Moje przemyślenia

Odpowiedzialność...

GM
Grzegorz Marczak
96

Biorę pełną za to, co pojawia się w domenie antyweb.pl. Za każdy wpis, zarówno gościnny, jak również redakcji. Jeśli zapraszam kogoś do felietonu, to jestem pewien jego poziomu oraz jakości tekstu. Jeśli natomiast wpis czy tekst jest nietrafiony, czy też są w nim merytoryczne błędy, to biorę za nie...

Biorę pełną za to, co pojawia się w domenie antyweb.pl. Za każdy wpis, zarówno gościnny, jak również redakcji. Jeśli zapraszam kogoś do felietonu, to jestem pewien jego poziomu oraz jakości tekstu. Jeśli natomiast wpis czy tekst jest nietrafiony, czy też są w nim merytoryczne błędy, to biorę za nie odpowiedzialność i jak to się mówi "przyjmuję na klatę" krytykę, tak jakbym sam to napisał. Tak według mnie jest uczciwie w stosunku do piszących gości i czytelników. Nie ma wymówek.

Piszę o tym w kontekście tego wpisu. Tekst od którego się zaczęło nie jest merytoryczny, są tam insynuacje i po prostu nie prawda. I kiedy widzę to w domenie spiderweb.pl bez wyróżnika bez jasnego sformułowania, że redakcja nie ponosi odpowiedzialności itp, to jest to dla mnie uwiarygadnianie takich wypocin przez prowadzących serwis. Co ciekawe sam autor wpisu od którego się zaczęło publikuje go dodatkowo u siebie na blogu - wykorzystał więc tylko Spidersweb do uzyskania rozgłosu.

Cytat: Tekst Arnolda Buzdygana nie jest firmowany ani moją osobą, ani marką Spider’s Web

Pal licho jednak to, co ja uważam i wiem, są jeszcze czytelnicy i zwykli internauci, którzy zobaczą ten tekst w serwisie Przemka. Uznają to za wiarygodną informacje popartą przez Spidersweb. Jest też Google, które ładnie zindeksuje - są wreszcie hejtrzy, którzy czytając, że można przywalić Marczakowi czy Kominkowi skorzystają z okazji. Odsłony i lajki polecą jak nigdy dotąd, bo nic tak dobrze się nie sprzedaje, jak afera.

Wpuszczając na swoje łamy (w taki czy inny sposób) takiego czy innego "autora" trzeba mieć tego świadomość, a w przypadku takiego medium, jak blog czy blogoportal, trzeba też liczyć się z konsekwencjami. Oczywiście można się od tej odpowiedzialności odciąć pięknym regulaminem i jego zapisami.

Moja filozofia jeśli chodzi o odpowiedzialność jest jednak inna. Nawet jeśli w przyszłości pojawi się opcja publikacji gościnniej na Antyweb, to będzie to pod nadzorem redakcji, jeśli chodzi o autorów i poziom jaki prezentują. Dzięki temu będę miał większą kontrolę nad tym, co ludzie widzą pod nazwą antyweb.pl, a jeśli będą krytykować, to przynajmniej będę wiedział za co.

Jeśli każdy zaopiekuje się swoim podwórkiem w internecie to naprawdę będzie to z korzyścią dla wszystkich. Długofalowo bowiem jakość i poziom wypowiedzi będą ważniejsze niż liczba lajków czy odsłon. W końcu dojdziemy do tego momentu, w którym wszyscy zaczną to doceniać (choć może jestem za dużym idealistą).

Ps. Przepraszam, że zanudzam was takimi rzeczami. Traktuję jednak Antyweb nadal, jak miejsce gdzie piszę o tym, co mnie męczy i nurtuje. I chyba tak zostanie na zawsze. Za chwilę wracamy do regularnego programu:).

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

antywebSpider's Web