Motoryzacja

Od 2018 roku nowa funkcja w samochodach. Ceny wzrosną, ale pomysł dobry

MS
Maciej Sikorski
22

Unia Europejska majstruje przy samochodach - nie po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni. Tym razem chodzi o system eCall, który za kilka lat ma być standardem na europejskich drogach. Zadbają o to urzędnicy, którzy po prostu zmuszą producentów pojazdów do zmian. Jest się o co złościć? Niekoniec...

Unia Europejska majstruje przy samochodach - nie po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni. Tym razem chodzi o system eCall, który za kilka lat ma być standardem na europejskich drogach. Zadbają o to urzędnicy, którzy po prostu zmuszą producentów pojazdów do zmian. Jest się o co złościć? Niekoniecznie - nowe rozwiązanie może ratować życie.

Prace nad tym projektem nie zaczęły się w poprzednim miesiącu czy kwartale - mają dłuższą historię i zaliczono już opóźnienie. W końcu jednak odpowiedniej komisji Parlamentu Europejskiego udało się domknąć temat i teraz potrzebne jest już "tylko" zielone światło uzyskane podczas głosowania PE. Europosłowie prawdopodobnie powiedzą tak i sprawa stanie się jasna: od marca 2018 roku w nowych samochodach będą montowane urządzenia powiadamiające o wypadkach.

System eCall, bo to o nim mowa ma się automatycznie łączyć z numerem alarmowym 112, gdy samochód ulegnie wypadkowi. Osoby przebywające w samochodzie mogą być nieprzytomne, uwięzione w pojeździe lub bardzo ciężko ranne i same nie wezwą pomocy. Możliwe też, że do zdarzenia dojdzie na odludziu albo późną porą, kiedy natężenie ruchu jest mniejsze i w takich przypadkach trudno o osoby trzecie, które mogłyby wezwać pomoc. Właśnie po to zastosowany zostanie system eCall.

Odpowiednie służby dotrą do pojazdu biorącego udział w wypadku na podstawie zebranych i przekazanych przez niego informacji dotyczących lokalizacji. Wykorzystany zostanie system nawigacji satelitarnej Galileo (będący w budowie europejski odpowiednik GPS i GLONASS) wspierany przez inny europejski system: EGNOS (European Geostationary Navigation Overlay Service). Tu może się pojawić problem, nie zabraknie głosów, że na siłę promowany będzie system, który nie jest sprawdzony i nie wiadomo, czy będzie w pełni gotowy w roku 2018. Pozostawiono tu jednak pewną furtkę: producenci nowych dodatków do samochodów będą mogli skorzystać chociażby z GPS.

Czy oparcie rozwiązania o Galileo to jedyny problem? Nie. Zastanawia mnie jeszcze wątek przygotowania odpowiedniej infrastruktury - odpowiedzialne będą za to wszystkie kraje UE i gdy pomyślę, że do jesieni 2017 roku nasz kraj ma sprostać temu wyzwaniu, to dochodzę do wniosku, że może być z tym kłopot. Jeżeli mogą się pojawić opóźnienia we wdrażaniu nowych rozwiązań, to pewnie się pojawią. Czasu wbrew pozorom nie zostało dużo, a przedsięwzięcie do małych chyba nie będzie należało.

Koszt nowego systemu (urządzenia montowanego w samochodzie) ma wynieść około 100 euro. Producenci pewnie wrzucą to w cenę samochodu. Niektórych kierowców zdenerwuje taki przymusowy płatny dodatek. Podobnie jak sama wizja "szpiega" wciskanego na siłę do ich pojazdu. Należy mieć jednak na uwadze, że z nawigacji satelitarnej i tak korzystamy na szeroką skalę, a eCall może ratować życie. Nawigacja w telefonie raczej nie powiadomi o wypadku, ten system prawdopodobnie tak. I cały proces przyspieszy, bo to rozwiązanie automatyczne. Efekt? Oszczędzane są dodatkowe minuty, które w razie poważnego wypadku mogą decydować o życiu osób znajdujących się w pojeździe.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Unia EuropejskaGalileo