43

O ile zwiększą się ceny urządzeń elektronicznych po wprowadzeniu opłaty reprograficznej?

Według ostatnich doniesień w sprawie wprowadzenia opłaty reprograficznej, nie obejmie ona smartfonów. Jednak rozszerzona ona zostanie na wiele innych urządzeń, których cena może wzrosnąć, a w zasadzie na pewno wzrośnie. Pytanie, o ile?

Pełna lista urządzeń, wraz z nowym podatkiem opłatą wyrażoną w procentach od ceny zakupu przedstawia się następująco:

Typ urządzenia lub czystego nośnika Wysokość opłaty w %
Zestaw urządzeń audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Radio z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Odtwarzacz audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Inne urządzenie audio lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Komputer stacjonarny 4
Komputer przenośny (w tym laptop, netbook, notebook), tablet i podobne urządzenia 4
Nagrywarka CD, DVD, BluRay i podobne urządzenia 4
Telewizor z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Dekoder telewizji cyfrowej z funkcją nagrywania 4
Odtwarzacz wideo lub audio-wideo z funkcją nagrywania lub odtwarzania nośników zewnętrznych 4
Komputerowy nośnik pamięci masowej (dysk twardy, SSD i podobne nośniki) 4
Przenośny elektroniczny nośnik pamięci (pendrive, karta pamięci i podobne nośniki) 4
Zapisywalna płyta optyczna (płyta CD, DVD, BluRay i podobne nośniki) 4
Zapisywalny cyfrowy nośnik pamięci wideo (kaseta, taśma i podobne nośniki) 4
Maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 0 do 1 kopii albo skanów na minutę 4
Maszyny skanujące albo kopiujące w ilości od 2 do 99 kopii albo skanów na minutę 4
Maszyny kopiujące albo skanujące w ilości od 100 kopii albo skanów na minutę 2
Czytniki książek elektronicznych e-book, plików PDF i podobne urządzenia 2
Cyfrowe aparaty fotograficzne z niewymienialnymi obiektywami 2
Papier kserograficzny 1

To lista urządzeń według projektu ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego autorstwa Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Bez wątpienia takie dodatkowe obciążenie producentów i dystrybutorów tych urządzeń pociągnie za sobą wzrost ich cen,

Jak duży to będzie poziom podwyżek? O to postanowiliśmy zapytać rzecznika prasowego x-kom.pl, Kamila Szwarbuła.

Grzegorz Ułan, Antyweb: Jaka była pierwsza reakcja w szeregach zespołu x-kom na wieść o rozszerzeniu listy urządzeń objętych opłatą reprograficzną?

Kamil Szwarbuła, x-kom: Temat opłaty reprograficznej jako takiej nie jest rzeczą nową, wiec trudno tu mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu. To co dziwi, wręcz bulwersuje, to szczegóły, dotyczące zwłaszcza wysokości opłat nałożonych na poszczególne urządzenia. Nikt przy projekcie ustawy nie zapytał o zdanie przedsiębiorców, producentów, czy dystrybucji. Związek Cyfrowej Polski również nic o tym nie wiedział.

Odnieśliśmy wrażenie, że ustawodawca obudził się w okolicach 2005 roku. To wtedy królowały przenośne empetrójki z nielegalnie kopiowaną muzyką czy divxy z pirackimi filmami, pożyczane od kolegów. W czasach YouTube’a, muzycznych serwisów streamingowych czy Netflixa, rozszerzenie opłaty reprograficznej o komputery wydaje się pomysłem pomylonym, a na pewno bardzo spóźnionym.

Ja nie znam nikogo, kto w 2021 roku korzysta jeszcze z dzieł kultury pochodzących z nielegalnych źródeł. Powiem więcej, nie jestem w stanie wymienić ani jednego miejsca, skąd można byłoby takie pliki ściągać. Po co?

Grzegorz Ułan: Rozmawialiście już o tym z producentami sprzętów, które sprzedajcie? Jaki jest ich punkt widzenia na tę kwestię?

Kamil Szwarbuła: W tym temacie jesteśmy zgodni. I zupełnie tak jak my, producenci uważają, że opłata reprograficzna będzie oznaczać podwyżkę cen. Ustawodawca chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że w branży RTV prowizje procentowo są jednocyfrowe. Jeżeli połowę tej sumy miałaby zjeść opłata reprograficzna, to ten biznes po prostu przestałby być opłacalny.

Grzegorz Ułan: Czy na podstawie tych rozmów czy własnej analizy potraficie już ocenić czy i jak duża część Waszego asortymentu zdrożeje?

Kamil Szwarbuła: Szacujemy, że w przypadku x-komu to będzie jakieś 70 procent asortymentu. Ze smartfonami 80 procent. Wiem, że na ten moment telefony nie są uwzględnione w projekcie ustawy, ale biorę na to poprawkę. Historia ostatnich lat pokazuje, że na etapie prac nad ustawami, przy kolejnych czytaniach, potrafiły pojawiać się zapisy, które wcześniej nie były poddawane konsultacjom społecznym.

Grzegorz Ułan: Jakie konkretnie to będą podwyżki? Dajmy na to, polecany przez Was na stronie Huawei MateBook D 16 kosztuje obecnie 3 999,00 zł, o ile zdrożeje po wprowadzeniu opłaty reprograficznej?

Kamil Szwarbuła: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Na ostateczną cenę produktu ma wpływ wiele czynników. Poza ceną producenta są to oczywiście wszelkie opłaty związane z transportem, podatkami i cłami, wahania kursów walut.

Gdybyśmy jednak zastosowali najprostszą matematykę, do ceny tego laptopa musielibyśmy prawdopodobnie doliczyć 4 procent. Wychodzi 4159 złotych.

