64

O małe rzeczy chodzi – nowy sposób na reinstalację systemu w Makach

Tradycyjnie, po podaniu cen nowych komputerów Apple rozgorzała święta wojna o to, czy warto, czy nie warto, czy można za tę samą cenę kupić 20 razy mocniejszego PC czy nie można, czy Maki kupuje się tylko dla lansu, czy też może się przy okazji do czegoś nadają. Tego typu dyskusję można przenieść na dowolne pole, […]

Tradycyjnie, po podaniu cen nowych komputerów Apple rozgorzała święta wojna o to, czy warto, czy nie warto, czy można za tę samą cenę kupić 20 razy mocniejszego PC czy nie można, czy Maki kupuje się tylko dla lansu, czy też może się przy okazji do czegoś nadają. Tego typu dyskusję można przenieść na dowolne pole, czy to odzieżowe (dżinsy za 1000zł?!) czy motoryzacyjne (BMW za 250k?!?!), z jedną zasadniczą różnicą. Maki wcale nie są aż tak wiele droższe od konkurencji, a posiadają drobne zalety, których wagę docenia się dopiero w określonych sytuacjach.

Przykładem o którym chcę teraz napisać jest częściowo nowa funkcjonalność, która zastosowana została w ogłoszonych wczoraj modelach za sprawą Mac OS Liona, czyli Internet Recovery. W działaniu jest banalnie prosta. Zepsuł ci się dysk w komputerze? Kupiłeś nowy bez zainstalowanego OS Xa? Nie martw się, tylko podepnij komputer do sieci, a reszta zrobi się sama. Tak, nawet jeśli masz kompletnie pusty, WYZEROWANY dysk. Mac wie, że jest Makiem i mając dostęp do internetu (i ewentualnym wpisaniu hasła dostępu) pobierze odpowiedni dla siebie system (szczegóły tutaj). Rzecz jest o tyle istotna, że Apple zrezygnował w nowych modelach z napędów optycznych, a i Lion dostępny jest na razie wyłącznie z App Store. Niedługo będzie go można nabyć co prawda na pamięci USB za 69$, ale trzeba być wyjątkowo nieroztropnym użytkownikiem, aby płacić tyle za kompletnie zbędny dodatek.

Dlaczego aż tak poruszył mnie ten detal? Otóż już dwukrotnie, przy komputerach dwóch różnych producentów (Toshiba i bodajże Acer) zdarzyło mi się cierpieć z powodu braku możliwości reinstalacji systemu. W Toshibie zgubiłem płytkę instalacyjną, więc do widzenia – musiałem ją sprzedać ze starym systemem, bez kulturalnego wyczyszczenia wszystkiego do zera. Acer zaś to netbook i bez zbędnego mi w każdej innej sytuacji dodatku jakim jest zewnętrzny napęd nie mogłem przeprowadzić żadnej reinstalacji.

Tak wiem, zaraz z pewnością cała grupa bardziej zaawansowanych użytkowników mi napisze, że to banalne, że przecież DA SIĘ, a popełniając ten wpis robię z siebie ignoranta. Świetnie, może i się da. Ale jako końcowy klient, niekoniecznie obeznany z technologią, chciałbym aby to działało tak o, po prostu. Bez zbędnego szukania, komplikowania, dociekania, denerwowania się.

Te kilka dolców czy złotówek wpłaconych za Maka zwraca się w dłuższej perspektywie czasu. Jeśli nie w postaci wymiernych, szybszych efektów prac, to choćby zaoszczędzonego czasu na zbędnych czynnościach. Co z pewnością rozumieją posiadacze tych komputerów. I czego z pewnością nie rozumieją ci, którzy je bez zastanowienia hejtują. Pamiętajcie, że nie wszyscy spędzili studia na LAN Party, a niektórym BBSy kojarzą się bardziej z BBNem, niż czymkolwiek związanym z internetem.