Spotify, po cichu, zaktualizowało swoją desktopową aplikację. Jakiś czas temu w aplikacji pojawił się m. in. łatwiejszy dostęp do tekstów piosenek, ale tym razem zyskaliśmy delikatnie odświeżony wygląd i funkcję, z której bez wątpienia będę nagminnie korzystał. Po ponownym uruchomieniu Spotify spotkała mnie (i zapewnie nie tylko mnie) spora niespodzianka. Bez żadnych zapowiedzi Spotify postanowiło […]

Spotify, po cichu, zaktualizowało swoją desktopową aplikację. Jakiś czas temu w aplikacji pojawił się m. in. łatwiejszy dostęp do tekstów piosenek, ale tym razem zyskaliśmy delikatnie odświeżony wygląd i funkcję, z której bez wątpienia będę nagminnie korzystał.

Po ponownym uruchomieniu Spotify spotkała mnie (i zapewnie nie tylko mnie) spora niespodzianka. Bez żadnych zapowiedzi Spotify postanowiło dokonać kilku zmian w wyglądzie aplikacji. To, co od razu rzuca się w oczy to zwiększenie wolnych przestrzeni w górnej i dolnej części aplikaji. Dzięki temu, u dołu zwiększyły się rozmiary przycisków sterujących i niektórzy mogą uznać to za dobrą zmianę, ponieważ stały się nieco łatwiej dostępne. Niestety, pasek postępu odtwarzania znajduje się teraz na tyle ponad krawędzią okna, że przemieszczenie kursora do samego dołu nie pozwoli na błyskawiczną zmianę

nowespoti

Zupełnie jednak nie rozumiem, dlaczego aż tyle niezagospodarowanej przestrzeni zostało na górnym pasku. Czyżby Spotify chciało przygotować aplikację do pracy w Windows 10? Czujne oko wychwyci także delikatną, niezauważalną wręcz zmianę barwy przycisku zamykania okna. Oprócz tego, odświeżone zostały inne elementy, na przykład lewy panel, który nie zawiera już skrótu do sklepu z aplikacjami oraz samych aplikacji. Przeniesiony został także przycisk odpowiedzialny za tworzenie playlist – teraz znajduje się zaraz nad okładką odtwarzanego utworu. Do wiadomości dostęp możliwy jest przez ikonę w prawym górnym rogu (zupełnie taka sama jak w aplikacjach mobilnych). Można powiedzieć, że Spotify wzięło się za wiosenne porządki, dzięki czemu aplikacja stała się przejrzysta i łatwiejsza w obsłudze. Na ekranach z mniejszą rozdzielczością wyświetlane będzie jednak mniej treści, więc nie wszystkim wprowadzone zmiany się spodobają.

spotifycompar
Po lewej poprzednia wersja aplikacji, po prawej zaktualizowana

Nowość, na którą czekałem od kilku tygodni, także zawitała do aplikacji w ostatniej aktualizacji. A mowa jest o funkcji zdalnego sterowania odtwarzaniem, która pojawiła się w wydaniach mobilnych jakiś czas temu. Bardzo lubię słuchać radia (tego ze Spotify) i swoich ulubionych playlist podczas pracy oraz innych zajęć domowych, ale a) nie przepadam za muzyką grającą zbyt blisko mnie b) komputer nie zawsze jest włączony. Drugą z kwestii rozwiązałem podłączając iPoda do sprzętu grającego w drugim rogu pokoju, lecz by zmienić lub nawet zatrzymać odtwarzany kawałek musiałem sięgać po smartfona albo wstawać od komputera. Nigdy więcej – teraz urządzenia mobilne mogą być na stałe podłączone do Waszych wież, mini wież, wzmacniaczy z kolumnami i innych zestawów, podczas gdy sterowanie odtwarzaniem będzie możliwe z poziomu komputera. Nareszcie.