Grzegorz Ułan: Skąd jednak ta pewność, że to zmieni ceny całego asortymentu? Przecież ceny kształtowane są przez producentów w zależności od popytu i specyfiki danego rynku. Może się okazać, że tak naprawdę ta opłata nic nie zmieni, nadal będziemy mogli wyszukiwać i korzystać z tańszych ofert u różnych dystrybutorów. Ten sam laptop na przykład obecnie dostępny jest w Media Markt za 3 499,00 zł. To chyba powinno zniwelować te różnice w cenach po podwyżce?

Kamil Szwarbuła: Oczywiście nie mam takiej pewności, trzeba byłoby o to zapytać samych producentów. Wiem natomiast, że sytuacja na rynku, a w szczególności ład podatkowy, nie pozostaje bez wpływu na ceny.

To nie jest tak, że jeżeli wartość krzemu czy miedzi pójdzie do góry, to producent komponentów komputerowych wspaniałomyślnie stwierdzi, że dla dobra klientów weźmie tę różnicę na siebie. Albo zapłaci większe podatki i wrzuci je w swoje koszty, żeby tylko klient był zadowolony. To tak nie zadziała.

Moim zdaniem wpłynie to po prostu na inne decyzje zakupowe klientów. Uważam, że Kowalska czy Nowak anno domini 2021 potrafią robić zakupy w internecie i – tak jak Pan redaktor – potrafi znaleźć najkorzystniejszą ofertę w sieci. Podejrzewam jednak, że już niedługo żadna najlepsza oferta nie będzie pochodzić z Polski.

Grzegorz Ułan: No dobrze, a nie obawiacie się w związku z tym, że konsumenci częściej zaczną wybierać zakupy w zagranicznym sklepach? U naszych zachodnich sąsiadów mimo obowiązującej już opłaty reprograficznej ceny wielu urządzeń są tańsze niż nawet obecne w polskich sklepach.

Kamil Szwarbuła: Dokładnie tak będzie. Ludzie zaczną robić zakupy zagranicą, tam gdzie opłaty reprograficznej nie ma wcale, lub jest minimalna. Już teraz są niemieckie sklepy, które oferują darmową dostawę do Polski. Na razie w większości przypadków jednak wygrywamy z nimi ceną, ale nie wiadomo czy tak będzie od przyszłego roku.

Niemcy tak w ogóle to jest dobry przypadek do analizy. Zacznijmy od tego, że pod względem ludności jest to kraj dwa razy większy od Polski i zdecydowanie bardziej zamożny. Rynek e-commerce jest tam mniej więcej cztery razy większy od polskiego. Jest też kompletnie inny system podatkowy. To wszystko pozwala prowadzić zupełnie odmienną politykę cenową jeśli chodzi o urządzenia elektroniczne.

Tam opłata reprograficzna wynosi 0,78 procent. Pięć razy mniej niż w polskiej propozycji. W 2016 roku Apple i Samsung podnieśli ceny swoich smartfonów o 5-7 euro, mówiąc wprost, że są to pieniądze, które będą przekazywane twórcom. Nie widzę przesłanek, żeby w Polsce, w przypadku urządzeń objętych opłatą reprograficzną, cena miałaby nie wzrosnąć proporcjonalnie o proponowane 4 procent.

Kupując elektronikę raczej nie zakładamy, że ona się popsuje i nie bierzemy pod uwagę ewentualnych problemów z potencjalnym serwisowaniem. Klient będzie wolał dłużej poczekać na dostawę, ale dzięki temu będzie mógł zaoszczędzić kilkaset złotych. Dlatego właśnie zacznie szukać tańszych opcji zagranicą.

To w mojej opinii dojedzie polskich dystrybutorów i sprzedawców sprzętów elektronicznych. My naprawdę chcemy sprzedawać jak najwięcej towarów w jak najlepszych cenach. Jesteśmy sklepem, z tego żyjemy. Mam jednak obawy, że po wprowadzeniu opłaty reprograficznej w obecnie proponowanej formule, nie będziemy w stanie być konkurencyjnymi na rynku.

Grzegorz Ułan: Na koniec mam może takie trochę przewrotne pytanie. Wspominał Pan, że dziś w Polsce już nikt nie korzysta z nielegalnych źródeł, nie ściąga muzyki, filmów czy e-booków i większość z nas korzysta z Netfliksa, Spotify czy Legimi – statystyki korzystania z tych serwisów nie są jednak tak optymistyczne, jak zdają się nam wmawiać teraz producenci i dystrybutorzy w swojej komunikacji.

Naprawdę Pan myśli, że już tak dobrze jest w Polsce, że piractwo na dobre się skończyło?

Kamil Szwarbuła: Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo za chwilę Pan redaktor przytoczy mi przykład jakiegoś Jana Iksińskiego z miejscowości Kolonia Zawada, który ma na swoim komputerze nielegalne pliki. A tak zupełnie na poważnie. Na pewno są jeszcze takie osoby, ale moim zdaniem to są jednostki.

Jednak moim zdaniem większość ludzi woli sobie ułatwiać życie, a nie utrudniać. Łatwiej jest znaleźć dzieło w streamingu niż szukać po necie i ściągać nielegalne wersje. Jest też pewnie spora grupa ludzi – obstawiam głównie seniorów – którzy telefonów używają tylko do rozmów, muzyki słuchają z radia, a telewizor służy tylko do oglądania telewizji naziemnej. Oni też będą musieli się dołożyć do opłaty za dzieła, które nigdy nie znajdą się na ich urządzeniach.

Grzegorz Ułan: Dziękuję za rozmowę.

Stock Image from Depositphotos.