15

O 5 proc. szybszy Chrome 27 z lepszym systemem przewidywania już jest

Wylądowała kolejna wersja przeglądarki Google. Chrome 27 ciągle jeszcze działa na WebKicie, ale otrzymał masę poprawek, które czynią go m.in. o 5 proc. szybszym, a także bardziej „inteligentnym”, jeśli chodzi o przewidywanie wpisywanych przez nas fraz. Numerki Chrome zmieniają się z zawrotną prędkością. Wczoraj zadebiutowało stabilne wydanie wersji 27, a w niej oczywiście szereg nowości. […]

Wylądowała kolejna wersja przeglądarki Google. Chrome 27 ciągle jeszcze działa na WebKicie, ale otrzymał masę poprawek, które czynią go m.in. o 5 proc. szybszym, a także bardziej „inteligentnym”, jeśli chodzi o przewidywanie wpisywanych przez nas fraz.

Numerki Chrome zmieniają się z zawrotną prędkością. Wczoraj zadebiutowało stabilne wydanie wersji 27, a w niej oczywiście szereg nowości. Niestety zabrakło największej – obiecywanego silnika Blink. Google niedawno chwalił się, że programiści usunęli już 8,8 mln linii kodu z WebKita i rozpoczynają wdrażanie własnych rozwiązań. Prace mają przebiegać szybciej i efektywniej, bo nie ma już konieczności dbania o kompatybilność z innymi produktami.

Chrome 27 ma o 5 proc. szybciej wczytywać strony internetowe, co jest zasługą ładowania zasobów strony z wyprzedzeniem nawet wówczas, gdy w tym samym momencie wykonywane są skrypty JavaScript. Ponadto inteligentny planer ocenia ogólny stan systemu, na podstawie czego mogą być podejmowane odpowiednie działania.

2013-05-22_120410

Usprawnień doczekał się również Omnibox, który teraz ma lepiej przewidywać wpisywane przez nas frazy, a także automatycznie poprawiać błędy w pisowni. Google poinformował też o wprowadzeniu nowych zasad bezpieczeństwa przyświecających korzystaniu z tego elementu. Szczegóły można znaleźć na stronie pomocy. Od siebie dodam tylko, że zmieniła się liczba danych, które kalifornijska firma będzie przechowywać w przypadku, gdy naszą domyślną wyszukiwarką w Chrome jest Google.

Ciekawym rozwiązaniem może być Sync FileSystem API, w ramach którego aplikacje i rozszerzenia będą mogły wykorzystywać  przestrzeń na naszym koncie w Google Drive, ale nie otrzymają dostępu do innych przechowywanych tam danych (w tym dokumentów). Dane mają być trzymane w prywatnych piaskownicach, a za kontrolę nad wszystkim odpowiadają skrypty w HTML5.

Tradycyjnie wyeliminowano też szereg luk w programie. Google w tym wydaniu przeznaczyło blisko 15 tys. dolarów na nagrody dla testerów, którzy wskazali błędy. Za odnalezienie najgroźniejszego błędu wypłacono rekordowe 3 tys. dolarów. Nowy Chrome ma też wbudowaną najnowszą wersję Flasha.

Zmiany nie są duże. Podejrzewam, że to jednak cisza przed burzą, którą zwiastowało będzie nadejście nowego silnika. Blink daje inżynierom Google ogromne pole do popisu oraz możliwość eksperymentowania, której nie było w przypadku ogólnodostępnego WebKita. Teraz Google rozwija tylko swój produkt na bazie którego będą działały zaledwie dwie przeglądarki – Chrome i Opera.