oczywiście nie żałuję, choć gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, że dałem się zrobić w bambuko i dwa razy zapłaciłem za ten sam produkt.

Swego czasu Sony powiedziało jednak, że wielu użytkowników PlayStation 4 nie miało nigdy wcześniej japońskiej konsoli – dlatego teraz konsekwentnie wypuszczane są odświeżone wersje niegdysiejszych hitów, mimo tego, że PS4 żartobliwie i złośliwie nazywana jest RemasterStation. Postawcie się jednak w sytuacji osoby, dla której to pierwsza przygoda z PlayStation – może po prostu iść do sklepu i kupić przystosowane do swojej konsoli wersje świetnych gier. Dlatego za każdym razem zastanawiam się, czy wystawianie oceny ma tu sens. Ale wiem, że wiele osób od razu na nie patrzy i to właśnie cyferka na końcu tekstu decyduje o tym, czy gra trafi na półkę – prawdziwą lub wirtualną.

Beyond: Dwie Dusze

Wyimaginowany przyjaciel

Mówi się, że każde dziecko prędzej czy później tworzy w głowie nieistniejącego przyjaciela. W pewnym sensie dotyczy to również Jodie Holmes bohaterki Beyond: Dwie Dusze. Sęk w tym, że ów wyimaginowany przyjaciel (Aiden) istnieje naprawdę i jest duchem posiadającym moc wpływania na otaczający Jodie świat. Na tyle potężną, że dziewczyna prawie całe swoje życie spędziła pod opieką rządu, który ową moc chce wykorzystać do swoich celów. Ucierpiała na tym oczywiście osobowość Jodie, o czym będziemy się przekonywać uczestnicząc w wydarzeniach z jej życia – tylko się nie pogubcie, bo nie są one przedstawione chronologicznie. W przypadku Heavy Rain, David Cage nieśmiało sięgał do świata paranormalnych aktywności znanych chociażby z Archiwum X. Teraz nie mam już wątpliwości – ten wątek jest w Beyond: Dwie Dusze kluczowy i to właśnie on sprawia, że gra potrafi raz na jakiś czas wywołać na plecach ciarki.

Beyond: Dwie Dusze

Festiwal QTE?

Quick Time Events, czyli po naszemu wciskanie przycisków na padzie w odpowiednim momencie to specyficzny sposób rozgrywki, który upodobał sobie David Cage, twórca Beyond. Podobne podejście do rozgrywki mieliśmy w świetnym Heavy Rain, które okazuje się jednak grą od Dwóch Dusz lepszą – choć nie chodzi oczywiście wyłącznie o schemat sterowania. Podoba mi się przełączanie na Aidena (trójkąt), dzięki czemu możemy patrzeć na świat jego oczami, jak również latać, przejmować kontrolę nad niektórymi postaciami, dusić je czy rzucać przedmiotami. Dużo tu jednak oglądania opowiadanej historii, czasem bez, czasem z możliwością wpływania na nią właśnie przy pomocy sekwencji QTE. Jedni nazwą to samograjem, inni ciekawie poprowadzoną rozgrywką, starającą się opowiedzieć pewną historię – nawet jeśli nie mieliście styczności z tego typu grami, polecam choć raz spróbować, może właśnie takie podejście do rozgrywki przypadnie Wam do gustu.

Beyond: Dwie Dusze

Szczególnie, że w Beyond: Dwie Dusze, wszystko jest przemyślane, opowiadania układają się w jedną całość, budując zarówno napięcie, jak i więź z główną bohaterką. David Cage od lat podkreśla żę w swoich grach stawia na emocje i dobrze widać to w Dwóch Duszach. Szkoda tylko, że nie dano graczowi możliwości podjęcia jakichś naprawdę ciężkich decyzji – dzięki temu gra zostałaby w pamięci zdecydowanie dłużej. Beyond nie podejmuje jakichś bardzo głębokich tematów, nie zmusza do refleksji – raczej opowiada historię, którą po prostu przyjemnie (i z zaciekawieniem) się ogląda. Tylko tyle i aż tyle.

Beyond: Dwie Dusze

Co nowego?

Przeznaczone na PlayStation 4 Beyond: Dwie Dusze nie jest remasterem, który zapisze się złotymi literami na kartach historii. Przeskok jakościowy nie jest aż tak widoczny, choć oczywiście przejście z 720p na 1080p cieszy. Jeszcze bardziej cieszy natomiast ograniczenie rwących krawędzi, co dokuczało w wersji na Playstation 3. Beyond na PlayStation 4 trzyma też stałe 30 klatek animacji na sekundę, co nie było tak oczywiste w oryginale. Dostrzeżecie to szczególnie przy sekwencjach QTE, gdzie problemy z animacją nie będą już wpływać na komfort rozgrywki. Pojawiają się też zagadki logiczne, choć będę szczery – nie są one porywające. Możemy również przeżyć całą historię w sposób chronologiczny, co docenią osoby, którym nie spodoba się przeskakiwanie między różnymi etapami życia Jodie. Podobnie jak w Until Dawn, będziemy mieli również możliwość podejrzenia, jakich wyborów dokonali inni gracze. Niby drobiazg, a jednak w jakiś sposób daje do zrozumienia, że jesteśmy w nowej generacji i społeczność graczy ma tu wreszcie znaczenie.

Beyond: Dwie Dusze

Beyond wyglądało bardzo dobrze juz w przypadku wersji na PlayStation 3, teraz jest tylko lepiej. Podoba mi się przywiązanie do szczegółów, śliczne twarze postaci, klimatyczne, często pieczołowicie wykonane miejscówki i oprawa muzyczna. Fajnie, że gra jest w pełni spolonizowana – usłyszycie tu Małgorzatę Sochę i Roberta Więckiewicza. Oczywiście nie udało im się oddać granych postaci tak dobrze jak oryginalnym aktorom, ale naprawdę dobrze się tego słucha.

Beyond: Dwie Dusze

Werdykt

Jestem pewien, że jednym z pierwszych komentarzy będzie „haha, remaster i tylko 30 klatek”. Pewnie, 60 prawie zawsze jest fajniejsze, ale w przypadku Beyond: Dwie Dusze nie chciałbym tego widzieć. Tu liczy się filmowość, a to uczucie potęguje właśnie ograniczenie się do 30 klatek. Podoba mi się, że odświeżona wersja niweluje większość problemów technicznych oryginału, sprawiając przy tym, że gra wygląda jeszcze lepiej. To wciąż fajna, choć nie idealna historia, którą warto poznać. Nie jest to tak dobry remaster, jak The Last of Us, nie jest to też tak dobra gra, jak TLoU. Zastanawia mnie natomiast, dlaczego akurat Dwie Dusze, a nie lepsze moim zdaniem Heavy Rain. Ale biorąc pod uwagę, że wokół odświeżonego Beyond nie zrobiono wielkiej kampanii reklamowej, zapowiedziano ją cicho, a następnie wypuszczono, nie zdziwię się, jeśli niedługo zagramy w przystosowaną do PS4 poprzednia grę Caige’a. A tymczasem zainteresujcie się Beyond. Ta gra powinna tak wyglądać i tak działać od początku – fajna przygoda na około 11 godzin. I kolejny przykład na to, jak zaciera się granica między grą, a filmem.

Kup Beyond: Dwie Dusze razem z Heavy Rain w Avans.pl. Kliknij!